Szkodowość kierowcy to jeden z podstawowych czynników, który wpływa na ostateczną cenę obowiązkowego ubezpieczenia OC. Co ciekawe, dla ubezpieczycieli nie jest istotna wielkość samej szkody, lecz sam fakt jej wystąpienia. Nieważne zatem, czy kierowca spowoduje drobną stłuczkę czy groźny wypadek – ostatecznie oznacza to dla niego podwyżkę w takim samym stopniu.
Stłuczka? Dla kierowcy oznacza to wydatki
Eksperci mfind.pl sprawdzili na przykładzie 35-letniego kierowcy Opla Astry 1.6 z 2013 roku, jak bardzo wzrasta cena polisy OC w zależności od liczby spowodowanych szkód komunikacyjnych.
Już jedna stłuczka podniosła cenę ubezpieczenia o 46%. Z kolei, gdyby badany przez nas kierowca spowodował dwie stłuczki w ciągu dwóch lat, musiałby zapłacić aż o 157% więcej.
Od kilku już lat zatajenie przed ubezpieczycielem informacji o szkodach jest niemal niemożliwe. Firmy ubezpieczeniowe mają bowiem dostęp do rejestru szkód prowadzonego przez Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny i analizują wprowadzane dane już na etapie kalkulacji składki. A w którym mieście jest najwięcej kierowców, którzy płacą więcej z powodu stłuczek na swoim koncie?
Co piąty kierowca z Wrocławia i Gdańska deklaruje, że spowodował stłuczkę
Na podstawie około 370 tys. kalkulacji, eksperci porównywarki OC/AC mfind.pl sprawdzili także, z których miast wojewódzkich pochodzi najwięcej szkodowych kierowców. Okazało się, że na czele tego zestawienia znalazły się Wrocław i Gdańsk. Niemal co piąty kierowca z obu tych miast zadeklarował, że był sprawcą przynajmniej jednej stłuczki lub wypadku. Z kolei na przeciwległym biegunie znalazły się Gorzów Wielkopolski, Kielce i Lublin. W tych miastach tylko 14% kierowców przyznało, że było sprawcami szkody komunikacyjnej.
]]>Rok 2016 stał pod znakiem ogromnych podwyżek cen ubezpieczeń OC. W ciągu zaledwie 12 miesięcy średnie ceny tych polis wzrosły z 659 do aż 1024 złotych. Oznacza to wzrost o ok. 55%. Co gorsza, choć już w mniejszym tempie, to w roku 2017 wciąż obserwujemy dalsze podwyżki OC.
Ustalając cenę polisy, ubezpieczyciele biorą pod uwagę przede wszystkim dane przekazywane przez właściciela pojazdu. Takie informacje, jak m.in. miejsce zamieszkania lub zameldowania, pojemność silnika czy rok produkcji auta również mają znaczenie. Jednak na ostateczną cenę ma także wpływ deklarowany, roczny przebieg samochodu. Czy różnice są istotne?
Eksperci porównywarki OC/AC mfind.pl sprawdzili to na przykładzie 37-letniego kawalera z Poznania, który ma 60% zniżek na OC i chciałby ubezpieczyć Forda Mondeo z 2012 roku z 2-litrowym silnikiem benzynowym silnikiem.
Planując roczny przebieg na poziomie maksymalnie 10 tys. km, musiałby on zapłacić za OC 712 złotych. Gdyby jednak chciał pokonać w tym samym czasie między 10 a 15 tys. km, jego składka wzrosłaby do 732 złotych. Dodatkowe 5 tys. km rocznego przebiegu oznacza wzrost ceny polisy OC o 32 złote. Z kolei planując pokonanie w ciągu roku przejechanie 20 tys. km lub więcej, opisany wyżej kierowca musiałby zapłacić za OC przynajmniej 801 złotych.
Jak widać na powyższym przykładzie, różnica zaledwie 10 tys. kilometrów w deklarowanym rocznym przebiegu może podnieść składkę ubezpieczenia OC nawet o 89 złotych, czyli w tym przypadku o 12,5%. Z czego to wynika? – Dla ubezpieczycieli ważne jest ryzyko wystąpienia kolizji – wyjaśnia Urszula Borowiecka, ekspert porównywarki mfind.pl – Im większe szanse na stłuczkę, tym wyższe ceny polis OC. Dlatego też kierowcy deklarujący pokonanie w ciągu roku większego dystansu, otrzymują propozycje wyższych składek OC. W ich przypadku ryzyko wystąpienia kolizji jest większe – dodaje.
Pojawia się jednak pytanie, co w przypadku zadeklarowania niższego przebiegu, by otrzymać tanie ubezpieczenie OC? Czy kierowcy grożą jakieś konsekwencje, gdy okaże się, że pokonany przez niego dystans jest większy, niż ten podany w formularzu? – Trzeba pamiętać, że jest to tylko deklarowany przebieg. Zatem w sytuacji, gdy pod koniec okresu ubezpieczeniowego okaże się, że będzie on wyższy od tego w deklaracji, wówczas składka na kolejny okres wzrośnie. Zwłaszcza, jeśli pozostanie u tego samego ubezpieczyciela. Jednak w trakcie trwania umowy składka nie powinna ulec zmianie – tłumaczy Urszula Borowiecka.
]]>
Największe zmiany odnotowano w woj. podlaskim – aż o 467% więcej wezwań. Trudne warunki drogowe i obfite opady w tej części Polski to dla wielu użytkowników samochodów kłopot, z którym nie sposób samodzielnie sobie poradzić stąd tak częste posiłkowanie się usługami assistance. Inne województwa z największym wzrostem to lubuskie (300%) oraz lubelskie i zachodniopomorskie (po około 200% wzrostu). Tylko w trzech województwach ilość interwencji pozostała na niemal niezmienionym poziomie (wielkopolskie, świętokrzyskie i małopolskie gdzie zanotowano nawet minimalny spadek).
Najwięcej było wczoraj oczywiście wezwań z assistance motoryzacyjnego, które kierowcy bardzo często mają bezpłatnie dodawane do pakietu ubezpieczeń OC/AC. Najczęstsze przyczyny wezwań to awaria samochodu – 66% (w tej kategorii jest m.in. niemożliwość odpalenia pojazdu, czy zamarznięcie hamulca ręcznego) i wypadek – 30%.
– W całym kraju ilość wezwań wzrosła o 78%. Taka liczba to oczywiście zawsze duże wyzwanie, ale czołowe firmy są na to przygotowane. Mamy bardzo szeroką siatkę sprawdzonych współpracowników w całym kraju. Czas oczekiwania na wezwanie właściwie nie uległ wydłużeniu, po prostu większa ilość naszych partnerów – lawet i pojazdów serwisowych – wyjechała na drogi w całym kraju – mówi Tomasz Brożyna, Dyrektor Pionu Operacyjnego Mondial Assistance, właściciela portalu pomoc-fachowcow.pl
*dane Mondial Assistance
PR
LA
]]>