Idea Money jako pierwsza w Polsce udostępnia obsługę faktoringu poprzez urządzenia mobilne. To wyjście naprzeciw małym firmom, które choć są rentowne, to mają coraz większe problemy z płynnością. 87 proc. przedsiębiorców w badaniu OBOAK przeprowadzonym na zlecenie Idea Money w październiku i listopadzie br. czeka na przeterminowane płatności od swoich klientów.
Faktoring to usługa kojarzona przede wszystkim z dużymi firmami. Niektóre banki dostrzegły jednak korzyści skali z zaoferowania usług płatności za wystawione faktury również małym przedsiębiorcom, którzy często mają mniejsze możliwości kredytowania swoich bieżących działań w oczekiwaniu na opłacenie faktur przez klientów. Naturalną konsekwencją rozszerzenia usługi na rynek MŚP jest zapewnienie mobilnego dostępu i pełnej obsługi poprzez smartfony i tablety. Na takie rozwiązanie jako pierwsza zdecydowała się Idea Money z platformą IdeaFaktor24. W tej chwili obok niej na rynku funkcjonują dwie platformy dostępu do faktoringu online. Są to Faktor 3 firmy Asseco oraz ComarchFactoring firmy Comarch. IdeaFaktor24 jest jednak jedyną mobilną platformą przygotowaną do ergonomicznej obsługi na smartfonach, tabletach, a nawet telewizorach.
Czy mali przedsiębiorcy potrzebują faktoringu – badania OBOAK
Ośrodek Badań Opinii Adama Kowalskiego przeprowadził w październiku i listopadzie badanie ankietowe w formie telefonicznej na próbie 368 przedsiębiorców prowadzących jednoosobowe działalności gospodarcze oraz firm zatrudniających do 10 osób.
87 proc. z nich ma stałe problemy wynikające z oczekiwania na przeterminowane płatności od swoich klientów. Co gorsza, większość badanych przyznaje, że z płatnościami spóźnia się od 50 do nawet 90 proc. ich klientów, a płacenie przed czasem stanowi wyjątek. Spóźnienia wahają się od kilku dni do nawet 4 miesięcy.
Ankietowani przedsiębiorcy równocześnie nie wiedzą, co to jest faktoring i jak działa. Co prawda 23 proc. badanych rozpoznało samą nazwę, czasami również w formie „fakturing”, ale jedynie 7 proc. było w stanie wyjaśnić, jak to działa. Jeszcze mniej, bo tylko 3 proc. wiedziało, że może z takiej usługi skorzystać jako osoba prowadząca swoją działalność lub małą firmę.
Faktoring jest obok kredytu skutecznym narzędziem zachowania płynności finansowej firm. Jest to produkt zwłaszcza dla przedsiębiorców, którzy wystawiają faktury z długimi terminami płatności.
Faktoring stary jak świat
Początki faktoringu, czyli specyficznego zarządzania wierzytelnościami, datuje się już na 3 tysiące lat przed naszą erą. Na terenach dzisiejszego Iranu działali przedsiębiorcy zabezpieczający i finansujący należności swoich klientów. Stanowili inspirację dla podobnych działań Babilończyków, Fenicjan, Greków i Rzymian. Faktoring we współczesnej formie trafił do Europy z Ameryki w czasie odbudowy gospodarczej kontynentu po II wojnie światowej. Oferowany był najpierw przez biznes amerykański, a następnie przez banki europejskie. Faktoring jest od lat dobrze znany dużym firmom, przedsiębiorstwom produkcyjnym działającym na dużą skalę i obracającą dużymi pieniędzmi. To one w największym stopniu potrzebują zachowania płynności finansowej niezbędnej do realizowania dużych inwestycji, kontraktów, utrzymania dużych zasobów ludzkich, sprzętowych etc. Stosunkowo niedawno faktoring zaczął poszukiwać klientów również wśród małych i średnich firm. Kwoty potrzebne do finansowania ich działalności są znacznie mniejsze, ale rynek jest znacznie liczniejszy i w wyniku kryzysu gospodarczego bardziej podatny na problemy z płynnością finansową. Mały biznes również czeka na pieniądze, a jeśli czeka na nie jedna firma, to czekają również podwykonawcy i klienci tej firmy.
Dotychczas za najprostszy sposób rozwiązywania problemu niedoboru gotówki w małych biznesach uważany był kredyt. Od niedawna jednak banki oraz wyspecjalizowane spółki nabywają w drodze cesji od przedsiębiorstw nieprzeterminowane roszczenia o zapłatę kwot należnych z tytułu prowadzonej działalności (faktury). Innymi słowy: firma zewnętrzna ściąga należności w imieniu przedsiębiorcy, kredytując jego działalność na podstawie faktur. Faktoring pozwala uzyskać pieniądze z faktury zaraz po jej wystawieniu, ponieważ firmy świadczące te usługi wykładają część pieniędzy z faktury dla przedsiębiorcy od razu, pozostałą kwotę klient (faktorant) otrzymuje po zapłacie odbiorcy na konto pośrednika (faktora). Czasami faktor bierze na siebie również ryzyko związane ze ściąganiem należności. – Warto podkreślić, że korzystanie z usługi faktoringu nie wpływa na zdolność kredytową – mówi Monika Woźniak, dyrektor zarządzający w Idea Money. – Z tego względu wiele firm traktuje faktoring jako sposób na efektywne zarządzanie płynnością swojej firmy – tłumaczy.
Dzięki takiej usłudze przedsiębiorstwo może m.in. na bieżąco spłacać swoje zobowiązania, utrzymywać płynność finansową oraz minimalizować ryzyko niespłaconych faktur, ponieważ banki i wyspecjalizowane instytucje faktoringowe mają większe możliwości egzekwowania takich należności. Jest to rozwiązanie przede wszystkim dla firm, które wystawiają faktury z długim terminem płatności. Korzystają z niego głównie branże spożywcza i budowlana, hurtownie oraz przedsiębiorstwa produkcyjne, które mają wielu odbiorców wyprodukowanych przez siebie dóbr.
Faktoring ma kilka odmian, ale zawsze polega na skupowaniu nieprzeterminowanych należności. Kiedy skup uwzględnia przejęcie ryzyka niewypłacalności kontrahenta, mówimy o faktoringu pełnym. Jeśli faktor nie przejmuje ryzyka niewypłacalności kontrahenta, to jest to faktoring z regresem. W takim przypadku kiedy termin płatności minie, a faktorowi nie uda się wyegzekwować zaległych należności, klient zobowiązany jest zwrócić „pożyczone” pieniądze.
Po co komu faktoring?
Jedną z możliwych form dostępu do usług faktoringu stają się urządzenia mobilne, dlatego coraz łatwiej jest korzystać z niego małych przedsiębiorcom, którzy sami zajmują się finansami w swoich firmach. – Dzięki dostępowi mobilnemu przedsiębiorca jest w stanie szybko przekazać fakturę pośrednikowi, sprawdzić limit faktoringowy oraz wpłaty od kontrahentów. Wszystkie te czynności można wykonać o dowolnej porze z dowolnego miejsca – mówi Monika Woźniak, dyrektor zarządzający w Idea Money.
– Obsługa konta mobilnego musi być niezwykle szybka i prosta – tłumaczy z kolei Marek Talik ze spółki Coderion wdrażającej mobilną platformę faktoringową Idea Faktor 24. – Wystarczy zrobić fakturze zdjęcie aparatem w smartfonie i wprowadzić dokument do systemu – przekonuje. Wszystko zajmuje kilka minut, a sprawdzić wpłatę można w kilkanaście sekund. Jest to funkcja szczególnie przydatna małym i średnim przedsiębiorstwom, które nie mają rozbudowanej struktury kadrowej, a czasami nawet zewnętrznego księgowego. Wystawiona faktura może od razu trafić do faktora, dzięki czemu przedsiębiorca szybciej otrzyma pieniądze.
– Kluczem do mobilnego dostępu do usług są prostota i niezawodność – przekonuje Paweł Biliński, kierownik projektu w Lizard Media odpowiedzialny za interfejs Idea Faktor 24. – Stronę mobilną stworzono w oparciu o metodykę RWD (Responsive Web Design), co oznacza, że może z niej korzystać każdy klient na dowolnej przeglądarce i dowolnym urządzeniu mobilnym. Aby zapewnić niezawodność systemu, w laboratorium testowym przeprowadziliśmy testy na najpopularniejszych modelach urządzeń mobilnych – tłumaczy Paweł Biliński. Jak wynika z analizy dostępu do strony Idea Faktor 24, większość szefów małych firm używa do tego celu smarfona, ale coraz częściej jest to również tablet, a nawet telewizor. Mobilny dostęp zapewnia ergonomię i łatwość obsługi na wszystkich tego typu urządzeniach.
Ze statystyk ruchu w Idea Faktor 24 wynika, że w pierwszych tygodniach po wdrożeniu platformy 3,2 proc. obecnych klientów faktoringowych zaczęło korzystać z niej poprzez urządzenia mobilne – 69 proc. za pomocą smartfona, 31 proc. używając tabletu.
Faktoring z przyjaznym interfejsem
Wielu osobom wydaje się, że faktoring jest usługą skomplikowaną, którą powinni zajmować się wyłącznie księgowi. Idea Money przed wprowadzeniem na rynek Idea Faktor 24 wykonała szereg testów, które pozwoliły stworzyć przyjazny i prosty w obsłudze interfejs. Na 40-minutowe spotkania zaproszono przedstawicieli różnych przedsiębiorstw oraz grup zawodowych, m.in. księgowych oraz właścicieli jednoosobowych działalności gospodarczych. Wyniki testów były jednoznaczne – końcowym użytkownikom zależało przede wszystkim na prostocie obsługi i możliwie najmniejszej liczbie kliknięć. Zwracali także uwagę na to, by ikonki były duże i intuicyjne, a proces wprowadzania danych ergonomiczny. Testerzy, którzy korzystali wcześniej z usług innej firmy, byli zdania, że platforma faktoringowa Idea Faktor 24 jest prostsza w obsłudze niż inne tego typu. Testy wykonano na komputerze stacjonarnym oraz urządzeniach mobilnych wyposażonych w najpopularniejsze systemy operacyjne (Android, iOS, Windows Phone).
Wśród klientów, którzy korzystają z usługi faktoringu Idea Faktor 24, znajdują się zarówno duże spółki akcyjne związane z np. z produkcją oprogramowania i handlem zagranicznym, jak i jednoosobowe działalności świadczące usługi remontowe czy doradcze. O różnorodności firm korzystających z takich usług świadczą limity faktoringowe, czyli maksymalna kwota zaangażowania faktora w finansowanie przedsiębiorcy. – W Idea Faktor 24 przyznawane limity zaczynają się już od 5 tysięcy złotych – mówi Monika Woźniak.
Produkt na czas kryzysu
Usługi ściągania należności w imieniu firmy i regulowanie bieżących płatności okazują się dobrym rozwiązaniem w dobie kryzysu, gdy kontrahenci zwlekają z płatnościami, a firmy muszą mieć stały dopływ środków na pilne wydatki. Dostęp mobilny do faktoringu ma pomóc przede wszystkim drobnym przedsiębiorcom, którzy najczęściej sami zajmują się przygotowaniem faktur i finansami w swojej firmie. Okazuje się bowiem, że aby utrzymać płynność finansową, nie wystarczy mieć zlecenia, klientów i wykonywać dla nich prace, trzeba jeszcze w odpowiednim czasie mieć pieniądze na koncie.
https://www.ideamoney.pl/ideafaktor24/
————————————————————————————————————————–
Idea Money to lider rynku usług faktoringu, monitoringu i windykacji wierzytelności dla mikroprzedsiębiorców oraz małych i średnich firm. Oferuje kompleksowy i elastyczny model współpracy, który wyróżnia Idea Money na rynku usług finansowania przedsiębiorstw. Działalność firmy to przede wszystkim innowacyjne wspieranie przedsiębiorców w zakresie zarządzania płynnością firmy, czego dowodem jest pierwszy mobilny system obsługi faktoringowej IdeaFaktor24 oraz usługa finansowania faktur dostępna w abonamencie.
Dzięki Idea Money mikroprzedsiębiorstwa oraz małe i średnie firmy mają możliwość skorzystania z usług zarezerwowanych do tej pory tylko dla dużych podmiotów.
————
]]>W Polsce przypada dziś średnio dwóch lekarzy na tysiąc osób, czyli zdecydowanie mniej niż w większości państw europejskich, biorąc pod uwagę, że około 80 tys. lekarzy ma bezpośredni kontakt z pacjentem. Według danych Naczelnej Izby Lekarskiej z początku stycznia 2014 r. liczba czynnych zawodowo lekarzy to 127 207, i to z wyłączeniem lekarzy stomatologów, których jest 34 352.
Nie wszyscy lekarze mają dobre opinie wśród swoich pacjentów. Najczęściej narzekamy na słabą komunikację z lekarzem, na przepisywanie drogich leków oraz niedbałe badanie podczas wizyty.
– Dlatego postanowiliśmy sprawdzić, jak Polacy szukają dobrych lekarzy – mówi Dawid Urbańczyk, ekspert programu Trusted Trader Polska, którego celem jest zwiększenie zaufania konsumentów i promowanie dobrych praktyk wśród firm w Polsce. Wyniki sondażu okazały się zaskakujące.
Aż 74 proc. ankietowanych wskazało, że szukając dobrego lekarza, pyta o radę swoich znajomych, 27 proc. przegląda fora internetowe i portale opinii, 26 proc. sprawdza ofertę na stronie internetowej, a jedynie 18 proc. decyduje się na wizytę u lekarza ze względu na odległość do gabinetu.
– Znajomi i rodzina są chyba najlepszym źródłem tego typu informacji – mówi technik audiolog Krzysztof Kapłon z Czechowic-Dziedzic. – Uważałbym natomiast na opowieści osób, które nie miały bezpośredniego kontaktu z danym lekarzem, tylko o nim słyszały. Takie opinie przekazywane są jak w „głuchym telefonie”, każda następna osoba coś zmienia – tłumaczy audiolog.
Ciekawa okazała się też druga część ankiety. Co prawda większość, bo aż 85 proc., respondentów przyznała, że chodzi do lekarza wtedy, gdy zachoruje, a 15 proc. profilaktycznie dla sprawdzenia swojego stanu zdrowia, całkiem sporo zaś, bo 6 proc., odwiedza gabinet wyłącznie po zwolnienie lekarskie; 3 proc. ankietowanych zadeklarowało, że nigdy nie chodzi do lekarza.
Największym zaskoczeniem badań było to, że aż 26 proc. ludzi przeglądających fora internetowe nie jest w stanie stwierdzić, które z zamieszczonych tam opinii są prawdziwe, a które nie. Odpowiedź „tak, potrafię” zaznaczyło zaledwie 6 proc. respondentów.
Problem z weryfikacją prawdziwości wpisów mają jednak nie tylko zwykli użytkownicy szukający opinii, lecz również portale i fora zarządzające takimi wpisami. Największym wyzwaniem dla nich jest zapewnienie anonimowości osobom dodającym wpisy przy możliwości sprawdzenia prawdziwości opinii. Ochronę należy przecież zapewnić zarówno osobom, które wyrażają swoje opinie, jak i tym, których te opinie dotyczą.
– Często pacjenci nie mówią mi czegoś wprost podczas wizyty, ale chętnie napiszą o tym na forum anonimowo. Staram się odpowiadać na negatywne opinie, o ile są konstruktywne – mówi Bogdan Ząbek, lekarz pediatra z Bielska-Białej, do którego dostanie się na wizytę graniczy z cudem, a kolejka do rejestracji ustawia się już od 6.00 rano. Dodaje, że ważną funkcjonalnością portalu opinii jest możliwość odpowiadania na opinie negatywne. – Daje to prawo głosu i obrony w sytuacji, gdy negatywna opinia jest nieprawdziwa albo doszło do nieporozumienia. Ta funkcja otwiera możliwość komunikacji z pacjentem – dodaje lekarz.
Ciekawy przypadek opisuje Maria Lepucka na blogu portalu FeminaSum.pl we wpisie pod tytułem „Znany Lekarz udostępnia dane pacjentów!!!”. Czytamy w nim, że gdy autorka tekstu zdecydowała się dodać negatywną opinię na temat stomatologa, u którego była na wizycie, jej dane zostały przekazane lekarce, której dotyczył wpis, a ta wystosowała pismo żądające wycofania tej opinii z portalu, przesyłając je na prywatny adres pani Marii. Portal w swoich oświadczeniach publikowanych w Internecie w związku z oskarżeniami użytkowników przyznaje otwarcie, że przesyła dane użytkowników lekarzom na podstawie orzeczenia Naczelnego Sądu Administracyjnego z dnia 21 sierpnia 2013 roku (sygnatura I OSK 1666/12). Wg niego pozorna anonimowość Internetu nie może pozwalać na przekroczenie granicy pomiędzy wolnością słowa a naruszaniem dobrego mienia i dóbr osobistych. Mówiąc wprost, lekarz, twierdząc, że opinia użytkownika to kłamstwo, ma prawo się bronić i ma prawo otrzymać dane osobowe drugiej strony.
Takie działanie może zniechęcić osoby, które chciałyby wystawiać nieprawdziwe, negatywne opinie na temat lekarza, ale w rzeczywistości zadziała znacznie szerzej – zniechęci wszystkich użytkowników portalu do dzielenia się opiniami negatywnymi, niezależnie od tego, czy są prawdziwe, czy nie.
– Mimo tych negatywnych przypadków nie musimy od razu rezygnować z szukania opinii w Internecie, nawet jeśli nie jesteśmy pewni, kto je pisze. Powinniśmy jednak zwracać uwagę na to, gdzie je czytamy, czy dany portal jest godny zaufania i czy znalazł skuteczne metody weryfikowania informacji – przekonuje Dawid Urbańczyk.
Innym przykładem portalu opinii jest projekt ONKOMAPA, który ruszył na początku lutego br. Ma on być przewodnikiem po przyjaznych ośrodkach onkologicznych w Polsce. Jednak i ten portal cierpi na słabość internetowego „anonima”. Swoją opinię na temat ośrodka lub konkretnego lekarza może w nim wyrazić bez trudu każdy, nawet jeśli nigdy z tym ośrodkiem lub lekarzem nie miał do czynienia. To niestety stwarza okazję do działania konkurencji, ludzi przychylnych, ludzi nieprzychylnych, hejterów i zamawianych „pisarzy opinii”. Dodanie opinii odbywa się bez żadnej weryfikacji osobowej, a informacje podawane w trakcie ankiety nie są sprawdzane. A zatem także tutaj kluczową sprawą jest kwestia wiarygodności opinii.
Ciekawym rozwiązaniem może pochwalić się Program Trusted Trader Polska, w którym opinii się słucha, a nie czyta je. Konsultant programu dzwoni do osób, które chcą pozostawić opinię, i nagrywa ich ocenę w postaci pliku audio. Dlatego słuchając opinii, usłyszymy różne dźwięki w tle, szum silnika samochodowego, pociąg, bawiące się dzieci etc. Nie ma też możliwości jej moderowania, nawet poprawienia błędu językowego. Jeżeli opiniodawca jest Kaszubem, góralem, Ślązakiem lub Japończykiem – na pewno to usłyszymy.
Niezależnie od tego, skąd pochodzi informacja o lekarzu i czy jest prawdziwa, czy nie, ostatecznie sami musimy, idąc na wizytę, zweryfikować wszystko, co usłyszeliśmy lub przeczytaliśmy w Internecie. A po wizycie… możemy podzielić się już swoją opinią.
***************
Badanie OBOAK: Jak znaleźć dobrego lekarza
Badanie Ośrodka Badań Opinii Adama Kowalskiego ma na celu sprawdzenie, gdzie szukamy informacji o lekarzach, czy ich renoma, opinie o nich mają dla nas znaczenie.
Badanie przeprowadzone za pośrednictwem ankiety elektronicznej oraz telefonicznej na przełomie lutego i marca 2014. Uczestnicy badań to dorośli Polacy w wieku 18-56 lat, głównie mieszkańcy największych miast – Warszawy, Krakowa, Katowic, Poznania, Wrocławia.
Próba badania to 680 osób.
Odpowiedzi wielokrotnego wyboru nie sumują się do 100 proc., pokazują natomiast, jaka część badanych wybrała daną odpowiedź. Odpowiedzi jednokrotnego wyboru sumują się do 100 proc. i pokazują podział między 7 dostępnych opcji.
Przy wyborze stomatologa kieruję się przede wszystkim (wielokrotnego wyboru, nie sumuje się do 100 proc.):
1. Odległością gabinetu od domu – 18 proc.
2. Ceną i jakością oferowanych usług – 32 proc.
3. Poleceniami znajomych osób – 59 proc.
4. Opiniami na jego temat w Internecie – 29 proc.
Inne:
Przy wyborze lekarza specjalisty kieruję się przede wszystkim (wielokrotnego wyboru, nie sumuje się do 100 proc.):
1. Odległością gabinetu od domu – 18 proc.
2. Ceną i jakością oferowanych usług – 26 proc.
3. Poleceniami znajomych osób – 74 proc.
4. Opiniami na jego temat w Internecie – 27 proc.
Inne:
Po co chodzisz do lekarza najczęściej? (Wielokrotnego wyboru, nie sumuje się do 100 proc.):
1.Gdy jestem chory/chora, żeby się leczyć – 85 proc.
2. Po zwolnienie lekarskie do pracy, szkoły – 6 proc.
3. Dla sprawdzenia, profilaktycznie, na badania – 15 proc.
4. Inne: nie chodzę – 3 proc.
Czy potrafisz odróżnić prawdziwe opinie w Internecie od nieprawdziwych? (Jednokrotnego wyboru – sumuje się do 100 proc.):
Tak, potrafię – 6 proc.
Zwykle tak – 15 proc.
Myślę, że tak – 22 proc.
Czasami tak, czasami nie wiem – 18 proc.
Nie jestem pewien – 11 proc.
Nie potrafię – 26 proc.
Inne: nie czytam – 2 proc.
***
Trusted Trader Polska to program działający na zasadzie partnerstwa z przedsiębiorstwami z sektora MŚP. Pierwszym krajem, w którym rozpoczął działalność, była Wielka Brytania (w 2008 roku), a obecnie funkcjonuje już pod kilkoma nazwami we Francji, Hiszpanii, Kanadzie, USA, Niemczech. Dziś Trusted Trader łączy na terenie tych krajów tysiące regionalnych firm. Np. w samym powiecie Derby (Wielka Brytania) w programie uczestniczy dziś 1300 przedsiębiorstw. Celem programu jest zwiększenie zaufania konsumentów i promowanie dobrych praktyk w ramach lokalnego biznesu oraz ochrony klientów przed nieuczciwymi firmami i pośrednikami. Program ma pomagać konsumentom w podejmowaniu bardziej świadomego wyboru podczas poszukiwania firm.
Więcej o programie na stronie: www.trustedtrader.pl
PR
AF