Z całą pewnością rok 2020 to okres, który wielu przedsiębiorców z branży TLS chciałoby wymazać z pamięci. Najmocniej dotknął on przedsiębiorstwa transportowe, nierzadko funkcjonujące w oparciu o środki pochodzące z kredytów, dla których lockdown oznaczał po prostu koniec. Nieco lepiej radziła sobie branża logistyczna, choć i ona borykała się z szeregiem problemów jak np. zabezpieczenie i reorganizacja łańcucha dostaw. Stagnacja i wstrzymanie produkcji na wielu rynkach zmusiło specjalistów z branży logistyki, opiekujących się wieloma branżami, do wielu bardzo radykalnych kroków – ekspresowej zmiany dostawcy, czy zapewnienia sobie stanów magazynowych wystarczających do w miarę płynnego funkcjonowania.
Kryzys odbił się także na dostępności pracowników. Jak wynika z wielu ubiegłorocznych raportów np. Colliers, aż 28% badanych przedsiębiorstw borykało się z problemem braków kadrowych. Odsetek ten jest o tyle duży, że trudno tu winić tylko szybką dynamikę branży. Z całą pewnością na spora część problemów pracowniczych rzutował COVID-19, a zakażenia wśród kadry pracowniczej były przyczyną szeregu nieobecności, a nawet spadku efektywności pracy.
Przeczytaj również: Uwolnij moc worków Big-Bag – przewodnik po efektywnym przechowywaniu i transporcie
Jakie wyzwania czekają więc na osoby, które chciałyby związać się z branża logistyczną? Nawet generalizując można wyszczególnić przynajmniej trzy, bardzo istotne obszary.
Pierwszym z nich jest zapoczątkowany przez pandemię problem zapewnienia płynności łańcucha dostaw. Sytuacja, w której dostawca przestaje pracować, nie może dostarczyć zamówienia, czy wręcz przestaje istnieć, do tej pory była raczej rzadkością. Dziś, w obliczu bardzo dynamicznie zmieniających się obostrzeń w wielu krajach, niczego nie można być pewnym. Stąd też blisko 23% badanych przedsiębiorców z rynku magazynowego za jeden z głównych problemów, a więc także i wyzwań wskazywało właśnie ograniczenia i tzw. wąskie gardła łańcucha dostaw.
Na szczęście, rzeczywistość nie kończy się na koronawirusie. Przedsiębiorstwa by utrzymać się na rynku musza również rywalizować na wielu płaszczyznach, stale się rozwijać. Szczególnie dużą uwagę przykłada się w tym przypadku do rozwoju technologicznego, który jak pokazują dotychczasowe doświadczenia jest konieczny w walce o rynki zagraniczne. W zamierzchłych czasach za nowoczesny magazyn uznawano ten, który to wyposażony był w rozbudowane taśmy transportowe, tysiące pasów transportowych tworzonych przez malutkie kule transportowe czy rolki. Choć i dziś są one ważnym elementem wyposażenia magazynu czy hali produkcyjnej to jednak dziś rozwój to w dużej mierze postęp poprzez technologie. Nierzadko jest on jedynym rozwiązaniem jeśli chcę się odpowiedzieć na rynkowe trendy. Tych zaczyna przybywać. Jeszcze kilka lat temu dropshipping był uznawany za ciekawostkę, dziś staje się jednym najbardziej popularnych modeli współpracy na linii magazyn-dystrybutor.
Każda branża i każdy przedsiębiorca liczy pieniądze. Nie inaczej w logistyce. Choć można by uważać, że logistyka sama w sobie zakłada optymalizację procesów, to nie brakuje płaszczyzn w ramach których sporo jest jeszcze do zrobienia. Przykładem może być np. kwestia zarządzania opakowaniami. Kontrola nad cyklem życia opakowań, ich odzyskiwanie w momencie dostawy do klienta końcowego, a potem wielokrotne wykorzystywanie to z całą pewnością wyzwanie, które nie tylko podnosi atrakcyjność oferty, ale także jest w stanie obniżyć koszty całego procesu.
]]>
Ozon (O3), nazywany czasami „aktywnym tlenem”, to gaz, którego cząsteczka zawiera trzy atomy tlenu zamiast dwóch, czyli o jeden więcej od tlenu, którym oddychamy. Ozon jest gazem bardzo niestabilnym i szybko przekształca się w tlen. Działanie antyseptyczne odbywa się poprzez wejście w reakcję uwolnionej, trzeciej cząsteczki tlenu z substancją, na którą ma oddziaływać. Dzięki działaniu oksydacyjnemu może utleniać wirusy, bakterie, pleśnie, grzyby, roztocza oraz wiele innych związków chemicznych. Ozon jest często stosowany do dezynfekcji wody.
Ozon znalazł szerokie zastosowanie w medycynie, a od niedawana także w okulistyce. Jest to możliwe dzięki wykorzystaniu ozonowanego oleju roślinnego opartego na formule LipozonEye®. Ponieważ ozon łatwo rozpada się już w temperaturze pokojowej, zastosowanie tej formuły i zamknięcie jego cząsteczek w liposomach LipozonEye® pozwala na stopniowe uwalnianie gazu, a cały proces staje się stabilny, jednocześnie nie zmniejszając działania antyseptycznego ozonu.
Dodatkową zaletą wykorzystania ozonowanego oleju roślinnego jest fakt, że preparaty go zawierające nie wymagają stosowania konserwantów, dzięki czemu są bezpieczne i nie wywołują podrażnień oraz alergii.

Preparaty oparte na LipozonEye®, czyli ozonowanym oleju roślinnym i liposomach, mają zastosowanie w każdym rodzaju infekcji wirusowej, bakteryjnej, grzybiczej i zarażenia pasożytami. Dzięki tak szerokiemu spektrum działania mogą być bezpiecznie stosowane i stanowią prawdziwy przełom w zapobieganiu i leczeniu infekcji ocznych.
Preparaty oparte na LipozonEye®, takie jak krople do oczu Ozodrop® i kompresy Ozolid®, są nowoczesną alternatywą dla stosowania antybiotykoterapii przed i po operacjach okulistycznych. Pozwalają wyeliminować coraz bardziej powszechny problem antybiotykooporności. Mają zastosowanie m.in. w leczeniu zapalenia spojówek, a także przed – i pooperacyjnej profilaktyce infekcji.
Produkty z LipozonEye® są w pełni bezpieczne i przyjazne dla oka. Mechanizm działania ozonu jest zbliżony do działania komórek układu odpornościowego, a efektem utleniania patogenów jest tlen i woda. Dodatkową zaletą jest fakt, że ozon ma właściwości przyspieszające regenerację tkanek (gojenie), co ma ogromne znaczenie np. w urazach oka, a krople z LipozonEye® (Ozodrop®) nie tylko nie wysuszają powierzchni oka (jak wiele innych), ale wręcz działają nawilżająco na rogówkę.
]]>
Badania, które publikowane są w prasie branżowej wskazują na związek przyczynowo skutkowy między koronawirusem a powikłaniami natury kardiologicznej. Raporty przygotowane przez kardiologów z Frankfurtu wskazują, że u tzw. ozdrowieńców stosunkowo często diagnozowany jest między innymi stan zapalny mięśnia sercowego. Na 100 przebadanych pacjentów, wykryto go u 60 z nich. Dlaczego koronawirus atakować ma serce? Jedna z teorii mówi, iż wnika on do naszych płuc poprzez receptory ACE2. Te same receptory znajdują się w komórkach mięśnia sercowego. Płuca wydają się wiec być narażone na niebezpieczeństwo w sposób szczególny.
Tu rodzi się problem. Okazuje się, że zapalenie mięśnia sercowego odnotowano u osób, które przeszły koronawirusa nawet ponad dwa miesiące wcześniej. Czy koronawirus może tak daleko rzutować na nasz organizm? Czy to zaniechanie po stronie samych pacjentów? Jak doszło do powikłań? Za mało jest badań by sprawdzić to jednoznacznie. Na wyczerpujące odpowiedzi przyjdzie nam pewnie poczekać jeszcze kilka lat.
Pojawienie się na rynku szczepionki na COVID-19 z całą pewnością rzuciło nowe światło na walkę z pandemią. Szczepionka ma pomóc nam w uzyskaniu odporności, w sposób bezpieczny i kontrolowany. Zanim jednak uda się zaszczepić wszystkich chętnych może minąć przynajmniej kilka miesięcy.
Niezależnie od tego czy koronawirusa doświadczyliśmy w formie ciężkiej, lekkiej, czy też o przebytym zarażeniu dowiedzieliśmy się z testu po fakcie, powinniśmy reagować zawsze gdy zaobserwujemy niepokojące objawy. Jakie to mogą być objawy? Od bardzo oczywistych, takich jak bóle w klatce piersiowej, zaburzenia rytmu serca, kołatanie albo szmery serca, po te, które dużo trudniej powiązać z przebytą chorobą np. duszności, szybkie męczenie się.
Jednym z podstawowych badań serca jest echo serca. Badanie to pomaga w analizie budowy serca jak i jego pracy. Badanie opiera się na wiązce fal ultradźwiękowych, które przenikają przez tkankę, a odbijając się od niej pozwalają na zobrazowanie wybranego elementu organu lub organu w całej okazałości. Badanie jest nieinwazyjne i bezbolesne, nie są na dziś dzień znane również przeciwwskazania do jego cyklicznego wykonywania. Co może pokazać badanie? Efekt badania zleży nie tylko do jakości aparatu, ale również od doświadczenia lekarza przeprowadzającego badania. Specjalizująca się w badaniu echo serca osoba potrafi zdiagnozować i zbadać szereg schorzeń i nieprawidłowości.
]]>
Reklamy produktów leczniczych podlegają ścisłym przepisom prawa. W czasie pandemii podmioty odpowiadające za ich reklamę powinny ściśle przestrzegać przepisów prawa.
Reklama produktów leczniczych w Polsce podlega ścisłej kontroli. Podmioty reklamujące leki oraz suplementy diety w czasie pandemii powinny zachować szczególną ostrożność przy tworzeniu reklam. Może okazać się, że treści, które były jeszcze do niedawna dopuszczalne w reklamach obecnie budzą kontrowersje w m.in. UOIKK i Głównym Inspektoracie Farmaceutyki.
Prawo farmaceutyczne w art. 53 ust. 1 ustawy z dnia 6 września 2001 roku określa, że „reklama produktu leczniczego nie może wprowadzać w błąd, powinna prezentować produkt leczniczy obiektywnie oraz informować o jego racjonalnym stosowaniu”. Reklama powinna tylko informować o tym, że lek lub suplement diety istnieje i przy jakich dolegliwościach należy go stosować. Głównym celem reklamy jest wywołanie u odbiorców pozytywnych skojarzeń z produktem leczniczym. Jeśli odbiorca jest wprowadzany w błąd, to taka reklama staje się nadużyciem i jest niedozwolona.
W ustawie o nieuczciwej konkurencji art. 16 ust. 1 znajdują się zapisy, które zabraniają stosowania w reklamie:
Reklama sugerująca, że lek lub suplement diety może być stosowany do zapobiegania zachorowaniu na COVID-19 musi być zgodna z Charakterystyką Produktu Leczniczego podaną przez producenta oraz w ulotce dla pacjenta. Przekaz reklamowy, który posiada sformułowania lub wizualizację sugerującą, że lek lub suplement diety jest skuteczny w zapobieganiu i leczeniu zakażeń wywołanych przez COVID-19 jest niezgodna z prawem.
Trwająca prawie rok już pandemia odcisnęła na wszystkich swoje piętno. Każdy, kto tylko może separuje się od innych. Wszyscy żyją w strachu o życie i zdrowie swoje i swoich najbliższych. Codzienne medialne doniesienia o liczbie zachorowań i zgonów wywołują panikę, dlatego coraz więcej osób chce zabezpieczyć siebie i swoich bliskich przed zachorowaniem.
Mając na uwadze fakt, iż żadne leki oraz suplementy diety nie są oficjalnie zalecana do wzmocnienia odporności przed COVID-19, to producenci powinni bardzo dokładnie przyjrzeć się swoim reklamom. Obecnie bardzo ważne jest, aby reklamy miały jasny i precyzyjny przekaz, który nie wywołuje u odbiorców błędnego przekonania, że lek lub suplement diety jest pomocny w leczeniu COVID-19.
]]>
Mamy konkretne liczby, od 45 do 90 mld zł – tyle może zniknąć z krajowej gospodarki, a to przez zastój związany z Covid-19, to wszystko czeka nas jeszcze w bieżącym roku 2020. Według najbardziej pesymistycznych prognoz w Polsce do końca roku może się pojawić nawet milion bezrobotnych. Miejmy nadzieję że to tylko prognozy i nie grożą nam masowe zwolnienie jak opisywane tutaj – wcity.pl.
Na utratę dochodu narażeni są pracownicy etatowi, jak również osoby prowadzące jednoosobową działalnością gospodarczą, czy dorabiający emeryci. Takiej gospodarczej sytuacji chyba nikt nie przewidział. Jedno jest pewne, kryzys z 2008 roku to mały deszcz w porównaniu do burzy z piorunami która obecnie nas czeka. Kiedy wrócimy na ścieżkę rozwoju taką jaką pamiętamy jeszcze z początku roku? Powrót do sytuacji sprzed Covid-19 według różnych prognoz może zająć Polsce kilka lat, najbardziej optymistyczny mówi o dwóch latach, pod warunkiem że sytuacja się nie pogorszy, a Polacy za kilka dni, tygodni ruszą tłumnie do pracy.
Im bardziej gospodarka będzie pikować w dół, tym sytuacja Polaków będzie trudniejsza. Bo gospodarka to my, obywatele i firmy. Chociaż nic się nie zmieniło od wprowadzenia pierwszych obostrzeń, rząd wprowadza pewne rozluźnienie dla prowadzenia biznesu, czekało na to wiele branż i firm. Polacy zamknięci w domu, to potężne problemy finansowe dla budżetów domowych, jak i dla kraju. Na portalu glos24.pl, przeczytamy że choć wirus szaleje, przedszkola i żłobki się otwierają, hotele już mogą wynajmować pokoje, pod warunkiem pewnych ograniczeń i z zachowaniem wielu obostrzeń sanitarnych.
Jak wiadomo żaden z krajów europejskich nie był przygotowany na taki bieg wydarzeń a tym bardziej Polska, niestety budżet mamy okrojony, i pomoc może się okazać zbyt mała aby uchronić wiele firm przed upadkiem. Co prawda powstało wiele rozwiązań legislacyjnych mających na celu łatwiejsze zarządzanie kadrami w czasach tak trudnych dla biznesu, jednak nowe prawo z kolei uderza w pracownika.
Podsumowując, na kryzysie tracimy wszyscy, przedsiębiorcy, pracownicy. Ci ostatni muszą się oswoić z faktem że skończył się rynek pracownika, wchodzimy w rynek pracodawcy, i oby jak najwięcej pracodawców utrzymało się w biznesie.
]]>