Obecnie, w czasach laicyzacji społeczeństw wywodzących się z tej średniowiecznej Europy, często jest podważana, jako nauka w ogóle. Dzieje się tak dlatego, że teologia u źródła poznania naukowego stawia wiarę. Wiarę w Boga i dalej objawienia oraz dogmaty religii chrześcijańskiej. Są to źródła, które nie spełniają kryterium sceptycznego i zobiektywizowanego pochodzenia wiedzy uznawanej za naukową. Niemniej, jest oficjalnie uznawana za naukę przez szereg państw i organizacji uniwersyteckich, czy to z powodu tradycji, czy też poglądu teistycznego w danym narodzie lub społeczności. W Polsce teologia jest zaliczana do kręgu nauk humanistycznych. Jest to także kontrowersyjne, gdyż humanizm, co wynika z samej nazwy, stawia w centrum człowieka. Natomiast teologia w swej istocie stawia w centrum Boga.
Ciekawą relacją, jest ta pomiędzy filozofią a teologią. Filozofia jest ogólną refleksją nad naturą rzeczy, która tak czy inaczej, wywodzi poznanie z ludzkiego rozumu. Bez względu na poszczególne szkoły filozoficzne poznanie owej natury rzeczy odbywa się w człowieku i z udziałem jego rozumu. Stawia tym samym człowieka w centrum, jest więc źródłem wszystkich szczegółowych nauk humanistycznych. Tymczasem teologia, jest pochodną wiary i stawia w centrum, również jako źródło poznania, Boga. Wiara chrześcijańska zakłada apriorycznie istnienie Boga i szeregu jego cech oraz relacji Boga i człowieka.
http://www.psychoskok.pl/aktualnosci/teologia-przyszlosci-dojrzale-spojrzenie-chrzescijanstwo
Warto się zastanowić nad tą relacją filozofii i teologii. Można by podać przykład, że filozofia pragnie odpowiedzieć sobie, między innymi, na pytanie: czy dla mnie jako człowieka Bóg istnieje? Tymczasem teologia stara się odpowiedzieć na pytanie: jaki jest Bóg, skoro on istnieje? Wydaje się tutaj, że filozofia byłaby nauką bardziej ogólną i pierwotną, także bardziej obiektywną. Czy jednak tak jest w istocie? Nauka wszak posługuje się u swych źródeł paradygmatami i aksjomatami, to jest zbiorami pewnych założeń, twierdzeń i pojęć (mówiąc ogólnie), które nie są dowodzone empirycznie czy eksperymentalnie. Można zatem powiedzieć, że filozofie, zależnie od szkoły, posługują się czymś na kształt dogmatu. Okazuje się, że u podstawy poznania naukowego tkwi wiara, choćby w to, co widzę i co potencjalnie wiem od kogoś.
Jak zatem widzimy teologia i nauka nie są tak bardzo odległe od siebie. Zaliczenie teologii do nauki jest kwestią aktu woli i wiary w Boga. Zagadnienia takie jak połączenie teologii z filozofią i najnowszymi odkryciami naukowymi z dziedzin ścisłych znajdziemy w książce „Teologia w przyszłości”, autorstwa Krzysztofa Hochmana. Może to być naprawdę ciekawa lektura dla pasjonatów nauk humanistycznych a szczególnie teologii.
O wadze pozycji zaświadczają słowa autora:
Tekst ten pokazuje, że warto żyć, warto zawierzyć Bogu, warto być z drugim. Moim zdaniem, zasada ludzkiego życia sprowadza się do Jezusowego polecenia- rób to, co byś chciał, żeby inni robili tobie.

[buybox-widget category=”book” ean=”9788381190022″]
]]>
Atutem książki jest logiczna(!) innowacyjna nowatorskość w rozpoznaniu proroczych tematów.
Bez dewocyjnego ogłupienia, ale z pasją logicznego(!) rozeznania, pisana „prostym językiem”.
Konkluzja – wniosek z logicznych przesłanek: logiczna interpretacja roli ap. Piotra; „którą wypełni Niegodziwiec, Fałszywy Prorok – papież Krk”.
I niespotykany zbieg symboliki nazewnictwa (wizji sennej), które wprost „oplatają” autora książki.
Książka podaje logiczne(!) odniesienia do wybranych wersetów Pisma św. – bazując na III wyd. Biblii Tysiąclecia. Odwołuje się do proroczych wierszy ST, uzasadniając zapanowanie Wielkiego Babilonu (pomieszania wyznań). Pozbawiona dewocji, ale z pasją logicznego zgłębiania tematu.
Krytyczna wobec interpretacji pseudo teologów Krk. Wnioski, wyciągane z uprzednio cytowanych wierszy Pisma. Nowe postrzeganie Piotra, którego wysforowano na przywódcę (prymat władzy).
W przenośni: „zaocznie – po śmierci, poprowadzono go tam, gdzie on sam by nigdy nie podążył”.
Krytyka przywódców religijnych i politycznych, którzy przyczynili się do prosperity „Nierządnicy i Bestii, która ją dosiada”.
„Prezentuje” autora niezwykłą symboliką – nazewnictwa; imion, nazwiska, miejsc, oraz wydarzeń i doświadczeń.
Prezentacja autora – którą należałoby udostępnić czytelnikowi!
Autor jest przedstawiony w książce długim selektywnie podanym doborem charakteryzujących go opisów. Subiektywnym wyborem tego, co sam uznał za właściwe, by spełnić swą pasję (misję?). „W domniemaniu misji”; ukazać prorocze Prawdy Pisma św. – w logice pojmowania Tegoż Słowa.
Wzoruję się na sposobie ukazanych (opisanych) w proroctwach Pisma „osobach”, więc i daleki od biograficznego życiorysu „nie gwiazdora, jeno grafomana”.
Dlatego też, podaję niezwykły zbieg okoliczności(?), niezależnych ode mnie, które mnie znacząco określają. Korelacje w nazewnictwie ( nomenklaturze pojęć): imion, nazwiska, m. urodzenia, itp.
Analogia sylogizmów, czyli podobieństwa zestawione ze sobą, które tworzą szczególną „jakość” – przesłanki do wnioskowania, i wyciągnięcie konkluzji ze zbieżności tylu przesłanek.
Ale nie w filozoficznym zacięciu, bo moją pasją (namiętnością) jedynie logiczne(!) poznawanie Prawd Pisma św. Zaś tak niedawno; tylko sport, polityka i błogie lenistwo.
Przewodnik po rzymskokatolickiej mszy świętej. „Obrzędy wstępne zmierzają do tego, aby wierni zgromadzeni na liturgię poczuli się wspólnotą w Chrystusie, przygotowali do odpowiedniego słuchania Słowa Bożego i sprawowania Eucharystii.
Obejmują wejście, pozdrowienie, akt pokuty, Panie, zmiłuj się nad nami; hymn Chwała na wysokości i kolektę.
Po zgromadzeniu się ludu, gdy kapłan z asystą wychodzi do ołtarza, rozpoczyna się śpiew na wejście.Śpiew płynie z radosnego serca, jest uwielbieniem i wychwalaniem Boga, wołaniem do Niego. Już w starożytności znano powiedzenie, że kto dobrze śpiewa, podwójnie się modli. Śpiew na wejście rozpoczyna liturgię, tworzy i pogłębia jedność zgromadzonych, wprowadza w tajemnicę obchodzonego święta, nawiązuje do przeżywanego okresu liturgicznego, pozwala lepiej przeżyć Msze św. okolicznościowe. Śpiew ten może wykonać chór lub wszyscy zgromadzeni.
Zwykle wejście kapłana jest bardzo proste: wychodzi poprzedzony przez ministrantów z zakrystii i udaje się najkrótszą drogą do ołtarza. W Mszach uroczystych wejście przybiera formę procesji: na czele idzie wtedy ministrant z kadzielnicą, za nim ministranci z krzyżem i ze świecami, lektor niesie księgę Ewangelii. Procesjonalne wejście do ołtarza przypomina wiernym, że teraz jest tu obecny Chrystus, pośród zebranych iw osobie kapłana.
Wierni śpiewają stojąc: postawa stojąca jest wyrazem rodzącej się jedności ducha i gotowości na spotkanie z Panem.”
]]>