Nie zawsze są to sposoby legalne i skuteczne. Niektórzy kierowcy zaopatrują się w antyradary, z których korzystanie w naszym kraju jest sprzeczne z prawem. Zgodnie z Art. 66 ust. 4 pkt 4 ustawy Prawo o ruchu drogowym z 20 czerwca 1997 r. „Zabrania się wyposażania pojazdu w urządzenia informujące o działaniu sprzętu kontrolno-pomiarowego używanego przez organy kontroli ruchu drogowego lub działanie to zakłócające albo przewożenia w pojeździe takiego urządzenia w stanie wskazującym na gotowość jego użycia”. W świetle prawa polskiego można więc antyradar jedynie zakupić i go przewozić, ale nie może być on gotowy do użytku. Za złamanie tego zakazu grozi kara grzywny w wysokości nawet 5 tys. złotych.
Kierowcy szukają więc innych, tańszych sposobów jak wieszanie płyty CD przy lusterku, zasłanianie rejestracji czy spryskiwanie jej aerozolami rzekomo odbijającymi błysk flesza z fotoradaru. Tylko czy takie działanie ma w ogóle sens? Odbijanie światła płytami może oślepiać innych kierowców, a za zasłanianie rejestracji grozi mandat. Można więc osiągnąć efekt odwrotny od zamierzonego.
Coraz więcej osób przekonuje się więc do korzystania ze stosunkowo nowej formy unikania mandatów jaką są aplikacje mobilne. Z założenia mają one pełnić funkcję podobną do CB-radia, czyli komunikowania się między kierowcami. W większości z nich jednak komunikacja ta wygląda nieco inaczej, tzn. nie przybiera formy rozmowy w eterze, a polega raczej na przesyłaniu krótkich informacji o danym zdarzeniu na drodze. Ma to swoje plusy, gdyż eliminuje pewne wady CB-radia jakimi są szumy oraz wulgaryzmy. Korzystanie z aplikacji nie wiąże się z dużymi kosztami jak w przypadku antyradarów. Niektóre z nich są nawet bezpłatne.
Czy każdy może je mieć? Tu pojawia się pewne ograniczenie, gdyż na ogół korzystać mogą z nich jedynie posiadacze telefonów typu smartfon, wyposażonych w dany system operacyjny. Działanie takich aplikacji wymaga połączenia internetowego, ze względu na ich specyfikę – przekazywania informacji w czasie rzeczywistym. Z reguły jednak posiadacze smartfonów mają wykupione u swych operatorów pakiety internetowe. Plusem korzystania z takich programów jest brak konieczności kupowania dodatkowego sprzętu, a telefon jest przecież czymś co z reguły każdy ma przy sobie. Skuteczność tych aplikacji zależy od jej użytkowników, tego ilu ich jest i jaki ich odsetek korzysta z nich aktywnie – nie tylko przyjmuje ostrzeżenia, ale też je wysyła i anuluje jeśli są już nieaktualne. Poniżej krótki przegląd dostępnych na rynku aplikacji dla kierowców:
Speed Alarm
SpeedAlarm jest aplikacją ostrzegającą przed kontrolami prędkości, fotoradarami, niebezpiecznymi zakrętami, przejazdami kolejowymi, wypadkami i innymi niebezpieczeństwami. Bezpłatnie można korzystać z niej jedynie przez 2 godziny dziennie. Zachęcając znajomych do skorzystania z aplikacji można wydłużyć czas darmowego jej użytkowania. Umożliwia otrzymywanie ostrzeżeń od innych kierowców, jednak zgłoszeń jest mniej niż np. w aplikacji Yanosik. Obie aplikacje działają na podobnej zasadzie. W momencie zbliżania się do miejsca, w którym inny użytkownik zgłosił np. wypadek program zaczyna ostrzegać o niej w odpowiedniej odległości od zdarzenia. Jeżeli kierowca mija miejsce, w którym zgłoszono np. kontrole policyjną, ale już jej w danej lokalizacji nie ma użytkownik anuluje zdarzenie za pomocą przycisku na ekranie telefonu.
Yanosik
Aplikacja Yanosik jako jedyna z tutaj wymienionych jest całkowicie darmowa. Nie płaci się za jej pobranie, nie wykupuje się również abonamentu. Aplikacja ostrzeże nas przed różnego rodzaju zdarzeniami na drodze jak: kontrole policji i ITD, przejazdy kolejowe, wypadki na trasie, fotoradary. Co więcej, poinformuje nas także o nieoznakowanych pojazdach poruszających się w okolicy, podając przy tym markę samochodu. Aplikacja Yanosik posiada także inną funkcję, jaką jest wyznaczanie trasy. Miejsce docelowe można wybrać zarówno poprzez kliknięcie na mapie, jak i wpisując nazwę danej miejscowości. Użytkownicy mają do wyboru dwa rodzaje mapy: tradycyjną oraz wektorową. Trasa wyznaczana jest w oparciu o aktualne dane o natężeniu ruchu. Aplikacja ta działa tylko na terenie Polski.
NaviExpert
NaviExpert to aplikacja kojarzona głównie z funkcją nawigacji, od niedawna wzbogaciła się także o Mobilne CB. Dzięki temu kierowcy mogą wzajemnie informować się o takich zdarzeniach na drodze jak: remonty, zagrożenia, wypadki, inspekcje, fotoradary i kontrole policyjne. Funkcja ta dostępna jest na telefony z systemem Android i jest bezpłatna. Nawigacja z kolei dostępna jest na większą liczbę systemów, ale za darmo można ją testować tylko przez tydzień, później należy zapłacić w zależności od pakietu od 11,07 zł do 199 zł.
CB Radio Chat
Jak sama nazwa wskazuje jest to aplikacja przypominająca w działaniu tradycyjne CB Radio. Za jej pomocą można komunikować się z ludźmi z całego świata. Do przesyłania dźwięku wykorzystuje internet. Umożliwia też ograniczenie zasięgu w zależności od potrzeb do np. 50 km. Program działa jak walkie talkie i Push to Talk. Jeśli któryś z użytkowników nie zachowuje się odpowiednio i przeszkadza innym mogą go oni zablokować na jakiś czas, by uniemożliwić mu włączenie się do rozmowy. CB Radio Chat oferuje różne kanały podzielone na tematykę i zastosowanie. Z podstawowej wersji aplikacji można korzystać bezpłatnie.
Mapa Map Radar Stop CB
Aplikacja ta dostępna jest dla posiadaczy smartfonów wyposażonych w jeden z dwóch systemów: Android lub iOS (iPhone). Poinformuje nas o tym, gdzie znajdują się fotoradary (na terytorium Polski) – ta jego funkcja jest bezpłatna. Można natomiast wykupić dostęp do opcji o nazwie CB Net. Umożliwia ona komunikację z innymi kierowcami na zasadzie podobnej do CB Radia. Dzięki niej można rozmawiać z użytkownikami znajdującymi się w promieniu 100 km od miejsca, w którym jesteśmy. Funkcja CB Net dostępna jest za darmo jedynie przez 3 dni od momentu instalacji. Po tym czasie za korzystanie z niej należy zapłacić. W zależności od długości abonamentu jest to koszt od 2,46 zł do 30,75 zł.
PR
AF
Znaki drogowe
Zdecydowana większość kierowców (79%) uważa, że znaki z ograniczeniami prędkości ustawiane są po to, aby chronić wszystkich uczestników ruchu, a odpowiedzialni kierowcy się do nich stosują (71%). Jednocześnie pojawia się wiele głosów twierdzących, że znaki te niekoniecznie ustawiane są w odpowiednich miejscach. Połowa kierowców uważa, że ograniczenia prędkości nierzadko są absurdalne i mało kto się do nich tak naprawdę stosuje. Najbardziej z tym stwierdzeniem zgadzają się ci z kilkunastoletnim (i większym) stażem za kierownicą. Niemal połowa kierowców jest zdania, że jazda jest bezpieczniejsza, gdy bierze się pod uwagę przede wszystkim sytuację na drodze, a nie znaki.
Jeśli nie znaki, to co motywuje kierowców do przestrzegania prędkości? Większość z nich wskazuje przede wszystkim na niekorzystne warunki pogodowe. Drugi w kolejności jest lęk o spowodowanie wypadku, w którym ucierpi kierowca lub inne osoby. Dopiero na trzecim miejscu znajduje się obawa o otrzymanie mandatu. Dalej obawa o utratę życia, kontrole policyjne i fotoradary oraz podróżowanie z dzieckiem. Kontrole policyjne znajdują się dopiero na piątym miejscu (86%). Wielu kierowców uważa, że odnoszą one skutek krótkotrwały. – mówi Agnieszka Kaźmierczak, operator systemu Yanosik, pomagającego uniknąć mandatów – Kierowcy po ominięciu miejsca, w którym odbywa się kontrola powracają do swojej poprzedniej, wyższej prędkości, analogicznie sprawa wygląda w przypadku fotoradarów.
Zatrzymanie przez policję z powodu przekroczenia prędkości jest drugim po rutynowej kontroli powodem zatrzymań. 22% kierowców zostało zatrzymanych z tego powodu w ciągu 3 lat poprzedzających badanie. Większość pytanych mężczyzn na ogół przekracza prędkość o 21-30 km/h, a kobiet o 10-20 km/h. W tym samym okresie 61% kierowców otrzymało jeden mandat za przekroczenie prędkości, 32% więcej niż jeden, a tylko 8% nie dostało żadnego. Jako czynniki, które mogłyby motywować do przestrzegania ograniczeń prędkości ponad połowa respondentów wymieniła podwyższenie kar pieniężnych (54%), nieco mniej zabieranie prawa jazdy za przekroczenie prędkości (48%). Istotna jest także egzekucja kar i wyeliminowanie problemu łapówkarstwa. Dla 37% badanych motywujące byłyby także większe kary w postaci punktów karnych.
Szybka jazda a bezpieczeństwo
Ponad połowa badanych kierowców twierdzi, że szybka jazda wcale nie musi wykluczać się z bezpieczeństwem. Generalnie kierowcy uważają, że samo przekraczanie prędkości nie jest głównym czynnikiem powodującym wypadki. Staje się nim dopiero w połączeniu z brawurą lub złymi warunkami atmosferycznymi. – mówi Agnieszka Kaźmierczak, z Yanosik.pl. Kiedy zaczyna się za szybka jazda? Zdaniem 2/3 kierowców jedzie się za szybko, gdy licznik wskazuje co najmniej 20 km/h więcej niż pozwalają znaki. Im starszy respondent tym mniejsza tolerancja na przekraczanie prędkości. Badani zostali także zapytani o to, z jaką najwyższą prędkością zdarzyło im się jechać. Przodują tutaj mężczyźni, z odpowiedzi których wynika średnia najwyższa prędkość rzędu prawie 159 km/h. W przypadku kobiet było to ok. 129 km/h. Wiekowo najszybciej zdarzyło się jechać kierowcom z przedziału wiekowego 25-39 lat. Młodsi kierowcy, którzy często są obwiniani za brawurowa jazdę zajmują dopiero trzecie miejsce w tym zestawieniu.
PR
AF