Dokumentalne filmy przyrodnicze lubią oglądać wszyscy. Możliwość odkrywania niedostępnych nam terenów to szansa na poznawanie pięknego, pełnego niezwykłości świata przyrody. Lądowa fauna i flora zachwyca. Różnorodność form życia zapiera dech w piersiach podobnie jak bajeczne krajobrazy. Ludzie od zawsze marzyli także, by zajrzeć w wodną toń. W głębinach kryją się bowiem niezwykłe tajemnice. Obecnie przestrzeń ta jest już dostępna dla śmiałków, którzy wiedzą, jak bezpiecznie poruszać się pod wodą.
Nurkowanie bez maski to wspaniała forma relaksu. Możliwość przyglądania się podwodnemu światu kusi, a myśl o skarbach i tajemnicach skrywanych przez wodną toń rozbudza wyobraźnię. Ta forma aktywności nie jest jednak przeznaczona dla każdego. Jak wiadomo nurkowanie z wykorzystaniem odpowiedniego sprzętu, który pozwala nurkowi długo przebywać pod wodą nawet na znacznej głębokości to atrakcja wymagająca odpowiednich przygotowań. Wiele osób uważa, że nurkowanie bez sprzętu to swego rodzaju alternatywa, która bez zbędnych nakładów finansowych każdemu może pozwolić „posmakować” nurkowania. Niestety to błędne przekonanie. O trudach tej formy rekreacji najwięcej opowiedzieć mogliby śmiałkowie, którzy utrzymując bezdech, potrafią zanurzyć się na imponujące głębokości. Myśl, że niczym Willliam Trubidge moglibyśmy zanurkować na 122 metrów, czyli więcej niż wynosi wysokość Big Bena (96 metrów) oraz Statuy Wolności (92 metry) jest bardzo przyjemna. Marzenia dalekie są jednak od rzeczywistości. Trubidge to bowiem posiadacz tytułu światowego rekordzisty w swobodnym zanurzeniu i rekordzista freedivingu, któremu trudno byłoby dorównać. Ponad 4 minuty utrzymywania bezdechu teoretycznie można wyćwiczyć, ale spokoju podczas zanurzania trzeba uczyć się latami. Przeszkodą nie do pokonania dla większości z nas okazałoby się także gigantyczne ciśnienie wody podczas zanurzania i wynurzania oraz zwiększający się wówczas poziom azotu we krwi, który wywołuje „otumanienie”.
Dla amatorów, którzy chcieliby rozpocząć przygodę z nurkowaniem, najbezpieczniejszy okazuje się snorkeling, czyli podziwianie podwodnego świata podczas unoszenia się na wodzie. By zaspokoić swą ciekawość, warto natomiast dowiedzieć się czegoś więcej o nurkowaniu swobodnym, w którym Polacy mają wiele imponujących doświadczeń.
„Pilanie podwodnego świata” to książka dla wszystkich zainteresowanych nurkowaniem. Znajdziemy w niej najważniejsze informacje oraz historię rozwoju nurkowania swobodnego w Pile. Należy zaznaczyć, że autor pozycji, Arno Giese to instruktor nurek swego czasu pełniący obowiązki w Ośrodku Ratownictwa Morskiego Marynarki Wojennej, który wyszkolił większość pierwszych pilskich płetwonurków. Tym samym zyskujemy pewność, że wiadomości przygotował dla nas doświadczony znawca tematyki.
Książka w ofercie sprzedaży na stronie: http://www.psychoskok.pl/produkt/pilanie-podwodnego-swiata/
Książka celowo została podzielona na trzy części. Każda z nich obejmuje inny obszar. Część pierwsza zatytułowana „Wstęp” opisuje pasjonującą historię nurkowania. Przekonamy się, że ludzie od zawsze marzyli, by wybrać się w głąb wody. Cofniemy się do V w.p. n. e., i poznając najważniejsze fakty, dotrzemy do czasów współczesnych. W dalszych fragmentach odnajdziemy też postać pierwszego instruktora oraz biogramy pierwszych płetwonurków w Pile. Ważnych danych nie zabraknie, ale na szczególną uwagę zasługuje część „Od autora”. To w niej Arno Giese opisał swoją przygodę z nurkowaniem. Autobiograficzne wspomnienia pełne są ciekawostek i pasji.
„Pewnego dnia nadszedł „ów” dzień, Zostałem ubrany w skafander ważący więcej niż całe wyposażenie płetwonurka. (…) Zakręcili iluminator (okienko z szybką w hełmie), podłączyli wąż z powietrzem i ważący około 160 kilogramów poszedłem pod wodę. I w tej chwili prysł czar o beztroskim nurkowaniu. Musiałem od nowa nauczyć się chodzić, utrzymać równowagę, jak wdychać i wydychać powietrze. Ruchy stały się jak na zwolnionym filmie. Jednym słowem, znalazłem siebie w innym świecie. W świecie gdzie błyskawicznie trzeba zastanawiać się nad każdą podejmowaną decyzją, w którym bez analitycznego myślenia nie ma przyszłości. Ten świat, który odtąd oglądałem już tylko przez szybkę hełmu, gdzie spotykałem różne wraki, niewybuchy, gdzie usuwaliśmy miny, kamienie i inne przeszkody które „wypływały” na wodnych szlakach komunikacyjnych (,,,) Tam pod wodą nauczyłem się niesamowitego zdyscyplinowania i nadzwyczaj analitycznego podejmowania decyzji. Zrozumiałem, że ode mnie samego zależy, ile jeszcze razy znajdę się w tym cichym tajemniczym, ale przepięknym świecie”. – Arno Giese
Nurkowanie swobodne przestanie mieć dla nas tajemnice. Przekonamy się, jak wiele osiągają w tej dziedzinie Polacy.
]]>
,,Łóżeczko, z którego wyjęłam miłość” to krótka, ale przejmująca historia adopcji małego Alanka, opowiedziana z perspektywy jego (już) zastępczej matki, Magdaleny Madei, która jest autorką tej miniksiążki. Nieprzypadkowo jej podtytuł brzmi: ,,Adopcja chorego dziecka zmieniła nasze życie” – to naprawdę historia o rewolucji zarówno w życiu dziecka, jak i rodziny.
,,Powiatowe Centrum Pomocy Rodzinie w Elblągu zwróciło się do nas z prośbą o przyjęcie półtoramiesięcznego chłopczyka. Dziecko po urazie mózgowo-czaszkowym, po trepanacji czaszki, które przebywało w szpitalu. Stan chłopczyka był na tyle poważny, że żadna rodzina zastępcza zawodowa nie chciała podjąć się jego opieki. Byliśmy ostatnią deską ratunku, by uchronić go przed placówką opiekuńczą. Alanek, tak miał na imię chłopczyk, w dziesiątej dobie swojego życia wypadł z wózka na schody. Liczne krwiaki, pęknięta podstawa czaszki oraz walka o życie w samotności, bez bliskiej mu osoby u boku, wywarły ogromny wpływ na dalszy jego rozwój fizyczny i psychiczny”.
Książeczka Magdaleny Madei opisuje drogę do pełnej adopcji Alanka, ale też wszelkie zmagania natury zdrowotnej, jakie temu towarzyszą. Najpiękniejsze jednak jest to, że w całym tym bólu, licznych wyrzeczeniach i trudach, zawsze zwycięża jedno – miłość. Bo ,,Łóżeczko, z którego wyjęłam miłość” to wzruszająca historia o Rodzicielstwie przez duże ,,R”.
]]>Historia jest świadkiem czasów, światłem prawdy, życiem pamięci, nauczycielką życia.

Zrozumienie przeszłości pozwoli odnieść się do teraźniejszości. Wiedziałam, że aby zrozumieć obecną sytuację w Islamskiej Republice Iranu, muszę poznać historię kraju.
Iran, czyli dawne Państwo Perskie, pochodzi od perskiego słowa „eran”, które oznacza uzdolnionego instalatora. To drugie co do wielkości państwo Bliskiego Wschodu, a pod względem wielkości – 18. na świecie. To kraj paradoksu i kontradycji. Większość utożsamia Iran z gorącymi klimatami, pustynią oraz religią islamską. Znajdują się tutaj jednak wysokie góry pokryte śniegiem, kolorowa fauna i flora, a jednym z popularnych sportów jest snowboarding.
W starożytności Iran znany był jako potężne Perskie Imperium. Terytorium Persji zmieniało się przez stulecia wraz z najazdami Mongołów, Turków i między innymi Arabów. Persja słynęła z silnych przywódców i potężnego wojska, dlatego zachowywała własną tożsamość narodową. Z biegiem lat państwo perskie przekształciło się w odrębną regionalną jednostkę polityczną i kulturową, którą uznać należy za mocarstwo światowe.
Współczesna historia Iranu rozpoczęła się od powstania nacjonalistycznego przeciwko Shah w 1905 roku, przyznania kontyngentu ograniczonego w 1906 roku i odkrycia ropy naftowej w 1908 roku. W 1921 roku irański oficer perskiej brygady, Reza Khan, przejął kontrolę nad rządem i niecałe cztery lata później ogłosił siebie Shah i przyjął imię Reza Shah Pahlavi. Przez następne 16 lat wyznaczał nową linię dynastii Pahlawich.
W czasie panowania Pahlavi rozpoczęła się modernizacja i sekularyzacja polityki, a rząd przywrócił władzę nad prowincjami. We wrześniu 1941 roku po okupacji Zjednoczonego Królestwa przez Związek Radziecki, Reza Shah został zmuszony do abdykacji. Następnie rządy objął jego syn Mohammed Reza Pahlavi, który rządził do 1979 roku.
To właśnie Iran stał się głównym ogniwem zasilającym sojuszników Związku Radzieckiego. Po wojnie wojsko radzieckie stacjonujące w północno-zachodnim Iranie nie tylko odmówiło wycofania się, ale poparło również rewolty, które zapoczątkowały krótkotrwałe prorodzinne reżimy separatystyczne w północnych regionach Azerbejdżanu i Kurdystanu. Reżimy te dobiegły końca w 1946 roku po wybuchu rewolucji w Azerbejdżanie, a presja ONZ oraz polityka USA spowodowały wycofanie się wojsk radzieckich. W 1951 roku premier Mohammad Mossadem zmusił parlament do nacjonalizacji brytyjskiego przemysłu naftowego. Rządy Mossad Ewa zmusiły Shaha do opuszczenia Iranu. Jednak nie na długo. Shah powrócił triumfalnie do kraju, gdyż jego zwolennicy przeprowadzili zamach stanu przeciwko rządom Mossadeka w sierpniu 1953 roku, a sam Mossadu został aresztowany.
[buybox-widget category=”book” ean=”9788381191500″]
]]>Wychodzimy z domu, idziemy do szkoły, pracy, a następnie wracamy do ciepłego, pachnącego obiadem, otulonego miłością mieszkania. Żyjemy tak z dnia na dzień, a czy kiedykolwiek, ktokolwiek z nas pomyślał, że w całej Polsce, ponad 33 tysiące osób nie ma dokąd wracać?
Statystyki są szokujące. Co dwa lata organizacja MRPiPS prowadzi badania dotyczące liczebności bezdomnych w kraju. Dzięki różnorodnym działaniom sytuacja w Polsce poprawiła się o niecałe 3 tysiące. Jednak to nadal jest tak ogromna liczba osób, że nikt z nas nie jest w stanie sobie jej wyobrazić. Oczywiście problem nie jest bagatelizowany ani przez rząd, ani przez instytucje pozarządowe. Jednak pomimo istnienia domów, placówek, organizacji, zbiórek dla osób bezdomnych, problem nie ginie. Nigdy całkowicie nie zaniknie, co jest okropną, dotkliwą i po części upokarzającą społeczeństwo prawdą. Akcje liczenia przeprowadzane z 8 na 9 lutego pokazały, że największy odsetek bezdomności jest na Mazowszu, a z całej puli ponad 33 tysięcy, 84% to mężczyźni.
Kiedy już znamy porażające fakty, wykresy, gołe liczby pora ujrzeć problem. Czas nazwać rzeczy po imieniu, pokazać, że te cyferki to żywi ludzie, którzy mają uczucia i własne, odrębne historie.
Z chorobą społeczeństwa, ponieważ w dzisiejszych czasach tak możemy nazywać problem bezdomności, zmierzyła się Ewelina Rubinstein, dziennikarka oraz prawniczka, w swojej najnowszej książce, pod tytułem „Niczyj”.
http://www.psychoskok.pl/aktualnosci/bezdomnosc-to-nie-wyrok
To nie jest zwykła książka, ciąg literek, które tworzą słowa, a następnie zdania. To spowiedź prawdziwych osób zamieszkujących ulice polskich miast. Autorka spisała rozmowy z ludźmi bezdomnymi, poznała powody, przyczyny i skutki losu zgotowanego im przez jakże przewrotne życie. Szare opowieści, smutek, prawdziwe oblicza żalu, miłości i tęsknoty za dawnym życiem. Jest to reportaż, chociaż pełen bardzo osobistych wyznań, nie bagatelizujący problemu w najmniejszym stopniu. W pełni oddaje smutek, okropne, dramatyczne emocje targające ludźmi, którzy ze szczęśliwych mężów, ojców, matek, żon, stali się społeczeństwem z ulicy.
Powodów bezdomności jest tyle, ile przedstawicieli tej grupy. Zaczynając od skomplikowanych, wielopokoleniowych rodzinnych konfliktów, niezagojonych ran, poprzez problemy w pracy, jej brak, do rozmaitych uzależnień: alkohol, narkotyki, przemoc. Powód, dla którego Ci ludzie znaleźli się na ulicy, nie powinien skreślać ich dożywotnio. Podczas rozmów w dużych i mniejszych polskich aglomeracjach, Ewelina Rubinstein poznała prawdziwe twarze takich osób, serca przepełnione pragnieniami, łzami.
http://www.psychoskok.pl/produkt/niczyj-prawdziwe-oblicza-bezdomnosci
Piękno tej książki nie polega na poruszanym temacie, ponieważ jest on wyjątkowo trudny i dotkliwy, jednak na uczuciach i emocjach, jakie płyną z wypowiedzi osób dotkniętych bezdomnością. Autorka podjęła się próby zbadania oraz porównania warunków życia ludzi bezdomnych w tych ogromnych i tych mniejszych miastach, co jest dodatkową zaletą reportażu.
W XXI wieku, w dobie komputerów, internetu, rozwijającej się elektroniki oraz przede wszystkim świadomości ludzkiej, nie możemy pozwolić, aby problem bezdomności się pogłębiał. Na miarę naszych sił oraz możliwości powinniśmy wspierać zarówno organizacje rządowe, jak i pozarządowe walczące z tym problemem. Możemy również jak autorka książki „Niczyj”, Ewelina Rubinstein nagłaśniać problem bezdomności. Sprawiać, aby reszta społeczeństwa była świadoma jego obecności oraz rozmiarów. Musimy powodować, aby człowiek bezdomny nie czuł się niczyj.
[buybox-widget category=”book” ean=”9788381191395″]
]]>
Z pewnością wielu czytelników prozy Piotra Kościńskiego nie mogło się doczekać kolejnej części, opisującej losy Franciszka Cybulskiego. Na szczęście wydawnictwo „Psychoskok” wprowadza na rynek w formie drukowanej, książkę „Przez czerwony wir” wspomnianego autora. Tym razem Cybulski trafia do zajętej przez Niemców Warszawy, gdzie z osobami zaczynającymi tworzyć zalążki ruchu oporu, podejmuje ryzyko rozbicia tworzącej się komórki sowieckiej agentury. Szkoda, że „Przez czerwony wir” jest tylko krótkim opowiadaniem, ponieważ język autora i umiejętność budowania napięcia są na najwyższym poziomie. Wyraźnie widać też biegłość w rozumieniu klimatu Kresów Wschodnich i rozumieniu mentalności tego niezwykle pomieszanego narodowościowo zakątka Europy. Zresztą, nie ma się czemu dziwić. Piotr Kościński z wykształcenia jest dziennikarzem, do 2013 roku pracował w „Rzeczpospolitej”. W redakcji tego dziennika zajmował się sprawami związanymi z Europą Wschodnią i Azją. Od 2013 roku pracuje w Polskim Instytucie Spraw Międzynarodowych, gdzie jest koordynatorem programu Europa Wschodnia i Południowo-Wschodnia.
Książka „Przez czerwony wir” jest trzecią częścią historii Franciszka Cybulskiego.
]]>
„Kolejna strona: mieć czy być? Czy Erich Fromm wiedział jak żyć? W rzeczywistości ciągłej sprzedaży, gdzie „być” przestaje cokolwiek znaczyć” – śpiewa Artur Rojek w piosence „Mieć czy być” zespołu Myslovitz. Trudno nie zgodzić się ze stwierdzeniem, że żyjemy „w rzeczywistości ciągłej sprzedaży”. Czy to dobra rzeczywistość? Chyba nie powinniśmy jej wartościować, po prostu jest ona znakiem naszych czasów.
http://lubimyczytac.pl/ksiazka/228728/lider-wlasnego-zycia-jak-mysli-ksztaltuja-droge-do-sukcesu
Wartość sprzedaży akcentuje też Aleksandra Jagodzińska w książce „Lider własnego życia”, adresowanej do osób zawodowo zajmujących się sprzedażą: „Tak czy inaczej wszystko sprowadza się do sprzedaży, bo sprzedaż to pokarm dla firmy i dla wszystkich, którzy w niej uczestniczą. Pamiętaj, że każdego dnia, każdy klient przychodzi do ciebie po pokarm, bo on jest głodny! Czasami ma tylko problem z ustaleniem „menu”, ale w tym momencie pojawiasz się ty, aby mu w tym pomóc”. Czasami stajemy się ofiarami nieuczciwej sprzedaży, zamiast bułki kupujemy kamień. Problemem nie jest więc rzeczywistość sprzedaży, lecz to, czy reguły obowiązujące w niej są uczciwe. Poradnik Aleksandry Jagodzińskiej zwraca uwagę na to, że nigdy nie osiągniemy prawdziwego sukcesu w sprzedaży i chyba każdej innej dziedzinie życia bez empatii, życzliwości, słowem: zwykłej ludzkiej przyzwoitości. I właśnie to przesłanie jest równie ważne co porady, mówiące o skutecznych sposobach osiągania lepszych wyników w sprzedaży i zarządzania firmą.
[buybox-widget category=”book” ean=”9788379002221″]
]]>
Dlaczego dziecko obwiniane jest o chorobę alkoholową któregoś z rodziców? Na kogo wyrasta, wychodząc z domu, w którym przelewał się alkohol, w którym była przemoc, wyzwiska, poniżanie? Dlaczego boi się prosić o pomoc? I czemu z całym tym bagażem złych doświadczeń musi brnąć przez życie? „Puzzle” – to książka o takim właśnie dziecku. Wychowanym w atmosferze pijaństwa, przemocy i zastraszania. Dziecku, które już jako dorosła kobieta nadal boryka się z konsekwencjami współuzależnienia. Tori – bohaterka książki „Puzzle” – wychowała się w takim domu. Powielając schematy, wikłała się w toksyczne związki – to z człowiekiem niedojrzałym emocjonalnie, to ze starszym od siebie trzeźwiejącym alkoholikiem, w którym tak naprawdę szukała ojca… Zatracała siebie, byle by nie nacisnąć na odcisk komuś innemu, byle nie powiedzieć czegoś złego… Usunęła nawet ciążę, bo mąż nie chciał kolejnego dziecka. Trwała w tym wszystkim do czasu, kiedy poprosiła o pomoc i poczuła, że tylko dzięki własnej sile i wytrwałości, ma szansę zmienić swoje życie. Bo doszła do granicy. Wiedziała, że nie takie życia chce. Ani dla siebie, ani dla dzieci. Wiedziała, że zasługuje na przyjaźń, miłość i radość. Jeśli i Ty zasługujesz na to wszystko, a brak Ci odwagi, by zrobić pierwszy krok ku zmianie – książka „Puzzle” jest Twoją lekturą obowiązkową!
]]>
Pod wyżej wymienionym tytułem ukazała się książka Beaty i Wiesława Dołęgowskich. Oboje są działaczami społecznymi mającymi na uwadze dobro osamotnionych dzieci w Polsce. No i właśnie o tym jest ta książka – o sytuacji w domach dziecka, adopcjach i przede wszystkim o losach małych, pokrzywdzonych dzieci.
Beata Dołęgowska, szefowa fundacji Dziecko Adopcja Rodzina, zwraca uwagę na fakt, że nie tyle polskie prawo kuleje, co jego zbyt swobodna interpretacja dokonywana przez ośrodki adopcyjne. W Polsce nadal niełatwo jest adoptować dziecko. Rodzice oczekujący na adopcję potrzebują niezwykle dużo determinacji i samozaparcia, by dobrnąć do końca biurokratycznych procedur. Częstokroć przyszli rodzice zdążą wylać dużo łez, nim w ich domu pojawi się zaadoptowany maluch. Przyczynia się to do sytuacji, w której omijane jest prawo. I trudno winić za to rodziców. Autorka książki porusza też kwestię tego, że dziecko może adoptować osoba samotna, ale ma do przejścia iście cierniową drogę.
Ośrodki adopcyjne mogą wiele przepisów dowolnie interpretować. Co ośrodek, to inna procedura adopcyjna i inna interpretacja. Panuje tak dowolna interpretacja, że ludzie chcący adoptować dziecko czują się sponiewierani przez ośrodki. Dlatego dochodzi do omijania prawa – tak funkcjonowanie systemu adopcyjnego kwituje Beata Dołęgowska.
A historie maluchów z domów dziecka są szczególnie wzruszające i przejmujące. To bezbronne, małe istoty często traktowane bezdusznie, bo takie są machiny biurokratyczne czy też zwykła ludzka bezduszność. Mały Antoś, kiedy miał 3 miesiące został rzucony o ścianę przez pijanego ojca i przeżył, naprawdę chyba cudem. Tymczasem mały Janek przez trzy lata penetrował śmietniki i pijackie meliny z bezdomną matką, dopóki nie trafił do jakiś normalnych warunków w domu dziecka. Natomiast Adaś przez wiele lat notorycznie uciekał z kolejnych domów dziecka, aby wracać do tego swojego pierwszego „domu”. To naprawdę bardzo poruszająca książka!
]]>
Książka pt. Bez wyboru powinna wstrząsnąć mocno resztkami choćby sumienia lekarzy ginekologów, którzy oferują w ramach wykonywanych przez siebie usług zabiegi aborcyjne. Nic takich zabiegów nie uzasadnia, a ich skutki to głęboka trauma pozostająca w psychice kobiety. Trauma, których skutków bardzo często nic i nikt nie jest w stanie zminimalizować. Takie kobiety znosząc swój ból w ciszy i pokorze, często w biedzie do końca życia pozostają okaleczone. Możecie powiedzieć, że kobieta ma prawo robić ze swoim ciałem co tylko zechce, to jej osobista sprawa i wybór. To prawda, macie słuszność, ale czy w kwestiach, które dotyczą życia innego człowieka? Są świadectwa lekarzy, byłych „aborcjonalistwów”, którzy w swojej praktyce lekarskiej dokonywali tysiące zabójstw tychże dzieci. Dzisiaj natomiast są obrońcami życia. Ich świadectwa oraz nazwiska, których nie ukrywają, można znaleźć w innych źródłach. Ja koncentruję się na aspekcie sumienia tych „matek”.
]]>
Książka pt. Pułapka opowiada o życiu z osobą uzależnioną od alkoholu. O czasie jaki musiał minąć do momentu przyznania się do winy. O tym jak nie zdajemy sobie z tego sprawy i o doświadczeniach jakie temu towarzyszą. Jak wiele rzeczy potrafi się zmienić i jaki zwrot następuje w życiu osoby współuzależnionej.
„Zrozumieją mnie tylko te kobiety, które zmagają się z tym samym problemem, mianowicie życie z osobą uzależnioną od alkoholu. Dopiero po wielu latach zrozumiałam jak mi z tym źle i jak bardzo potrzebuję zmian w swoim życiu. Ile tak naprawdę straciłam i poświęciłam dla osoby, która teraz po latach stała się dla mnie chwilami obca. Przynajmniej tak to sobie tłumaczę, kiedy siedzimy metr od siebie na przeciwko stołu i nie mamy sobie nic do powiedzenia. Przykre, ale prawdziwe”.
Choć współuzależnienie nie jest chorobą to uwikłanie emocjonalne, sytuacja związana z bliskimi relacjami z alkoholikiem, często prowadzi do różnego rodzaju chorób, zaburzeń nerwicowych, stanów lękowych i depresyjnych. Dlatego tak ważne jest, aby osoby te korzystały z dostępnych form pomocy terapeutycznej. To pomoże im w przyjęciu właściwej postawy wobec osoby uzależnionej, a także chronieniu siebie i bliskich przed psychicznym wyniszczeniem.
]]>