Decyzja SNB może mieć pewien wpływ na polską gospodarkę. Podobnie jak po wprowadzeniu przez Europejski Bank Centralny ujemnej stopy depozytowej, możemy mieć do czynienia ze zwiększonym popytem na polskie obligacje skarbowe. Wynika to z tego, że inwestorzy, szukając bezpiecznych inwestycji, które przynoszą jakiś zysk, zaczęli przekonywać się do papierów dłużnych krajów naszego regionu, które wcześniej wydawały im się zbyt ryzykowne. Większy popyt na obligacje polskiego rządu przełożyłby się na spadek ich rentowności, a tym samym na obniżenie kosztów obsługi długu publicznego oraz poprawę sytuacji budżetowej.
Obniżenie stóp procentowych w Szwajcarii wpływa także na sytuację Polaków spłacających kredyty we franku szwajcarskim. Cel SNB dla 3-miesięcznego LIBOR został obniżony do zakresu -0,75-0,25, co oznacza, że w najlepszym – z punktu widzenia kredytobiorcy – przypadku roczny koszt obsługi zadłużenia we franku szwajcarskim przez polskie gospodarstwa domowe z tytułu kredytu hipotecznego spadłby o 98,4 mln zł. Najbardziej prawdopodobne wydaje się jednak to, że stopa LIBOR spadnie o ok. 0,25 pkt proc. – w takim przypadku oszczędności dla polskich rodzin wyniosłyby 32,8 mln zł. Oznacza to, że każda osoba spłacająca kredyt we frankach zyska przeciętnie 50 zł rocznie. Nie jest to szczególnie dużo, ale trochę mogłaby na tym też skorzystać polska gospodarka, dzięki zwiększonej krajowej konsumpcji i oszczędnościom.
Warto pamiętać o tym, że ujemne stopy procentowe to bardzo radykalny środek. Sprawiają one, że osoby posiadające depozyty lub obligacje denominowane we frankach szwajcarskich, zamiast otrzymywać odsetki, będą ponosić dodatkowe opłaty, a w konsekwencji wartość ich aktywów będzie stopniowo maleć. Wprawdzie do lokowania oszczędności w danej walucie mogłoby motywować również oczekiwanie wzrostu jej kursu, jednak w przypadku tej waluty – z uwagi na politykę SNB – jest to mało prawdopodobne.
Wydaje się, że podjęte działania powinny przynieść oczekiwany skutek, chociaż nie ma pewności co do tego, na jak długo wystarczą. Bez wątpienia istotna część inwestorów, chcąc zapobiec ponoszeniu strat, zacznie ograniczać udział frankowych aktywów w swoich portfelach. Dopóki jednak na światowych rynkach finansowych preferowane będą bezpieczne klasy aktywów, zawsze znajdzie się popyt nawet na ujemnie oprocentowane depozyty i obligacje w solidnej i dobrze postrzeganej walucie.
Łukasz Kozłowski, ekspert Pracodawców RP
]]>Przez gospodarkę światową przetoczy się niedługo fala bankructw państw, jeżeli nie otrzymają pomocy zagranicznej. Ukraina nie posiada już praktycznie rezerw walutowych, a rentowność pięcioletnich obligacji tego państwa przekracza 25 proc. Pod presją rynków finansowych ponownie znalazła się Grecja, gdzie dług publiczny mimo częściowej redukcji w 2012 r. sięga aż 175 proc. PKB. Negatywnie przedstawia się także sytuacja gospodarek-eksporterów ropy naftowej, która w pół roku staniała o blisko 50%.
Panika na rynku finansowym w Rosji zwiększyła obawy części inwestorów o wypłacalność tamtejszego rządu. Pojawiło się dużo porównań do kryzysu walutowego i bankowego z 1998 r., którego skutkiem było bankructwo państwa i ustąpienie prezydenta Borysa Jelcyna. Istnieje jednak kilka istotnych różnic, które w krótkim terminie sytuują Rosję w lepszej pozycji, niż takie kraje jak Grecja, Ukraina, czy Wenezuela.
Po pierwsze, mimo kosztownych interwencji banku centralnego, Rosja ma wciąż ogromne rezerwy walutowe (ponad 400 mld USD). Po drugie, Moskwie udaje się na razie utrzymać niewielką, ale jednak nadwyżkę na rachunku obrotów bieżących. Po trzecie, dług publiczny sięga zaledwie 13,5 proc. PKB, zatem nie ma ryzyka niewypłacalności w przewidywalnej przyszłości. Kreml nie musi na razie refinansować zapadającego długu, o czym świadczy fakt odwołania wielu zaplanowanych na ten rok aukcji obligacji.
Zdecydowanie gorzej wygląda sytuacja sektora przedsiębiorstw w Rosji, z których coraz więcej ma problemy z regulowaniem zobowiązań w walutach obcych. Rosyjski rząd zapowiedział już wsparcie zagrożonych banków i firm m.in. pieniędzmi z rezerw emerytalnych. Odebrana przez inwestorów jako akt desperacji podwyżka głównej stopy procentowej banku centralnego do 17 proc. może całkowicie sparaliżować rynek kredytowy w Rosji, pogłębiając recesję.
Znacznie trudniejsza jest sytuacja Ukrainy, gdzie rezerwy walutowe na początku grudnia br. spadły poniżej 10 mld USD. W praktyce, gdyby nie przyznana już pomoc zagraniczna, rząd w Kijowie musiałby już zawiesić spłatę obligacji. O tym jak poważna jest sytuacja finansowa i gospodarcza kraju, świadczą apele i starania prezydenta Petro Poroszenki na forum międzynarodowym o zwiększenie pomocy. Ze względu na skalę kontaktów gospodarczych, ewentualne bankructwo Ukrainy będzie dodatkowym ciosem dla gospodarki rosyjskiej.
Doniesienia medialne o problemach Rosji i Ukrainy przysłoniły nieco rosnącą nerwowość wokół Grecji, która tkwi w politycznym pacie. Niezależnie od wyniku głosowania w parlamencie nad powołaniem nowego prezydenta Stawrosa Dimasa, ateńscy politycy w najbliższych miesiącach będą musieli podjąć kluczowe decyzje dotyczące dalszego współpracy z zagranicznymi pożyczkodawcami. Coraz więcej inwestorów zyskuje przekonanie, że kolejna reedukacja długu (czyli de facto bankructwo) jest nieunikniona.
Dodatkowym ciosem dla rynków wschodzących będzie podwyżka stóp procentowych przez amerykańską Rezerwę Federalną, która może nastąpić w pierwszej połowie 2015 r. Zaostrzenie polityki monetarnej w USA będzie sprzyjać umocnieniu dolara i dalszej przecenie surowców, wskutek czego państwa silnie uzależnione od eksportu surowcu mogą doświadczyć odpływu kapitału. To przełożyłoby się na wzrost rentowności ich obligacji, zwiększając ryzyko bankructw na rynkach wschodzących.
Dodatkowo może wystąpić tzw. efekt zarażenia – informacja o ogłoszeniu bankructwa danego państwa może pogłębić ucieczkę kapitału z innych rynków rozwijających się, co w konsekwencji wymusi na innych taką samą decyzję. Tego typu zjawiska wystąpiły w latach 1997–1998, kiedy kryzys finansowy objął wiele państw Azji Wschodniej, Ameryki Południowej oraz Rosję.
Niewypłacalność państw wbrew pozorom nie jest rzadkim zjawiskiem. Wśród państw-eksporterów ropy naftowej Nigeria już 5 razy ogłosiła bankructwo, licząc od 1980 r. W tym samym okresie Wenezuela zbankrutowała 4 razy, Rosja – 2, z kolei Brazylia i Meksyk – raz.
]]>Gospodarcze Maliny to antynagrody dla tych, którzy szkodzili przedsiębiorczości bądź psuli standardy rynku kapitałowego.
Zapraszamy do zgłaszania kandydatów na stronie www.malinyprp.pl.
Wyłanianie laureatów odbywa się dwustopniowo. W pierwszej fazie zgłaszane są kandydatury do Malin. Trzy najczęściej zgłaszane kandydatury z każdej kategorii stworzą finałową grupę, z której w głosowaniu internetowym zostaną wybrani najwięksi szkodnicy polskiej gospodarki w 2014 r.
Na Państwa głosy w I etapie plebiscytu czekamy do 24 grudnia do północy, kiedy to wyłoniona zostanie finałowa trójka w każdej z kategorii. Zwycięzców poznamy w drugim etapie głosowania, który zakończy się 31 grudnia 2014 r. o północy. Uroczyste ogłoszenie wyników plebiscytu nastąpi natomiast 8 stycznia 2015 r.
Organizatorem konkursu Gospodarcze Maliny 2014 są Pracodawcy RP
i „Rzeczpospolita”.
Gospodarcze Maliny przyznawane będą w następujących kategoriach:
Instytucja,
Polityk,
Przedsiębiorca.
W każdej kategorii będziemy przyznawać po jednej Malinie.
wców RP jest dr Andrzej Malinowski.
]]>Rynkowy konsensus zakłada, iż w listopadzie spadek cen wyniósł -0,4 proc. w ujęciu rocznym oraz -0,1 proc. w porównaniu do października. Bierze się on stąd, że był to kolejny miesiąc dynamicznego spadku cen ropy naftowej. Istotne są także ceny żywności oraz odzieży, które utrzymują się na mniej więcej stałym poziomie. Z drugiej strony, niższe od prognozowanego bezrobocie i kontynuacja wzrostu płac będą przeciwdziałać utrwaleniu się deflacji.
Warto podkreślić jednak, że spadek cen w Polsce utrzymuje się dłużej, niż prognozowali to NBP oraz ekonomiści. Część analityków spodziewała się także wyraźnego spowolnienia wzrostu gospodarczego w III kwartale, ale szybki wzrost inwestycji prywatnych (niemal 10 proc. w ujęciu rocznym) pozwolił osiągnąć tempo wzrostu PKB na poziomie 3,3 proc. Dla Rady Polityki Pieniężnej stanowi to pewien dylemat – z jednej strony jest ona zobowiązana do prowadzenia polityki sprzyjającej powrotowi inflacji do celu 2,5 proc. rocznie, a z drugiej – dalsze obniżki stóp procentowych przyniosą efekt dopiero po upływie 4–6 kwartałów, a wtedy inflacja może być wyższa, niż obecnie prognozowana. Ponadto bank centralny może jedynie stymulować wzrost PKB i inflacji, oddziałując na koszty kredytu, lecz nie jest w stanie zmusić firm i konsumentów do zadłużania się. A właśnie zadłużanie silnie wpływa na dynamikę cen. W rezultacie poziom inflacji jest w istotny sposób skorelowany ze skłonnością do ryzyka i zaciąganiem długu w sektorze prywatnym.
Tymczasem w Polsce przedsiębiorstwa (m.in. ze względu na duży udział MŚP) w relatywnie małym stopniu finansują swój rozwój poprzez kredyty bankowe. Jednocześnie, jak wynika z badania kondycji przedsiębiorstw w III kwartale br. przeprowadzonego przez NBP, koszt kredytu nie hamuje inwestycji, a ponadto firmy nie mają problemu z obsługą już zaciągniętych zobowiązań. Również obecny poziom kursu złotego pozwala eksporterom osiągać rentowność, zatem nie ma potrzeby jego osłabiania poprzez obniżki stóp procentowych.
Czynniki te sprawiają, że odczuwana przez firmy bariera popytowa jest bardzo niska. Jak wynika z cytowanego już badania NBP, w III kwartale 2014 r. wskaźnik bariery popytu (bez wpływu czynników sezonowych) spadł do 8,5 proc. i jest wyraźnie niżej od długookresowej średniej (13,6 proc.).
W coraz lepszej kondycji są także gospodarstwa domowe – a to za sprawą umiarkowanego bezrobocia i wzrostu wynagrodzeń. W tej kwestii ekonomiści są zgodni – tylko kwestią czasu jest to, kiedy poprawa sytuacji na rynku pracy przełoży się na wyższą inflację. W ostatnich miesiącach widać także przyspieszenie wzrostu podaży pieniądza M3, który obejmuje – obok gotówki i depozytów na żądanie – także lokaty długoterminowe. Kurczenie się podaży pieniądza M3, czyli spadek jego ilości w obiegu i na rachunkach bieżących (jak miało to miejsce np. w krajach śródziemnomorskich), byłoby sygnałem świadczącym o ryzyku trwałej deflacji oraz stagnacji. W takiej hipotetycznej sytuacji RPP z pewnością rozważałaby znacznie luźniejszą politykę monetarną niż obecnie prowadzona.
W związku więc z tym, że deflacji towarzyszy relatywnie dobra koniunktura, RPP prawdopodobnie wstrzyma się z obniżkami stóp procentowych do marca 2015 r. – kiedy to zostanie opublikowana kolejna prognoza makroekonomiczna NBP. Jeżeli do tego czasu dynamika cen pozostanie ujemna, dylemat dotyczący polityki pieniężnej znacząco się zwiększy, ponieważ RPP musi także dbać o swoją wiarygodność (zobowiązanie do realizacji celu inflacyjnego w wysokości 2,5 proc.). Jest to ważne, gdyż przedsiębiorstwa, tworząc budżety i oceniając opłacalność inwestycji, opierają się m.in. właśnie na prognozach inflacji. W pewnym więc zakresie prognozy i wiarygodność polityki NBP determinują decyzje podejmowane w sektorze prywatnym.
Damian Olko, ekspert Centrum Badań i Analiz Pracodawców RP
]]>Wigilia jako dzień wolny od pracy to tak atrakcyjne hasło, że warto przyjrzeć mu się bliżej. Czy to rozwiązanie rzeczywiście stanowiłoby bardzo duże udogodnienie dla pracownika? Otóż – nie do końca.
Jeśli założymy, że w wigilię z reguły pracujemy mniej więcej cztery godziny krócej niż w „normalny” dzień, ustanowienie tego dnia jako wolnego od pracy bez żadnej rekompensaty oznaczać może dla budżetu stratę rzędu 0,2% PKB z 2013 r., co odpowiada kwocie 3,2 mld zł. Niższy poziom produkcji przekłada się naturalnie na niższe płace i zyski, a więc część kosztów takiej zmiany ponieśliby sami pracownicy. Pamiętajmy też o tym, że nie brakuje również i takich przypadków, w których pracownicy spotykają się jedynie po to, by złożyć sobie życzenia czy wziąć udział np. w akcji charytatywnej.
Zdecydowanie lepszym rozwiązaniem od nowelizacji ustawy są porozumienia między przedstawicielami pracowników a pracodawcą na poziomie przedsiębiorstw. W przeciwieństwie do ustawy, pozwalają one lepiej uwzględnić różnice między danymi przedsiębiorstwami.
Nie można jednak zapominać o takich branżach czy mniejszych firmach, w których praca 24 grudnia jest konieczna – przynajmniej w niepełnym wymiarze godzin. Wprowadzenie dnia wolnego od pracy w drodze ustawy niepotrzebnie zaburzyłoby ich rytm funkcjonowania.
Damian Olko, ekspert Centrum Badań i Analiz Pracodawców RP
]]>Polska gospodarka będzie musiała się zmierzyć nie tylko ze stopniowym ubytkiem liczby ludności, lecz także z procesem starzenia się społeczeństwa. Czynniki te powodują, że na rynek pracy wchodzą coraz mniej liczne roczniki oraz zwiększa się udział osób starszych w grupie aktywnych zawodowo.
Procesy te z pewnością narzucą nowe wymagania związane z zarządzaniem zasobami ludzkimi, kształceniem pracowników czy wyposażeniem stanowisk, a nawet całych zakładów pracy. Musimy pamiętać także o tym, że wraz ze starzeniem się społeczeństwa będzie spadała mobilność i elastyczność zawodowa Polaków – osoba w wieku 25–30 lat postrzega zmianę miejsca pracy i zamieszkania zupełnie inaczej niż pracownik w wieku 50–60 lat. Z drugiej strony należy brać pod uwagę fakt, że powstaną wówczas nowe rynki dla usług i produktów dla osób starszych. Istotne jest również to, że według GUS depopulacja dotyczyć będzie prawie wyłącznie terenów miejskich – na wsi liczba ludności do 2050 r. utrzymywać się będzie na obecnym poziomie 15 milionów.
Zdecydowanie niepokoi fakt, że największe ubytki nastąpią w grupie osób w wieku produkcyjnym. O ile w 2013 r. liczba Polaków w tej grupie przekraczała 24 miliony, o tyle w 2050 r. będzie to już tylko 19 milionów. O skali problemu świadczy fakt, że grupa wiekowa 18–44 lata skurczy się z 15 do 9 milionów. Z kolei liczba Polaków w wieku poprodukcyjnym wzrośnie w tym okresie z 6,5 miliona do 10 milionów. Wpłynie to m.in. na znaczące podniesienie współczynnika obciążenia demograficznego – dla wskaźnika liczonego jako stosunek ludności niepracującej do pracującej z 58 do 78.
Zmiany te w konsekwencji zwiększą obciążenia systemu emerytalnego. Także system opieki zdrowotnej czekają coraz poważniejsze wyzwania – już dziś więc powinniśmy przygotowywać się na długoterminowe efekty trwających procesów demograficznych.
Jacek Brzozowski, ekspert Pracodawców RP
]]>
Biorąc pod uwagę nierównowagę finansową polskiego systemu ubezpieczeń społecznych oraz niekorzystne tendencje demograficzne, zaakceptowane przez rząd rozwiązanie może okazać się istotnym obciążeniem dla sektora finansów publicznych.
Jak wskazali przedstawiciele strony rządowej, dodatkowy koszt zastosowania mechanizmu kwotowo-procentowego przy waloryzacji rent i emerytur w 2015 r. wyniesie 1,7 mld zł. Wyższe świadczenia będą jednak musiały być wypłacane nie tylko w przyszłym roku, lecz także przez wiele kolejnych lat. Z naszych szacunków wynika, że jeszcze w 2020 r. dodatkowe roczne wydatki związane z jednorazową zmianą zasad waloryzacji w przyszłym roku będą kształtować się na poziomie 1,4 mld zł, a w 2025 r. – 1,1 mld zł.
Z powyższych szacunków wynika, że nawet jeśli budżet na przyszły rok zniesie dodatkowy ciężar kosztów waloryzacji, to jednak w gorszych czasach obciążenia z nimi związane mogą okazać się zbyt duże. Potencjalne problemy zostałyby natomiast spotęgowane, gdyby rząd zdecydował się na zastosowanie podobnych zasad waloryzacji nie tylko w 2015 r., lecz także w kolejnych latach.
Intencja strony rządowej czyli poprawa sytuacji świadczeniobiorców, jest dobra, jednakże w niedostatecznym stopniu uwzględniono interes przyszłych emerytów. Jako osoby ubezpieczone i płacące podatki będą oni bowiem musieli sfinansować dodatkowe wydatki sektora publicznego na świadczenia, nie mogąc liczyć w zamian na wyższe emerytury. Reforma emerytalna z 1999 r. wprowadziła zasadę, zgodnie z którą wysokość emerytury jest ściśle uzależniona od łącznej kwoty wpłaconych do ZUS składek. Zmienione zasady waloryzacji podważają zatem podstawy, na których oparty został nowy system emerytalny.
Łukasz Kozłowski, ekspert Pracodawców RP
]]>
W obecnym stanie prawnym Skarb Państwa zaspokaja wierzytelności z tytułu zobowiązań podatkowych i części zobowiązań względem Zakładu Ubezpieczeń Społecznych przed wierzycielami prywatnymi.
Z wejściem w życie nowej ustawy restrukturyzacyjnej, po zaspokojeniu m.in. należności pracowniczych, alimentacyjnych, rent czy kosztów postępowania upadłościowego wierzyciele prywatni będą mogli dochodzić przysługujących im należności na równi ze Skarbem Państwa.
Nowe regulacje z pewnością ucieszą przedsiębiorców, ponieważ zwiększają ich szansę na odzyskanie choć części należności od swoich dłużników. Do tej pory nie było to wcale oczywiste. Nierzadko bowiem dochodziło do sytuacji, w których po zaspokojeniu wierzytelności Skarbu Państwa dla wierzycieli prywatnych niemających zabezpieczenia na majątku dłużnika nie zostawało już nic z masy upadłościowej.
Jest to bezsprzecznie bardzo pozytywna zmiana, za którą należy pochwalić Ministerstwo Sprawiedliwości. Projekt ustawy został przekazany pod głosowanie sejmu.
Łukasz Czucharski, Komitet Podatkowy Pracodawców RP
***
Pracodawcy Rzeczypospolitej Polskiej reprezentują 10 000 firm, zatrudniających ok. 5 mln pracowników. Organizacja, która powstała w listopadzie 1989 roku, działa w obszarach związanych z rozwojem przedsiębiorczości, wzrostem gospodarczym kraju i kwestiami społecznymi, w tym dotyczącymi ubezpieczeń społecznych, rynku i prawa pracy. Pracodawcy RP podejmują inicjatywy na rzecz przedsiębiorczości, innowacyjności, wykorzystania nauki do potrzeb gospodarki, a także w obszarze stanowienia prawa. Są obecni w pracach Trójstronnej Komisji do Spraw Społeczno-Gospodarczych. Organizacja jest członkiem Europejskiego Komitetu Ekonomiczno-Społecznego (organu doradczego instytucji Unii Europejskiej). Prezydentem Pracodawców RP jest dr Andrzej Malinowski.
]]>Ministerstwo Finansów przedstawiło projekt założeń zmiany ustawy o podatku akcyzowym, mający w założeniu ograniczyć niektóre uciążliwe i zbędne obowiązki administracyjne, które dotyczą podmiotów prowadzących działalność gospodarczą w zakresie wyrobów akcyzowych.
Wiele z zaproponowanych założeń ma rzeczywiście szansę wpłynąć na usprawnienie procedur i zmniejszenie niedogodności w prowadzeniu działalności gospodarczej. Jednak niektóre z nich w obecnej formie budzą wątpliwości przedsiębiorców.
Ministerstwo proponuje m.in. umożliwienie korzystania ze zwolnienia od akcyzy przysługującego zakładowi energochłonnemu przez podmioty rozpoczynające działalność gospodarczą z wykorzystaniem wyrobów węglowych lub wyrobów gazowych. Jednakże w uzasadnieniu zaznacza, że warunkiem zwolnienia miałoby być złożenie właściwemu naczelnikowi urzędu celnego oświadczenia o planowanym osiągnięciu w pierwszym roku działalności odpowiednich wskaźników. Założenie, że w przypadku nieosiągnięcia przedmiotowych wskaźników podmiot byłby zobligowany do zapłacenia akcyzy (wraz z odsetkami) od zużytych wyrobów węglowych lub wyrobów gazowych, od których nie została zapłacona akcyza, jest nie do przyjęcia. Wbrew temu, co zawiera uzasadnienie tego postulatu, zmiana ta nie stanowiłaby ułatwienia, lecz zasadnicze ryzyko.
Należy też ograniczyć i uprościć zakres danych zawartych w aktach weryfikacyjnych. Dziś jest on bowiem zbyt szczegółowy i nadal będzie powodować istotne obciążenia administracyjne, związane z aktualizacją akt weryfikacyjnych.
Pracodawcy RP postulują również zlikwidowanie obowiązku dostarczenia zabezpieczenia akcyzowego. Warto bowiem przypomnieć o tym, że jego wysokość w przypadku największych producentów papierosów i przetwórców tytoniu w Polsce będzie się odnosić do kwot liczonych w miliardach złotych. Koszty uzyskania zabezpieczeń w przypadku największych działających legalnie przedsiębiorstw wyniosą więc kilka milionów złotych, co bez wątpienia wpłynie negatywnie na konkurencyjność wyrobów tytoniowych produkowanych w Polsce. Natomiast nieuczciwe podmioty, wykazujące minimalne obroty surowcem tytoniowym, bez większego problemu będą w stanie uzyskać zabezpieczenia akcyzowe, które będą dotyczyć kwot rzędu kilkudziesięciu – kilkuset tysięcy złotych.
Projekt zakłada także wprowadzenie regulacji zwalniającej pojazdy sanitarne przeznaczone dla zespołów ratownictwa medycznego z opodatkowania podatkiem akcyzowym. Jednak z niejasnego uzasadnienia nie wynika, czy zwolnienie to obejmie również pojazdy sanitarne przeznaczone do ratowania życia i zdrowia ludzi nabywane nie przez jednostki państwowe, lecz przez podmioty prywatne. Jeżeli nie, wówczas będzie to oczywista dyskryminacja. Dlatego też zwolnienie to jest niezbędne i powinno zostać wyrażone wprost w treści przepisu.
Zapraszamy do zapoznania się z pełnym stanowiskiem na stronie internetowej Komitetu Podatkowego Pracodawców RP:
http://komitetpodatkowy.pl/pages/konsultacje-aktow-prawnych/projekt-zalozen-projektu-ustawy-o-zmianie-ustawy-o-podatku-akcyzowym-oraz-niktorych-innych-ustaw.
Komitet Podatkowy Pracodawców RP
***
Pracodawcy Rzeczypospolitej Polskiej reprezentują 10 000 firm, zatrudniających ok. 5 mln pracowników. Organizacja, która powstała w listopadzie 1989 roku, działa w obszarach związanych z rozwojem przedsiębiorczości, wzrostem gospodarczym kraju i kwestiami społecznymi, w tym dotyczącymi ubezpieczeń społecznych, rynku i prawa pracy. Pracodawcy RP podejmują inicjatywy na rzecz przedsiębiorczości, innowacyjności, wykorzystania nauki do potrzeb gospodarki, a także w obszarze stanowienia prawa. Są obecni w pracach Trójstronnej Komisji do Spraw Społeczno-Gospodarczych. Organizacja jest członkiem Europejskiego Komitetu Ekonomiczno-Społecznego (organu doradczego instytucji Unii Europejskiej). Prezydentem Pracodawców RP jest dr Andrzej Malinowski.
]]>Propozycje Ministerstwa Finansów mogą w realny sposób przyczynić się do usprawnienia procedur podatkowych oraz funkcjonowania przedsiębiorstw, których działalność związana jest z obrotem towarami objętymi akcyzą. Trzeba jednak zwrócić uwagę na fakt, iż niektóre propozycje resortu wymagają doprecyzowania, gdyż w obecnej formie budzą wątpliwości interpretacyjne, a w rezultacie mogą spowodować odwrotny skutek i w rzeczywistości zaszkodzić przedsiębiorcom.
Przypomnijmy, że celem projektu jest ograniczenie niektórych uciążliwych i zbędnych obowiązków administracyjnych. Dokładniej rzecz ujmując, chodzi tu o uproszczenie procedur związanych z prowadzeniem działalności w zakresie wyrobów akcyzowych, a także wprowadzenie regulacji doprecyzowujących obowiązujące przepisy oraz dostosowanie przepisów ustawy o podatku akcyzowym do regulacji określonych ustaw. W założeniu nowelizacja ma również udoskonalić obowiązujące prawo i ułatwi stosowanie go przez ich adresatów.
Posiedzenie Zespołu problemowego Trójstronnej Komisji ds. polityki gospodarczej i rynku pracy odbyło się w siedzibie Centrum Partnerstwa Społecznego „Dialog”. W spotkaniu uczestniczyli przedstawiciele strony rządowej oraz organizacji pracodawców.
Mariusz Korzeb, ekspert Pracodawców RP, doradca podatkowy
***
Pracodawcy Rzeczypospolitej Polskiej reprezentują 10 000 firm, zatrudniających ok. 5 mln pracowników. Organizacja, która powstała w listopadzie 1989 roku, działa w obszarach związanych z rozwojem przedsiębiorczości, wzrostem gospodarczym kraju i kwestiami społecznymi, w tym dotyczącymi ubezpieczeń społecznych, rynku i prawa pracy. Pracodawcy RP podejmują inicjatywy na rzecz przedsiębiorczości, innowacyjności, wykorzystania nauki do potrzeb gospodarki, a także w obszarze stanowienia prawa. Są obecni w pracach Trójstronnej Komisji do Spraw Społeczno-Gospodarczych. Organizacja jest członkiem Europejskiego Komitetu Ekonomiczno-Społecznego (organu doradczego instytucji Unii Europejskiej). Prezydentem Pracodawców RP jest dr Andrzej Malinowski.
]]>