Reklama w internecie wiąże się z wieloma zaletami, ale, oczywiście, ma również określone wady. Łączy ona w sobie różne formy reklamy znanej z tradycyjnych mediów, czyli może mieć postać tekstu, grafiki, filmu, dźwięku. Obecnie można korzystać z niej nie tylko na komputerach, ale również możliwa jest promocja poprzez urządzenia mobilne takie jak smartfony i tablety.
Tanio i skutecznie – jaka forma reklamy on-line będzie najlepsza?
Nie każda firma dysponuje sporymi zasobami pieniężnymi na to, aby prowadzić skuteczne działania marketingowe on-line. W takiej sytuacji nie trzeba jednak wcale rezygnować z promocji, ponieważ można zrobić to bez przepłacania. Najlepiej, aby dom mediowy lub inna agencja reklamowa czuwała nad przygotowaniem i koordynacją kampanii marketingowych, ponieważ wtedy będzie można szybciej osiągnąć sukces.
Wśród niedrogich, ale jednocześnie skutecznych form e-marketingu znajdują się: pozycjonowanie i optymalizacja strony promujące ją w wyszukiwarce internetowej, kampanie linków sponsorowanych Google AdWords, e-mail marketing czy reklama przez serwisy społecznościowe takie jak Facebook. Wiele z tych form promocji można prowadzić też samodzielnie.
Reklama on-line – dobra dla każdej firmy?
Oczywiście, najlepiej, aby z reklamy w internecie korzystać wtedy, gdy posiada się własną stronę internetową, na którą będzie można przekierować potencjalnych klientów, aby tam mogli oni zapoznać się dokładniej z ofertą. Obecnie jednak założenie własnej strony WWW nie jest bardzo drogie, dlatego warto rozważyć taką opcję.
Na dzień dzisiejszy reklama w internecie jest rzeczywiście dobra dla każdej firmy, która chciałaby promować się jeszcze skuteczniej, dlatego warto się na nią zdecydować. Aby uzyskać lepsze efekty, warto wybrać profesjonalny dom mediowy, który będzie mógł pomóc w wyborze najlepszych metod e-marketingowych.
Artykuł sponsorowany
]]>Przede wszystkim najważniejszą kwestią jest sposób w jaki chcemy pokazać się klientom, czy wolimy aby nasza firma kojarzyła się z dużą, potężną korporacją wytwarzającą masowe produkty, czy mamy mieć wizerunek przedsiębiorstwa elitarnego, którego wyroby są nieliczne, ekskluzywne i bardzo drogie. W zależności od specyfiki biznesu, lepiej sprawdzi się konkretny rodzaj artykułu reklamowego, który we właściwy sposób trafi do interesującej nas grupy docelowej.
Najlepszym spośród gadżetów promocyjnych, który jest dobry do masowej reklamy są wszelkiego rodzaju długopisy. Ich podstawową zaletą jest bardzo niski koszt przy jednocześnie dużej ich ilości, dzięki czemu możemy swobodnie rozdawać je wszem i wobec. Poza tym długopis jest przedmiotem, który jest w dużym stopniu rzeczą codziennego użytku. Zawsze znajdzie zapotrzebowanie niezależnie od tego gdzie i kiedy się znajdujemy. Ta powszechność użytkowania w połączeniu z niskim kosztem sprawia, że jest to idealny artykuł promocyjny.
Jeśli chcemy by jednak nasz gadżet miał znamiona ekskluzywności możemy się zdecydować na pióro, na którym możemy wygrawerować unikalny tekst przeznaczony dla konkretnego klienta, dzięki czemu się wyróżnimy i na pewno zostaniemy pozytywnie zapamiętani.
Oprócz artykułów piśmienniczych bardzo dobrze sprawdzają się kalendarze, które również posiadają podobne cechy jak powszechność użytkowania, uniwersalność stosowania i dosyć niski koszt wykonania. Poza tym w kalendarzu możemy umieścić dużo więcej informacji niż na długopisie, dzięki czemu mamy znaczne pole do popisu dla działu marketingowego, a tym samym wręcz nieograniczone możliwości.
Przechodząc stopniowo w kierunku bardziej ekskluzywnych artykułów promocyjnych mamy całą gamę produktów skórzanych, czyli np. portfele, czy teczki. Takie gadżety ze względu na materiał i ogólny wygląd nie kojarzą się z masówką, a wbrew pozorom ich koszt wykonania nie jest aż tak wysoki, dzięki czemu sprawdzają się bardzo dobrze w praktyce.
Ostatnio popularne są również artykuły reklamowe z działu garderoby. Nie chodzi tu jedynie o koszulki, które od dawna są traktowane jako znakomity gadżet promocyjny przy okazji różnych firmowych wydarzeń, ale co raz częściej spotkać można krawaty czy koszule sygnowane logiem firmy.
Śmiało można rzec, że w dziedzinie artykułów promocyjnych nie ma ograniczeń i jest tylko kwestią czasu, jak ktoś wpadnie na nowy pomysł, które będzie na topie. Nie ma jednak obawy co do tego, że długopisy, czy skórzane gadżety reklamowe nadal będą bardzo popularne ze względu na możliwości jakie niosą.
Bardzo ciekawe artykuły promocyjne, w szczególności flagi reklamowe są dostępne w firmie Commercial Progress
Mamy złą wiadomość dla hejterów i speców od marketingu szeptanego. Rusza polska odsłona programu Trusted Trader, chcącego zmienić rynek opinii internetowych, na którym dziś trudno odróżnić prawdę od manipulacji. Program świetnie się sprawdził m.in. w Wielkiej Brytanii.
O tym, jak cenne są opinie o firmach, najlepiej świadczy niewidzialna „wojna”, jaka wokół nich toczy się w Internecie. Z jednej strony coraz więcej przedsiębiorstw podejmuje sądową walkę z hejterami, czyli osobami zamieszczającymi na forach internetowych oszczerstwa pod ich adresem (najczęściej jest to działanie konkurencji). Z drugiej – bez trudu można dziś w Polsce kupić „setki/tysiące opinii, które w sposób pozytywny przedstawiają Państwa stronę internetową/firmę bądź usługę. Napisane w taki sposób, by wszystko wyglądało jak najbardziej naturalnie” – jak czytamy w ofercie jednej z firm reklamujących się jako usługi „marketingu szeptanego”; 100 wpisów na 100 różnych forach plus 700 pozytywnych opinii o firmie lub produkcie można w niej kupić już za niecałe 300 zł.
E-błoto kontra e-wybielacz
– Na zachodzie rynek „wybielania” opinii dawno się skomercjalizował. Przykładowo: usługa polegająca na profesjonalnym usuwaniu negatywnych wpisów o firmie z Internetu, która w Polsce dopiero raczkuje, na Zachodzie jest już powszechnie znana i stosowana. Dla dobrego prawnika to żaden problem – przyznaje Dawid Urbańczyk.
Trusted Trader ma być właśnie alternatywą właśnie dla tych dwóch skrajności – oczerniania i wybielania w sieci.
– Ani jedno, ani drugie nie daje prawdziwego, obiektywnego obrazu rynku. Klient, który szuka w Internecie informacji o firmie czy usłudze, jest skazany na własne wyczucie, które z opinii mogą być najbardziej zbliżone do prawdy – mówi Urbańczyk. – Istotą naszego programu jest publikowanie głosów zarówno chwalących, jak i krytycznych, ale przede wszystkim zweryfikowanych – dodaje.
Najważniejsze jest bowiem to, czy za daną opinią stoją prawdziwi ludzie i prawdziwe wartości.
– Jeżeli firma jest rzeczywiście aktywna w Internecie i oferuje dobre usługi lub produkty (to jest zawsze warunek konieczny dobrej opinii), to stosunkowo łatwo jest jej zbudować i utrzymać dobry wizerunek – mówi Marcin Nowacki ze Związku Przedsiębiorców i Pracodawców, organizacji, która zrzesza polskie firmy zatrudniające do 250 pracowników.
Dodaje, że choć dziś większość firm małych i mikro w Polsce wciąż funkcjonuje poza siecią, opierając się wyłącznie na bezpośrednim kontakcie, to coraz więcej z nich decyduje się na zaistnienie w Internecie. A proces ten dynamizują portale społecznościowe, które są tanim i skutecznym narzędziem promocji.
Przedsiębiorcy doskonale wiedzą, jak ważna dla ich funkcjonowania jest dobra opinia. Zdaniem Marcina Nowackiego opinie klientów, zarówno te zamieszczane w Internecie, jak i przekazywane ustnie pomiędzy znajomymi, mają dla nich wręcz zasadnicze znaczenie.
Potwierdzają to badania* Trusted Trader, programu, który w kwietniu rozpoczyna oficjalnie funkcjonowanie na naszym rynku. Zasada jego działania jest prosta: firmy (przede wszystkim małe i średnie), przystępując do programu, udzielają zgody na zbieranie i publikowanie opinii swoich klientów. Konsultanci TTP dzwonią do byłych i obecnych klientów i przeprowadzają ankietę na podstawie formularza satysfakcji klienta. Cały proces trwa 3 minuty i kończy się nagraniem opinii głosowej o firmie. Nagranie to jest później także publikowane w profilu danej firmy.
Opinie są anonimowe, ale nie bezosobowe – konsultanci programu czuwają nad tym, żeby nie zostawiali ich hejterzy, konkurencja ani eksperci od wybielania wizerunku w sieci.
– System nie ma służyć do ubliżania komukolwiek, ale do jak najbardziej uczciwej oceny. Jeśli opinia jest skrajnie negatywna, czyli poniżej czterech punktów w dziesięciopunktowej skali, uruchamiamy Centrum Rozwiązywania Sporów. Jego celem jest podjęcie mediacji pomiędzy stronami sporu, aby go polubownie rozwiązać – mówi Dawid Urbańczyk, ekspert programu, który świetnie sprawdził się w Wielkiej Brytanii. Na Wyspach działa on od 2008 r., a pod różnymi nazwami także we Francji, Hiszpanii, Kanadzie, USA i Niemczech. Wprowadzenie obowiązku uczestnictwa w systemach polubownego rozwiązywania sporów i obowiązku stosowania się do polubownych rozstrzygnięć jest jednym z rozwiązań zalecanych przez sieci Europejskich Centrów Konsumenckich (ECC-Net) w celu poprawy systemów certyfikacji firm.
Opinia lepsza niż certyfikat
W Polsce jak grzybów po deszczu przybywa też płatnych programów certyfikujących „rzetelność”, „solidność” i „wiarygodność” firm. Opinie na ich temat są podzielone, tym bardziej że coraz więcej z nich jako najważniejsze kryteria oceny przyjmuje finanse, a konkretnie brak zaległości finansowych i opłaconą fakturę za udział w programie.
Jednak zdaniem Grzegorza Turniaka, szef BNI Polska, organizacji zajmującej się rekomendacjami, programy oceniające rzetelność w takich kryteriach mają sens, bo mobilizują graczy rynkowych do etycznych zachowań.
– Bieżące monitorowanie nieuczciwych zachowań ułatwia prowadzenie interesów. Chwilowe problemy z płatnościami mogą wystąpić w większości przedsiębiorstw. Jeśli mają one dobrą reputację na rynku i traktują relacje jako najcenniejszy zasób, takie sytuacje nie zachwieją firmą. Jednak gdy liderzy firmy grają nie fair z interesariuszami na rynku, zator płatniczy jest najczęściej początkiem końca – mówi Grzegorz Turniak.
Zdaniem Dawida Urbańczyka do certyfikatów opartych na sprawdzaniu zaległości finansowych powinno się podchodzić z dystansem.
– Choćby dlatego, że określenia „rzetelny”, „uczciwy” itp. są w nich używane zdecydowanie na wyrost. Przecież jedyne, co potwierdzają, to czy dana firma płaci w terminie, a rzetelność to przecież dużo więcej: kontakt z klientem, jakość usług czy podejście do kwestii reklamacji – mówi Urbańczyk.
Nieufność cechą narodową?
Zdaniem ekspertów Polacy jako konsumenci nie odbiegają zbytnio od innych nacji w kwestii zadowolenia z usług, jednak są pragmatyczni i potrafią docenić i polecać solidne, sprawdzone firmy.
– Z pewnością naszą narodową cechą jest ostrożność przy nawiązywaniu relacji biznesowych. Obawy, najczęściej nieracjonalne, są zakorzenione w naszej mentalności. Trudno dać nam z góry kredyt zaufania, aby uruchomić spiralę zaufania. Polacy nie widzą takiej potrzeby i trudno im budować koalicje, alianse, dbać o relacje z interesariuszami, od których zależą – mówi Grzegorz Turniak. Dodaje jednak, że w obecnej generacji przedsiębiorców można zauważyć wyraźną zmianę w tym względzie. Zachodnie firmy często ustanawiająwysokie standardy współpracy i wymuszają na polskich firmach współpracę. – Inkubatory, startupy, klastry, unijne programy, oddolne inicjatywy, jak izby gospodarcze czy stowarzyszenia, tworzą solidne zręby kapitału społecznego. Brakuje jeszcze w systemie edukacji nacisku na pracę zespołową, ale wolność gospodarcza i demokracja zrobiły swoje – mówi Turniak.
Program Trusted Trader chce pomóc w tym procesie, poszerzając jeszcze bardziej granice zaufania między klientami i firmami dla obopólnej korzyści. Klienci znajdą firmy godne zaufania, a firmy dowiedzą się, co zdaniem ich klientów wykonują na wysokim poziomie, a co trzeba jeszcze poprawić.
Przykład z Wielkiej Brytanii pokazuje, że na efekty takiej interakcji nie trzeba długo czekać. W Derbyshire (odpowiednik polskiego powiatu o populacji miliona osób) od 2008 roku zarejestrowało się 1300 firm w 80 branżach i w ciągu roku 2012 zebrano ponad 11000 opinii, z czego 10922 było pozytywnych. Aż 75 proc. z firm, które w październiku 2013 r. wzięły udział w ankiecie satysfakcji, przyznało, że program wpłynął na rozwój ich biznesu.
***
Trusted Trader to program działający na zasadzie partnerstwa z przedsiębiorstwami z sektora MŚP. Pierwszym krajem, w którym rozpoczął działalność, była Wielka Brytania (w 2008 roku), a obecnie funkcjonuje już pod kilkoma nazwami we Francji, Hiszpanii, Kanadzie, USA, Niemczech. Dziś Trusted Trader łączy na terenie tych krajów tysiące regionalnych firm. Np. w samym powiecie Derby (Wielka Brytania) w programie uczestniczy dziś 1300 przedsiębiorstw. Celem programu jest zwiększenie zaufania konsumentów i promowanie dobrych praktyk w ramach lokalnego biznesu oraz ochrony klientów przed nieuczciwymi firmami i pośrednikami. Program ma pomagać konsumentom w podejmowaniu bardziej świadomego wyboru podczas poszukiwania firm.
Więcej o programie na stronie: www.trustedtrader.pl
PR
LA
]]>