Rynkowy konsensus zakłada, iż w listopadzie spadek cen wyniósł -0,4 proc. w ujęciu rocznym oraz -0,1 proc. w porównaniu do października. Bierze się on stąd, że był to kolejny miesiąc dynamicznego spadku cen ropy naftowej. Istotne są także ceny żywności oraz odzieży, które utrzymują się na mniej więcej stałym poziomie. Z drugiej strony, niższe od prognozowanego bezrobocie i kontynuacja wzrostu płac będą przeciwdziałać utrwaleniu się deflacji.
Warto podkreślić jednak, że spadek cen w Polsce utrzymuje się dłużej, niż prognozowali to NBP oraz ekonomiści. Część analityków spodziewała się także wyraźnego spowolnienia wzrostu gospodarczego w III kwartale, ale szybki wzrost inwestycji prywatnych (niemal 10 proc. w ujęciu rocznym) pozwolił osiągnąć tempo wzrostu PKB na poziomie 3,3 proc. Dla Rady Polityki Pieniężnej stanowi to pewien dylemat – z jednej strony jest ona zobowiązana do prowadzenia polityki sprzyjającej powrotowi inflacji do celu 2,5 proc. rocznie, a z drugiej – dalsze obniżki stóp procentowych przyniosą efekt dopiero po upływie 4–6 kwartałów, a wtedy inflacja może być wyższa, niż obecnie prognozowana. Ponadto bank centralny może jedynie stymulować wzrost PKB i inflacji, oddziałując na koszty kredytu, lecz nie jest w stanie zmusić firm i konsumentów do zadłużania się. A właśnie zadłużanie silnie wpływa na dynamikę cen. W rezultacie poziom inflacji jest w istotny sposób skorelowany ze skłonnością do ryzyka i zaciąganiem długu w sektorze prywatnym.
Tymczasem w Polsce przedsiębiorstwa (m.in. ze względu na duży udział MŚP) w relatywnie małym stopniu finansują swój rozwój poprzez kredyty bankowe. Jednocześnie, jak wynika z badania kondycji przedsiębiorstw w III kwartale br. przeprowadzonego przez NBP, koszt kredytu nie hamuje inwestycji, a ponadto firmy nie mają problemu z obsługą już zaciągniętych zobowiązań. Również obecny poziom kursu złotego pozwala eksporterom osiągać rentowność, zatem nie ma potrzeby jego osłabiania poprzez obniżki stóp procentowych.
Czynniki te sprawiają, że odczuwana przez firmy bariera popytowa jest bardzo niska. Jak wynika z cytowanego już badania NBP, w III kwartale 2014 r. wskaźnik bariery popytu (bez wpływu czynników sezonowych) spadł do 8,5 proc. i jest wyraźnie niżej od długookresowej średniej (13,6 proc.).
W coraz lepszej kondycji są także gospodarstwa domowe – a to za sprawą umiarkowanego bezrobocia i wzrostu wynagrodzeń. W tej kwestii ekonomiści są zgodni – tylko kwestią czasu jest to, kiedy poprawa sytuacji na rynku pracy przełoży się na wyższą inflację. W ostatnich miesiącach widać także przyspieszenie wzrostu podaży pieniądza M3, który obejmuje – obok gotówki i depozytów na żądanie – także lokaty długoterminowe. Kurczenie się podaży pieniądza M3, czyli spadek jego ilości w obiegu i na rachunkach bieżących (jak miało to miejsce np. w krajach śródziemnomorskich), byłoby sygnałem świadczącym o ryzyku trwałej deflacji oraz stagnacji. W takiej hipotetycznej sytuacji RPP z pewnością rozważałaby znacznie luźniejszą politykę monetarną niż obecnie prowadzona.
W związku więc z tym, że deflacji towarzyszy relatywnie dobra koniunktura, RPP prawdopodobnie wstrzyma się z obniżkami stóp procentowych do marca 2015 r. – kiedy to zostanie opublikowana kolejna prognoza makroekonomiczna NBP. Jeżeli do tego czasu dynamika cen pozostanie ujemna, dylemat dotyczący polityki pieniężnej znacząco się zwiększy, ponieważ RPP musi także dbać o swoją wiarygodność (zobowiązanie do realizacji celu inflacyjnego w wysokości 2,5 proc.). Jest to ważne, gdyż przedsiębiorstwa, tworząc budżety i oceniając opłacalność inwestycji, opierają się m.in. właśnie na prognozach inflacji. W pewnym więc zakresie prognozy i wiarygodność polityki NBP determinują decyzje podejmowane w sektorze prywatnym.
Damian Olko, ekspert Centrum Badań i Analiz Pracodawców RP
]]>Wigilia jako dzień wolny od pracy to tak atrakcyjne hasło, że warto przyjrzeć mu się bliżej. Czy to rozwiązanie rzeczywiście stanowiłoby bardzo duże udogodnienie dla pracownika? Otóż – nie do końca.
Jeśli założymy, że w wigilię z reguły pracujemy mniej więcej cztery godziny krócej niż w „normalny” dzień, ustanowienie tego dnia jako wolnego od pracy bez żadnej rekompensaty oznaczać może dla budżetu stratę rzędu 0,2% PKB z 2013 r., co odpowiada kwocie 3,2 mld zł. Niższy poziom produkcji przekłada się naturalnie na niższe płace i zyski, a więc część kosztów takiej zmiany ponieśliby sami pracownicy. Pamiętajmy też o tym, że nie brakuje również i takich przypadków, w których pracownicy spotykają się jedynie po to, by złożyć sobie życzenia czy wziąć udział np. w akcji charytatywnej.
Zdecydowanie lepszym rozwiązaniem od nowelizacji ustawy są porozumienia między przedstawicielami pracowników a pracodawcą na poziomie przedsiębiorstw. W przeciwieństwie do ustawy, pozwalają one lepiej uwzględnić różnice między danymi przedsiębiorstwami.
Nie można jednak zapominać o takich branżach czy mniejszych firmach, w których praca 24 grudnia jest konieczna – przynajmniej w niepełnym wymiarze godzin. Wprowadzenie dnia wolnego od pracy w drodze ustawy niepotrzebnie zaburzyłoby ich rytm funkcjonowania.
Damian Olko, ekspert Centrum Badań i Analiz Pracodawców RP
]]>Warto pamiętać o tym, że jeszcze pod koniec ubiegłego roku nasz kraj plasował się – wśród 28 krajów Unii Europejskiej – dopiero na 9. pozycji pod względem kwartalnego wzrostu PKB. Z drugiej strony polepszenie tego wyniku było efektem nie tylko dalszego przyspieszania polskiej gospodarki, lecz także spowolnienia wzrostu w innych krajach należących do Wspólnoty. W IV kwartale 2013 r. Szwecja, Czechy i Rumunia rozwijały się w tempie 1,5-1,7 proc. kwartał do kwartału, a więc wyższym niż Polska w następnym okresie.
Dane Eurostatu potwierdzają to, że ożywienie gospodarcze w naszym kraju było dotąd relatywnie silne. Skłonność do konsumpcji w gospodarstwach domowych – dysponujących coraz większymi realnymi dochodami – stale rośnie, co znajduje swoje odzwierciedlenie w wynikach sprzedaży detalicznej. Wzrasta popyt na dobra i usługi oferowane przez polskich przedsiębiorców, którzy mają coraz więcej zamówień. Skłania to firmy do rozszerzania skali swojej działalności, a co za tym idzie – do otwierania kolejnych projektów inwestycyjnych oraz zatrudniania pracowników. W konsekwencji w ostatnim czasie stopa bezrobocia rejestrowanego spadała w tempie aż 0,5 pkt proc. miesięcznie.
Dobre wyniki polskiej gospodarki w minionym kwartale bez wątpienia dają powody do zadowolenia. Niestety istnieją coraz silniejsze sygnały wskazujące na to, że w najbliższych miesiącach Polsce nie uda się utrzymać pozycji lidera wzrostu. Od lutego do maja wskaźnik PMI spadł bowiem z – bliskiego historycznym rekordom – poziomu 55,9 pkt do zaledwie 50,8 pkt. Świadczy to o grożącym nam zastoju w przemyśle. Ponadto polski eksport po raz pierwszy od roku zmaga się ze spadkiem liczby zamówień. Mając to wszystko na uwadze, wydaje się, że spowolnienie tempa wzrostu PKB w II kwartale staje się realnym zagrożeniem. Tym bardziej powinno to motywować rządzących do znoszenia zbędnych barier prawnych i administracyjnych, ograniczających rozwój naszych przedsiębiorstw. Jedynie w ten sposób możemy utrwalić pozycję Polski jako lidera pod względem dynamiki wzrostu gospodarczego w Europie.
Łukasz Kozłowski, ekspert Pracodawców RP
***
Pracodawcy Rzeczypospolitej Polskiej reprezentują 10 000 firm, zatrudniających ok. 5 mln pracowników. Organizacja, która powstała w listopadzie 1989 roku, działa w obszarach związanych z rozwojem przedsiębiorczości, wzrostem gospodarczym kraju i kwestiami społecznymi, w tym dotyczącymi ubezpieczeń społecznych, rynku i prawa pracy. Pracodawcy RP podejmują inicjatywy na rzecz przedsiębiorczości, innowacyjności, wykorzystania nauki do potrzeb gospodarki, a także w obszarze stanowienia prawa. Są obecni w pracach Trójstronnej Komisji do Spraw Społeczno-Gospodarczych. Organizacja jest członkiem Europejskiego Komitetu Ekonomiczno-Społecznego (organu doradczego instytucji Unii Europejskiej). Prezydentem Pracodawców RP jest dr Andrzej Malinowski.
]]>
Od 1 stycznia 2012 roku obowiązują zmiany w stawkach podatku VAT na odzież i dodatki odzieżowe dla niemowląt, a także obuwie dziecięce. Niemal trzykrotny wzrost (z 8 proc. do 23 proc.) wynika z niekorzystnego dla Polski wyroku Trybunału Sprawiedliwości UE z października 2010 roku. W Unii Europejskiej są kraje, w których VAT na tego typu produkty jest zerowy, np. Wielka Brytania czy Irlandia. W Luksemburgu natomiast obowiązuje tzw. superobniżona stawka na ubranka i buty dziecięce wynosząca zaledwie 3 proc. Niestety Polsce nie udało się zachować tak korzystnych dla rodziców rozwiązań.
To jednak nie jedyne zmiany stawek VAT. Od początku roku dotknęły one także usługi polegające na prowadzeniu prac konserwatorskich i restauratorskich. W 2011 roku taka działalność była całkowicie zwolniona z VAT, od stycznia jest opodatkowana dwudziestotrzyprocentową stawką. To wynik dostosowania polskiego prawa do dyrektywy 2006/112/WE, która dla tego rodzaju usług nie przewiduje ani zwolnienia, ani preferencyjnej stawki. Ponadto od początku roku obowiązuje także 23 proc. podatek VAT na usługi świadczone przez instytucje gospodarki budżetowej.
Wielu analityków uważa, że zmiana stawek podatku VAT w niewielkim stopniu wpływa na wzrost cen. Efekt ten ma najczęściej charakter krótkookresowy. W dużej mierze zależy od tego jakie marże mają obecnie przedsiębiorcy, jaka jest struktura popytu i również jak kształtują się warunki rynkowe w których działają. Jeżeli popyt jest wysoki to łatwiej jest przełożyć wzrost stawek VAT na ceny i przerzucić je na konsumenta. Jednak zmiany w opodatkowaniu VAT najczęściej uzależnione są od relacji długu publicznego do PKB. W przypadku, gdy ta relacja określona na dzień 31 grudnia danego roku przekroczy 55 proc., to stawka podstawowa od dnia 1 lipca kolejnego roku wzrośnie do 24 proc., stawka obniżona – z 8 proc. do 9proc., stawka 5 proc. wzrośnie do 6 proc.
„Wzrost stawek VAT w przypadku ubranek dla niemowląt, prac konserwatorskich i restauratorskich, a także usług świadczonych przez instytucje gospodarki budżetowej wynikał z dostosowywania polskiego prawa do wymogów Unijnych. Mimo, że zmiany te są zapewne dla wielu osób odczuwalne, niestety były nieuniknione. Możliwy jest jednak jeszcze inny scenariusz wzrostu opodatkowania VAT” – komentuje Aleksandra Kozłowska, Tax Manager w Zespole Strategicznego Doradztwa Podatkowego TPA Horwath.
Rosnące ceny paliw, energii a co za tym idzie żywności wielu Polaków napawają obawą. Ponadto firma Analizy Online poinformowała, że w III kwartale 2011 roku oszczędności Polaków zmalały o 1,3 proc. tj. 12,7 mld zł w skali kwartału do 933,2 mld zł na koniec września. Zapewne spadek wartości oszczędności zgromadzonych przez Polaków w taki sposób jest powiązany z pogarszającą się koniunkturą w gospodarce oraz przecenami na rynkach kapitałowych. Chcemy mniej wydawać i szukamy oszczędności. Pojawia się jednak pytanie czy będzie to możliwe jeśli będzie rosło opodatkowanie VAT.
„Według najnowszych prognoz relacja długu publicznego do PKB w 2011 roku raczej nie przekroczyło progu 55 proc., co było związane głównie z poziomem walut, a także z szacowanym wzrostem PKB. Ostateczna informacja w tym zakresie zostanie opublikowana w terminie do dnia 31 maja 2012. Należy jednak dodać, iż nawet jeśli relacja długu publicznego do PKB nie przekroczyła odpowiedniego progu w zeszłym roku i do podwyższenia stawek od tego roku nie dojdzie, taki scenariusz jest jednak możliwy od lipca 2013 roku, gdyby przekroczenie 55 procentowego progu nastąpiło na dzień 31 grudnia 2012” – wyjaśnia Aleksandra Kozłowska.
Należy zatem mieć nadzieję, że w 2012 roku nie grozi nam już więcej podwyżek wynikających ze zmiany stawki podatku VAT. Czas pokaże także czego możemy się spodziewać w przyszłym roku. Jeśli sytuacja makroekonomiczna nie ulegnie pogorszeniu podwyżek spowodowanych rosnącym podatkiem uda się w Polsce uniknąć.
abeonet S.A.
![]()
ul. Miła 6 B
00-180 Warszawa
http://www.abeonet.pl