O templariuszach, ich zaginionych skarbach, a także Świętym Graalu, który jest ponoć z nimi związany, napisano setki, jeśli nie tysiące książek. Nic zatem dziwnego, że po ten temat sięgnęła także Jolanta Maria Kaleta, autorka powieści sensacyjno-przygodowych, w których tłem są tajemnice Dolnego Śląska, mające korzenie w wydarzeniach sprzed lat. Jest faktem historycznym, że na ziemiach polskich istniało w średniowieczu wiele komandorii templariuszy. O tym, że to właśnie gdzieś w Polsce ukryli swoje skarby, w fikcyjnym Kortumowie, pisał już Nienacki. Jednak dla autorki „Testamentu templariusza” legenda o Świętym Graalu i skarbach templariuszy jest jedynie pretekstem do ukazania ludzkich namiętności, które nie ulegają zmianom, choć wieki mijają. Jest pretekstem, aby szerszemu gronu ukazać urodę dawnego opactwa cystersów w Henrykowie, o którym tak niewiele się mówi, a które kryje w sobie wiele skarbów. I to nie tych legendarnych, lecz rzeczywistych, prawdziwe perełki. Wykorzystując analogię między dwiema tragicznymi datami – 13 październik 1307 rok – aresztowania templariuszy oraz 13 grudnia 1981 rok – aresztowania członków Solidarności napisała opowieść o ludzkich namiętnościach, okrucieństwie rządzących i chciwości, która zawsze doprowadza do zbrodni.
]]>