Doradcy zawodowi, pracodawcy i ekonomiści polecają młodym szybkie wejście na rynek pracy, gromadzenie doświadczenia, wypełnianie CV. Aktywność i przedsiębiorczość jest w cenie, to nie ulega wątpliwości. Młodzi mają o co walczyć – dyplom w ręku nikogo już nie dziwi, potencjalnego pracodawcę wypada zaskoczyć czymś więcej. Do pracy wypycha żaków też rosnąca konkurencja na rynku pracy i nie ukrywajmy potrzeba uniezależnienia się od rodziny. Zaradność to cenna cecha, ale uwaga! Praca może okazać się zgubna…
Pułapka pierwsza: gdy praca wypiera naukę
Scenariusz z reguły jest taki sam. Student (niekoniecznie pierwszego roku) znajduje pracę w której się dobrze czuje, jest silnie zmotywowany do dalszego rozwoju. Studia z początku na pierwszym planie, prędzej czy później zaczynają grać drugie skrzypce. Pieniądze spływają na konto, życie zawodowe rozkwita, to akademickie jednak zamiera. Tu zawalone kolokwium, tam niezdany egzamin. Wielomiesięczne zaległości trudno nadrobić, nie każdemu też chce się podejmować taki wysiłek. Niektórzy walczą o przetrwanie, inni odpuszczają sami i oddają indeks, istnieje też grupa tych, którzy zostają odgórnie skreśleni z listy studentów. Im więcej student zaliczył semestrów, tym większa szkoda, że ich nie skończył. Studia można zawsze podjąć później, np. w trybie zaocznym, szkoda trochę jednak podjętego wysiłku. Jak nie wpaść w tę pułapkę? Ustalić priorytety – jeżeli są nimi studia dzienne, to nie brać na barki całego etatu, tylko umówić się z szefostwem na określoną pulę godzin. Zawsze można też wnioskować o przeniesienie na studia zaoczne (ale trzeba liczyć się z opłaceniem czesnego) bądź złożyć podanie o indywidualną organizację studiów.
Pułapka druga – gdy praca daje mniej niż powinna
W dużym mieście akademickim okazji do zarobku nie powinno brakować: roznoszenie ulotek, rozwożenie pizzy, udzielanie korepetycji, to tylko pierwsze z brzegu przykłady. Oczywiście im praca mniej specjalistyczna, tym łatwiej ją dostać. Każda aktywność zarobkowa tego typu jest godna pochwały, bo jest dowodem na pracowitość żaka. Z drugiej jednak strony, nie jest tajemnicą iż pracodawcy najbardziej doceniają doświadczenie, które w mniejszym lub większym stopniu jest zgodne z wykształceniem bądź planowaną przez studenta ścieżka zawodową. – W branży nowych technologii bardzo cenne jest nie tylko doświadczenie kandydata, ale też jego chęć do nauki nowych rzeczy – mówi Dorota Szajek z PrimeSoft Polska, firmy działającej w sektorze IT – Osoba która dysponuje tak teoretyczną, jak i praktyczna wiedzą z danego obszaru ma spore szanse na osiągnięcie zawodowego sukcesu – dodaje Szajek. Jeżeli ktoś marzy o karierze programisty, a całe studia trzymał się tylko pracy w np. handlu to ze znalezieniem pracy w zawodzie może być trudno. Pierwsza praca na studiach nie będzie pewnie szczytem marzeń, dlatego warto być otwartym na nowe możliwości – staże czy praktyki, które dadzą nam umiejętności stricte związane z zawodem.
To jak – pracować czy nie? Na pewno warto – choćby po to, aby poznać nowych ludzi, wzbogacić swoje spektrum doświadczeń i zarobić pieniądze. Wszystko jednak trzeba robić w sposób przemyślany i z głową – w końcu to nasze życie i my bierzemy za nie odpowiedzialność.
PR
LA
Praca za granicą uratowała wielu Polaków przed bezrobociem lub życiem w ubóstwie, a wielu „młodym- zdolnym” umożliwiła wykorzystanie zdobytych kompetencji. Trend do opuszczenia kraju był napędzany statystykami: na tle Zachodniej Europy (a zwłaszcza Niemiec czy Wielkiej Brytanii) Polska wypadała jak ubogi kuzyn. I nie chodzi tu tylko o wysokość pensji, ale przede wszystkim o mniejszą siłę nabywczą (czyli w skrócie: stosunek zarobków do cen produktów). Według danych Forbes z 2013 r. siła nabywcza przeciętnego Niemca czy Francuza jest dwa razy większa od siły przeciętnego Polaka, natomiast siła nabywcza Brytyjczyka przewyższą polską 1,5 raza. Na dane można spojrzeć też bardziej optymistycznie. Podobny (albo nawet niższy) od Polski wynik osiągają Słowenia, Chorwacja, Grecja, Węgry czy nawet Czechy, Słowacja, Estonia. W regionie Europy Środkowo-Wschodniej możemy uchodzić zatem za prymusa. Wygląda na to, że kierunek emigracji zarobkowej trzeba dobrze przemyśleć, aby nie wpaść z deszczu pod rynnę.
Praca już nie czeka, konkurencja rośnie
Osoby planujące zarobkową emigrację powinny wziąć pod uwagę fakt, że czasy w którym zatrudnienie można było dostać „od ręki” odeszły w niepamięć. Na pewno pomógł w tym kryzys finansowy. Firmy zaczęły zwalniać a nie szukać pracowników. Zmiany szczególnie dotknęły ludzi młodych – ich bezrobocie wręcz poszybowało w górę: według danych Eurostatu (2012 r.) w Hiszpanii i Portugalii co druga osoba poniżej 25 roku życia jest bezrobotna. Część z nich, wzorem polskich rówieśników rozpoczęła poszukiwania zatrudnienia za granicą. Oznacza to, że chętnych do pracy w państwach mniej dotkniętych kryzysem będzie przybywać. Trzeba pamiętać też, że rządy państw uchodzących za „mlekiem i miodem płynące” tną socjalne przywileje np. zasiłki. Na reformę (w praktyce ograniczenie) „socjalu” zdecydowały się już Niemcy, Wielka Brytania, Finlandia, Dania.
Za granicą nie zawsze się opłaca
Do wszystkich kosztów związanych z emigracją trzeba doliczyć też koszty zawodowe i społeczne. Osoby, które szukają szczęścia za granicą często wykonują pracę poniżej swoich kwalifikacji, w międzyczasie dezaktualizują się ich kompetencje wyniesione np. ze studiów. W efekcie szanse na znalezienie pracy zgodniej z wyuczonym zawodem mogą szybko zmaleć, zwłaszcza jeżeli mowa tu np. o ekonomii czy nowych technologiach. – Aktualna wiedza to podstawa, dlatego osoby zatrudnione w sektorze IT mogą liczyć na regularne szkolenia, które pozwalają im uzupełniać wiedzę i utrzymać się w branży – mówi Weronika Florkowska z firmy PrimeSoft Polska. – Informatycy i programiści raczej nie mają problemów ze znalezieniem dobrze płatnej pracy w Polsce więc. w porównaniu z innymi grupami zawodowymi są w korzystnej sytuacji – dodaje Florkowska.
Wracamy, bo tęsknimy
Warto pamiętać też, że nawet emigracja z „wyboru” a nie „konieczności” wiąże się z określonymi kosztami społecznymi. Opuszczający kraj Polacy zostawiają tu często najbliższe osoby: rodzinę, znajomych, kolegów. Zapuszczenie korzeni w nowym miejscu może okazać się trudnym i czasochłonnym wyzwaniem. Według badań Instytutu Spraw Publicznych Polacy wyjeżdżali z kraju z powodów ekonomicznych, ale wracali do niego z przyczyn osobistych, głównie tęsknoty (36% respondentów, 2008 r.). Dlatego też dla wielu osób wyjazd z kraju jest nieopłacalny – i nie chodzi tu przecież tylko o kwestie finansowe.
PR
LA