Andrzej po zdanej maturze wyrusza w wielki świat i osiedla się w stolicy ówczesnego państwa socjalistycznego. Rozpoczyna życie studenta na Politechnice Warszawskiej, gdzie jednak nie pochłania go nauka a bogate życie studenckie tamtych lat. Andrzej staje się prywaciarzem i kombinatorem, biznesmenem tamtego okresu. Chłopak zarabia grube pieniądze, ale nie bardzo może je wydać, gdyż w socjalistycznej gospodarce prawie nic nie można kupić w sklepach. Nasz bohater staje się mistrzem kombinowania i załatwiania wszystkiego potrzebnego do życia. Mimo wszystko jest on szczęściarzem, wydawałoby się tak. Tak naprawdę i jego życie nie rozpieszcza. Pojawiają się kłopoty egzystencjalne. Jak sam autor pisze; „człowiek rodzi się w bólach, a umiera w smutku”. Na kanwie życia głównego bohatera i pozostałych postaci czytelnik otrzymuje lekcję historii najnowszej. Poznajemy najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne tamtych czasów. Mamy zatem sukcesy sportowe polskich piłkarzy na mundialu 72 roku czy festiwal „Solidarności” z roku 80 tego. Z tego wszystkiego jednak nasz bohater przeżywa najbardziej pontyfikat papieża Polaka, Jana Pawła II. Książka zawiera wiele smaczków z okresu PRL jak np. dowcipy o ZSRR czy „władzy ludowej”. „Od niechcenia” to podróż sentymentalna do czasów socjalizmu dla starszych czytelników i lekcja historii dla młodszych.
]]>
Patrząc dziś na sklepowe półki uginające się pod ciężarem różnego rodzaju towarów, ciężko uwierzyć, że jeszcze trzy dekady temu wyjście na zakupy oznaczało polowanie. Ci, którym przyszło zmierzyć się z codziennością PRL-u są w swoich wspomnieniach wyjątkowo zgodni: wszyscy pamiętają kolejki. System reglamentacji towarów oznaczał, że przedmioty codziennego użytku stały się wręcz nieosiągalne. Co zaliczamy do mrocznych przedmiotów pożądania?
Papier wartościowy
Mydło, proszek do prania i – oczywiście – papier toaletowy. Brak tego ostatniego do dziś pozostaje tajemnicą i przedmiotem wielu rozważań, a nawet teorii spiskowych. Fakty są takie, że papieru w sklepach po prostu nie było, co sprawiło, że przez Stefana Wiecheckiego „Wiecha” został on nazwany papierem wartościowym. Nic dziwnego, skoro twórcy Polskiej Kroniki Filmowej wyliczyli, że na każdego obywatela przypada siedem rolek papieru… rocznie. Jak pokazuje Piotr Lipiński w krótkim filmie dokumentalnym „Siedem rolek pożądania”, żeby papier kupić, trzeba było go najpierw „upolować”, a następnie „wystać”. I to też nie za darmo, bo obowiązywała forma handlu wymiennego: jedna rolka papieru za kilogram makulatury. A jeśli już się go zdobyło… można było dumnie maszerować przez miasto obleczonym w girlandy rolek, które nazywano wtedy żartobliwie różańcem lub koralami. Inny żart z tamtego okresu brzmiał: Dlaczego w sklepach brakuje papieru toaletowego? Bo jest w kiełbasie.
Na co dzień, czy od święta?
Jeśli dziś zadalibyśmy młodym ludziom pytanie, co kojarzy im się ze świętami Bożego Narodzenia, odpowiedzi pewnie byłyby różne. Smak karpia? Zapach kompotu z suszu? Święty Mikołaj? A może po prostu… prezenty? Kilkadziesiąt lat temu odpowiedź była jedna: pomarańcze. To jedyny i niezapomniany symbol świąt dla obywateli Polski Ludowej, bo wyłącznie w okresie świątecznym udawało się je „upolować i wystać”. Pojawienie się w sklepach pomarańczy było tak doniosłym wydarzeniem, że o przypłynięciu statku z cytrusami informowały media. Ba! Pierwsze wzmianki pojawiały się już w listopadzie, kiedy zza oceanu wypływały statki z owocami. To dlatego pomarańcze były w czasach PRL-u symbolem luksusu.
Niedostępna motoryzacja
Gdzie mieszka obywatel?
Kolejnym towarem deficytowym były mieszkania. Powód? Zbyt wielu obywateli oraz niewydolna gospodarka. Efekt? Przydział mieszkania następował nawet po kilkunastu latach czekania. Aby w ogóle mieć szansę na swoje lokum, należało najpierw zapisać się do spółdzielni mieszkaniowej. Wydaje się proste, ale kolejki były niebotyczne. Sytuacji nie ułatwiał fakt, że taki system przydziału mieszkań rodził wiele patologii. Pierwsi na liści byli bowiem nie zwykli obywatele, ale działacze PZPR, pracownicy Milicji Obywatelskiej czy wojska. Oczekiwanie na mieszkanie nie oznaczało, że otrzymywało się je za darmo. Popularne były książeczki mieszkaniowe, na które regularnie wpłacano pieniądze. Takie książeczki posiadały nawet kilkuletnie dzieci.
25 lat minęło
Pokolenie dzisiejszych trzydziestolatków pamięta czasy PRL, głównie przez pryzmat dzieciństwa – gum Donald, wyrobów czekoladopodobnych, kolorowej oranżady w torebkach, Sofixów i Teleranka. Dla ich rodziców i dziadków te wspomnienia mają więcej wymiarów, zaś dla młodszych – często są tylko odległą historią. No bo jak to możliwe, że opony trzeba było niemalże przemycać, kiedy dziś bez problemu można kupić cały komplet?
Polska niewątpliwie ogromnie się zmieniła przez minione 25 lat, a okres PRL-u z sentymentem wspominany jest przez część z nas, zwłaszcza te osoby, dla których był to czas młodości, pierwszego samochodu, czy pierwszego wyjazdu zagranicę. Wiele wydarzeń, emocji, a nawet anegdot związanych m.in. z motoryzacją tworzy kilkudziesięcioletnią historię Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej.
]]>
Głównymi bohaterami powieści „Krakowski kredens” jest rodzina Walasików. Tworzą ją małżonkowie: Janina i Stanisław oraz czworo ich dzieci: Maria, Gabriela, Piotr i Michał. Każdy z nich posiada skrywane głęboko mroczne tajemnice. Każdy w tym układzie ma drugiemu coś do zarzucenia: czy to córka matce, ojciec synowi czy siostra siostrze. Każdy dba o swoje interesy tak, by jak najwięcej ugrać dla siebie. Czy w obliczu choroby ojca, rodzina będzie potrafiła się zjednoczyć i zapomnieć wyrządzone sobie krzywdy? Czy zepsucie i brak zasad moralnych sięgnęło aż do szpiku kości każdego z nich? W którym momencie następuje wybór takiej, a nie innej ścieżki życiowej? Jak bardzo naśladujemy rodziców, powielając ich zachowań w swoim życiu? Dlaczego Gabriela nie potrafi wybaczyć siostrze krzywdy doznanej w młodości? Dlaczego mężczyźni wiążą się ze skorumpowanymi kobietami, sami postępując w ten sam sposób?
Ocena moralna takich zachowań nie jest prosta i jednoznaczna. By dowiedzieć się, jakie czynniki miały na to wpływ, trzeba sięgnąć po lekturę „Krakowskiego kredensu”.
]]>