Każda pora roku stawia przed kierowcami nieco inne wymagania. W słoneczne, letnie dni trzeba oprzeć się pokusie dociskania pedału gazu a w zimie uważać na zalegający śnieg. Jesień bywa przez kierowców nieco lekceważona, ale niesłusznie – niskie temperatury, mrok i opady deszczu potrafią stworzyć kierowcą prawdziwy obóz przetrwania. Właśnie – jak go przetrwać?
Już nie zapomnisz o przeglądzie
Niesprzyjające warunki pogodowe pogarszają nie tylko widoczność na drodze, ale także samopoczucie zmotoryzowanych i mogą negatywnie wpływać na ich sprawność psychofizyczną. Wraz z nadejściem jesieni troskę o samochód warto zacząć od… siebie – wypoczęty, pełen energii kierowca ma większą szansę dojechać bezpiecznie do celu i nie zasnąć przed kierownicą. Jeżeli w trakcie wakacji samochód był szczególnie intensywnie eksploatowany, to z pewnością przyda mu się przegląd w serwisie, który pozwoli wychwycić i naprawić ewentualne usterki. – Przy utrzymaniu pojazdu bardzo ważne jest pamiętanie o wszystkich potrzebnych przeglądach, a także np. o odnowieniu ubezpieczenia – mówi Dawid Fabiś z Flotis.pl. – Dużym ułatwieniem w tym zakresie jest monitoring pojazdów, który wysyła użytkownikom alerty przypominające o zbliżającym się terminie wygaśnięcia przeglądu czy też ubezpieczenia – dodaje Fabiś. Czekaja nas trudne miesiące na drogach warto wejść w nie ze sprawnym pojazdem.
Hamujesz inaczej – gorzej
Szczególna uwaga należy się układowi hamulcowemu. Opady deszczu bywają bardzo długotrwałe i intensywne co wydłuża drogę hamowania i sprzyja poślizgom. Dlatego trzeba po pierwsze upewnić się, że posiadamy sprawny układ hamulcowy a po drugie – dostosować prędkość do warunków na drodze. Według danych Policji w zeszłym roku w okresie jesiennym (wrzesień – listopad) doszło do prawie 30% wszystkich wypadków (niecałe 10,5 tys wypadków). Jedyną bronią przeciw takim zdarzeniom jest zdrowy rozsądek kierowcy i jego umiejętności. Przydadzą się zwłaszcza wtedy, kiedy wpadnie on w poślizg – a podczas opadów może on przytrafić się każdemu. Jak mu zapobiegać? Przed wszystkim nie można szarżować z szybkością jazdy i wykonywać gwałtownych manewrów, trzeba też zwrócić uważnie na ogumienie pojazdu. Grubość bieżnika powinna wynosić min. 1,6 mm aby zapewnić odpowiednią przyczepność. Wychodzenia z poślizgu można nauczyć się na specjalnych szkoleniach czy kursach dla kierowców, dla tych co nie chcą wydawać w tym celu pieniędzy pozostają internetowe tutoriale.
Aby lepiej widzieć
W miesiącach jesiennych obniża się też widoczność – szybciej zapada zmrok i już ok godz. 16 robi się szarawo. Efekt? Kierowcy mogą mieć problem ze sprawnym prowadzeniem pojazdu i oceną odległości. Na zewnętrzne warunki nie mam wpływu, możemy jednak zminimalizować straty chociażby poprzez utrzymywanie szyb w czystości i regularną kontrolę oświetlenia. Bywa, że w czasie jesieni na ciężką próbę wystawione są także wycieraczki samochodowe. W trakcie deszczu tylko one są w stanie zapewnić kierowcy znośną widoczność, warto więc zadbać o ich stan zanim staną się naprawdę potrzebne. Przypomnijmy: jeżeli wycieraczki piszczą przy pracy, zostawiają na samochodzie smugi w polu widzenia kierowcy lub nie oczyszczają szyb – trzeba je koniecznie wymienić. Ceny nowych, prostych wycieraczek oscylują wokół 30-80 złotych, choć oczywiście można znaleźć też znacznie droższe modele.
Źródło: Flotis.pl
PR
LA
Utrzymanie floty jest kosztowną sprawą. Ceny benzyny utrzymują się na wysokim poziomie, a do tego dochodzi jeszcze kwestia ubezpieczenia pojazdów i regularnego serwisowania. Miejsc, w których może dojść do niegospodarności jest zatem sporo. Swoje na sumieniu ma też część kierowców, którzy korzystają z aut służbowych poza godzinami pracy lub jeżdżą nim nie tam, gdzie powinni.
Prawa ręka fleet managera
Sprawdzonym sposobem, który szybko i znacząco podnosi rentowność floty, jest stosowanie monitoringu pojazdów. Taki monitoring pozwala generować wiele raportów dotyczących tego kiedy i gdzie ktoś korzysta z pojazdu i z jaką prędkością się porusza. Dodatkowo systemy wyposażone są w alerty powiadamiające o tym, że np. dla pojazdu „X” wygasa za tydzień ubezpieczenie. Jak wynika z doświadczeń flotowców, większość kierowców nie przejawia skłonności do prób „neutralizowania” monitoringu. Jednak wiadomo – próby uszkodzenia urządzeń, czy zakłócenia ich pracy zdarzają się na całym świecie. Kreatywność użytkowników nie zna granic. Zaczynając od montażu tzw. zagłuszacza sygnału czy też pokrycie zwykłą folią aluminiową, a na odłączeniu od zasilania urządzenia monitorującego kończąc. Jak im zapobiec?
Pracodawcy nie pozostają wcale bezbronni i mają możliwość korzystania z urządzeń nowej generacji, odpornych na różne pomysły kierowców. – Z myślą o niesfornych kierowcach wprowadziliśmy na rynek Flotis Smart+. Pozwala on na sprawdzanie położenia auta nawet, jeśli odłączy się od niego kabel zasilający. Nasze rozwiązanie posiada baterię, której próby usunięcia będą widoczne na pierwszy rzut oka – mówi Dawid Fabiś z Flotis.pl – Dzięki temu ryzyko utraty sygnału zostało znacznie zminimalizowane – dodaje Fabiś.
Koniec końców jednak oszukiwanie monitoringu pojazdów to gra nie warta świeczki. W przypadku wykrycia oszustwa trzeba się liczyć nie tylko z utratą zaufania szefa, ale także samej pracy
Eco-oszczędność
Choć wiadomo, że najczęściej do nadużyć dochodzi w kwestiach związanych z liczbą przejechanych kilometrów nie należy zapominać, że oprócz dodatkowych kilometrów na efektywność floty wpływ mają również inne czynniki. Pod uwagę warto wziąć chociażby styl jazdy. Mając to na uwadze warto przyjrzeć się nie tylko liczbie przejechanych kilometrów. Czasami kierowcy pojazdów służbowych nawet nie zdają sobie sprawy, że zużywają tak dużo benzyny, a dzieje się tak ponieważ ich styl prowadzenia samochodu powoduje zwiększone zużycie paliwa. Tutaj pomóc może np. eco-driving, który narodził się w Finlandii i który pozwala na oszczędności w wysokości 5% do nawet 30 %. Kursy z eco drivingu oferuje coraz więcej szkół jazdy. To kolejny sposób, które może wesprzeć fleet managera w jego codziennej pracy i pozytywnie wpłynąć na finanse firmy.
PR
LA
]]>
Jak się okazuje w najlepszym położeniu kierowca znajduje się wtedy kiedy jest w stu procentach pewny, iż zagubiony kluczyk nie dostanie się w niczyje ręce. Jeśli natomiast podejrzewa, że został on skradziony wówczas konieczna będzie wymiana wszystkich zamków oraz stacyjki, a także zgłoszenie tego faktu na policji.
Sposób na klucz
Jednym z wyjść w przypadku omawianej sytuacji jest wezwanie firmy specjalizującej się w awaryjnym otwieraniu aut. Koszt takiej usługi oscyluje wokół kwoty od 150 do 200 zł. Warto także znaczyć, iż samodzielne próby dostania się do wnętrza samochodu często przynoszą znacznie większe szkody, a co za tym idzie większe wydatki.
W przypadku braku zapasowego klucza koniecznie będzie dorobienie nowego kompletu. Kierowca może skorzystać albo z autoryzowanego serwisu samochodowego, albo z oferty profesjonalnego warsztatu dorabiającego kluczyki. Wybierając pierwszą opcję konieczne jest przedstawienie dokumentów potwierdzających, że jest on właścicielem auta, wówczas zlecenie wykonania wtórnika głównego kluczyka zostanie przesłane bezpośrednio do fabryki. Czas realizacji zamówienia wynosi od kilku do kilkunastu dni, a koszt może przekroczyć nawet 1000 zł. Drugie rozwiązanie często jest kilkakrotnie tańsze. Warto zaznaczyć, że korzystając z usług takiej firmy, również należy posiadać przy sobie dokumenty zaświadczające, że jesteśmy właścicielem danego auta. Co ważne, czas realizacji zlecenia jest znacznie krótszy, a cena usługi nie powinna przekroczyć 300 zł.
Innym wyjściem jest skorzystanie z systemu odzyskiwania kluczy np. mySafety. Wybierając taką opcję kierowca otrzymuje brelok bezpieczeństwa zawierający 6-cyfrowy, unikalny numer identyfikacyjny. Dzięki niemu możliwe jest odzyskanie utraconych kluczy już w ciągu 48 godzin. – Rozwiązanie to jest niezwykle korzystne z punktu widzenia kosztów jakie ponosi właściciel auta w przypadku dorobienia nowego zestawu – komentuje Małgorzata Słodownik manager działu handlowego monitoringu pojazdów Flotis.pl. – Biorąc pod uwagę problem jaki powstaje w przypadku zagubienia kluczy i konsekwencje jakie niesie za sobą, postanowiliśmy zaproponować wspomnianą usługę naszym klientom – dodaje M. Słodownik.
Mamy kluczyk i co dalej?
Coraz więcej samochodów zawiera dodatkowe zabezpieczenia np. w postaci immobilisera. Sprawa jest znacznie prostsza, jeśli kierowca ma tradycyjny kluczyk. W przypadku nowoczesnych kluczyków sytuacja staje się bardziej skomplikowana. Wówczas konieczne jest zaprogramowanie dorobionego klucza, a do jego odtworzenia potrzebujemy specjalnego kodu. Można go znaleźć w książce serwisowej auta oraz na blaszce dołączonej do zapasowego kluczyka. Kod do kluczyka można także otrzymać w autoryzowanym serwisie. Konieczne jest wówczas podanie numeru nadwozia oraz okazanie dowodu rejestracyjnego. Usługę taką wykonać dla nas może autoryzowana stacja obsługi, bądź firma specjalizująca się w dorabianiu kluczy. Wysokość opłaty zależna jest od marki auta i roku jego produkcji. Zazwyczaj jest to koszt w granicach od 50 do 300 zł.
Źródło: Flotis.pl
PR
KJ
Nowe przepisy, sprawdzone recepty
Przypomnijmy: zmiany proponowane przez Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej mają przygotować kodeks pracy na obecną (a po części i przyszłą) sytuację na rynku pracy. Ta nie należy do najlepszych: według najnowszego raportu GUS, średnia stopa bezrobocia wyniosła w Polsce 12,9 procent (stan na XI.2012). Według wielu prognoz rok 2013 wcale nie zapowiada się lepiej. Zmiany w kodeksie mają umożliwić firmom przetrwanie, a zatrudnionym zachowanie ich posad.
–Trudno wyrokować o efektach zmian, które nie zostały jeszcze wprowadzone – mówi Weronika Florkowska z Prime Soft Polska, firmy znanej w branży IT – Prawo może ulec jeszcze kilkukrotnym modyfikacjom, a w praktyce najlepiej sprawdza się budowanie dobrych relacji z pracownikami i klientami – tłumaczy Florkowska.
Nadgodziny bezpłatne?
Co proponuje resort? Przede wszystkim stara się zabezpieczyć pracowników przed utratą stanowisk. Najważniejsza zmiana to wydłużenie maksymalnego okresu rozliczeniowego czasu pracy do 12 miesięcy (dziś to cztery miesiące). W praktyce oznacza to większą elastyczność czasu pracy, który dostosowany będzie do aktualnej sytuacji przedsiębiorstwa. Kiedy okaże się, że firma ma mniej zamówień niż zwykle, pracownicy będą pracować przez np. 5 godzin, kiedy zamówień przybędzie pracować będą w nadgodzinach. Co ważne: zatrudnieni nie dostaną dodatkowego wynagrodzenia za nadgodziny. Z drugiej strony, takie uelastycznienie czasu pracy być może uratuje ich miejsca pracy, a firmom pozwoli przetrwać chude czasy.
Słowo na „e”
Elastyczny czas pracy może okazać się prezentem nie tylko dla właścicieli przedsiębiorstw, ale także dla szeregowych pracowników. Niechodzi tylko o oddalenie widma bezrobocia. Ministerstwo wierzy, że rozwiązanie to ułatwi Polakom godzenie prywatnego i zawodowego życia. Ekonomiści liczą na to, że ruchomy czas pracy wpłynie pozytywnie na konkurencyjność firm i ich zdolność do reagowania na potrzeby rynku. Dawid Nowicki z firmy Neptis, operatora systemu Flotis.pl – To dobrze, że Ministerstwo stara się dostosować przepisy do naszych realiów. Możliwość uelastycznienia czasu pracy jest rozwiązaniem korzystnym zarówno z punktu widzenia pracodawcy jak i jego pracowników. Jednak pełna ocena proponowanych zmian będzie możliwa dopiero, gdy wejdą one w życie – zastrzega Nowicki.
PR
AF
Dotychczas, po przekroczeniu 24 punktów karnych w ciągu jednego roku, kierujący tracił prawo jazdy. Według nowych zasad, zostanie on skierowany na kurs reedukacyjny i badanie psychologiczne. Tym samym kierowca, który przekroczy 24 punkty karne w ciągu roku nie straci prawa jazdy. Niestety i ta sytuacja ma swoje minusy, gdyż kurs ten należy odbyć w ciągu jednego miesiąca od otrzymania skierowania, a jego koszt wynosi ok. 500 zł. Konieczne będzie także zarezerwowanie kilku wolnych dni, ponieważ przewidywany czas trwania takiego szkolenia to ok. 5 dni. Należy również pamiętać o przedstawieniu stosownego zaświadczenia staroście – bez tego nie będzie można dalej poruszać się pojazdem.
Nic nie może wiecznie trwać
Ważny jest także fakt, iż przypadku zgromadzenia 24 punktów w ciągu kolejnych 5 lat od odbycia kursu reedukacyjnego kierowca straci prawo jazdy. Należy również pamiętać, że zgodnie z nowym ustawodawstwem nie będzie już szkoleń likwidujących 6 punktów karnych. W takiej sytuacji odzyskanie prawa jazdy będzie wiązało się z ponownym odbyciem kursu i zdaniem egzaminów. Ważną kwestią jest również fakt, że kierowca, który popełnił wykroczenie, będzie mógł otrzymać jednorazowo maksymalnie 10 punktów karnych.
Czy nowe przepisy doprowadzą do zmiany sposobu jazdy polskich kierowców? Nie sądzę, żeby zmiana przepisów spowodowała poprawę sposobu jazdy kierowców. Na sposób jazdy wpływa wiele czynników na przykład stan nawierzchni drogi – mówi Małgorzata Słodownik manager działu handlowego monitoringu pojazdów Flotis.pl. Problem z łamaniem przepisów jest dosyć powszechny. Do tego wniosku można dojść chociażby analizując dane z monitoringu pojazdu, z których jednoznacznie wynika, że jednym z najczęściej popełnianych wykroczeń jest przekroczenie dozwolonej prędkości –dodaje M. Słodownik.
Zmiana przepisów z pewnością nie wpłynie rewolucyjnie na zachowanie kierowców na drodze. Miejmy jednak nadzieję, że choć część z nich spuści nogę z gazu.
PR
AF
Ustawa o kierujących pojazdami ma wejść w życie 19 stycznia 2013 r. Określać będzie m. in. zasady nadawania i cofania uprawnień do kierowania pojazdami, wykonywania badań lekarskich i psychologicznych, prowadzenia ośrodka doskonalenia techniki jazdy. Jakie konsekwencje niesie za sobą nowe prawo? O to najważniejsze z nich.
Nauki nigdy za wiele
Ustawa o kierujących pojazdami wprowadzi wiele zmian zwłaszcza, w kwestii kierowców, którzy przystąpią do egzaminu po 18 stycznia 2013 r. w kategorii B. Co ich czeka jeśli pomyślnie przejdą egzamin? Przede wszystkim osoba, która po raz pierwszy uzyska prawo jazdy kategorii B, zostanie objęta okresem próbnym przez 2 lata od dnia wydania dokumentu. Dodać należy, że w tym czasie (między 4 a 8 miesiącem licząc od dnia otrzymania prawa jazdy) jest ona zobowiązana do odbycia kursu dokształcającego w zakresie bezpieczeństwa ruchu drogowego oraz praktycznego szkolenia w zakresie zagrożeń w ruchu drogowym. Niestety obowiązki te wiążą się z dodatkowymi kosztami. Zgodnie z przepisami kurs dokształcający w zakresie bezpieczeństwa ruchu kosztować ma do 100 zł natomiast wysokość opłaty za szkolenie w zakresie zagrożeń w ruchu drogowym nawet do 200 zł.
Kolejne ograniczenia
Przed upływem 8-miesięcznego okresu próbnego kierowca nie może także podejmować pracy zarobkowej w charakterze kierowcy pojazdu określonego w prawie jazdy kategorii B ani prowadzić działalności gospodarczej polegającej na kierowaniu pojazdem określonym dla prawa jazdy kategorii B. Jeśli natomiast w ciągu okresu próbnego kierowca popełni 2 wykroczenia przeciwko bezpieczeństwu w komunikacji stwierdzone mandatami lub prawomocnymi wyrokami sądu, okres próbny zostanie wydłużony o kolejne 2 lata.
Trzeba pamiętać także o tym, że do 8 miesiąca okresu próbnego kierujący pojazdem nie może przekroczyć prędkości 50 km/h na obszarze zabudowanym, 80 km/h poza obszarem zabudowanym oraz 100 km/h na autostradzie i drodze ekspresowej dwujezdniowej. Takie ograniczenia wynikają z brawury jaką spotykamy na drogach najczęściej w wykonaniu młodych kierowców – mówi Małgorzata Słodownik manager działu handlowego monitoringu pojazdów Flotis.pl. Niestety problem z przekraczaniem prędkości można także zauważyć chociażby w przypadku pracowników poruszających się służbowymi autami. Są to sytuacje nagminne, z którym część pracodawców radzi sobie instalując urządzenia monitorujące – dodaje M. Słodownik.
Pilnie strzeżeni
Również nie bez echa przechodzi zapis, w którym ustawodawca obliguje świeżo upieczonego kierowcę do jazdy wyłącznie oznakowanym samochodem przez okres pierwszych 8 miesięcy okresu próbnego. Konieczne w tym przypadku będzie zamieszczanie z tyłu i przodu okrągłej, białej nalepki z zielonym symbolem liścia klonowego. Oznacza to, że kierujący nie będzie mógł poruszać się np. pożyczonym pojazdem bez naklejki z zielonym listkiem.
PR
AF
Form zakupu na rynku jest bez liku, jednak najczęściej w grę wchodzą 2 opcje – leasing oraz kredyt samochodowy. Przeważająca większość przedsiębiorców wybiera kredyt samochodowy lub przybierający na popularności leasing. Która z opcji jest bardziej opłacalna?
Kredyt samochodowy a leasing?
Zanim wybierzemy jeden ze wspomnianych sposobów finansowania należy przede wszystkim gruntownie zapoznać się z jego istotą. Leasing to nic innego jak przekazanie praw przez leasingodawcę na leasingobiorcę, który zobowiązany jest uiszczać za nie opłatę. Inaczej mówiąc, korzystając z leasingu jedna ze stron umowy (leasingodawca) przekazuje drugiej stronie (leasingobiorcy) prawo do korzystania z określonej rzeczy na pewien uzgodniony w umowie leasingu okres w zamian za ustalone ratalne opłaty (raty leasingowe). W przypadku kredytu samochodowego bank lub inna instytucja finansowa najczęściej pokrywają 100% kosztów pojazdu. Decydując się na kredyt samochodowy niezależnie od rodzaju instytucji wymagany jest zabezpieczenie przed ewentualną niemożnością spłaty kredytu. Może to być np. przewłaszczenie, depozyt karty pojazdu bądź cesja z praw polisy AC.
Jaką formę wybrać?
Odpowiedź na to pytanie nie jest jednoznaczna, gdyż każde rozwiązanie posiada swoje plusy i minusy. Przed podjęciem decyzji warto przeanalizować sytuację w swojej firmie oraz sprawdzić każdą opcję z osobna, aby móc wybrać korzystniejszą ofertę.
Leasing jest wygodnym rozwiązaniem, gdyż daje możliwość korzystania z nowego samochodu bez konieczności inwestowania od razu w całą jego wartość, a warunkiem jest spłacanie zaciągniętego zobowiązania tylko przez określony czas. Jest on skierowany zarówno do tych, którzy mają już staż na rynku, dysponują określonym kapitałem finansowym i chcą poszerzać swoją działalność poprzez inwestowanie, jak również do nowo powstałych firm, które potrzebują różnych maszyn i samochodów, do rozpoczęcia funkcjonowania. Niewątpliwie od pewnego czasu leasing staje się coraz bardziej popularną formą finansowania samochodów zarówno dla małych przedsiębiorstw czy osób prowadzących działalność gospodarczą, przede wszystkim dlatego, że nie wymaga wykazania się dużą zdolnością kredytową – mówi Małgorzata Słodownik manager działu handlowego Flotis.pl. Przy zaciąganiu kredytu samochodowego należy dokładnie ocenić wszystkie jego parametry. Przede wszystkim kwestie finansowe, takie jak oprocentowanie czy prowizja za udzielenie kredytu, ale także sposób zabezpieczenia pojazdu. Kredyt samochodowy można może być przeznaczony zarówno na zakup nowego, jak i używanego auta. Najczęściej nie ma znaczenia także, gdzie kupujemy samochód: w salonie, komisie, na giełdzie samochodowej czy od osoby prywatnej. Coraz więcej instytucji finansuje również auta sprowadzane zza granicy. Dostosowując się do panującej sytuacji rynkowej oraz wychodząc naprzeciw oczekiwaniom naszych klientów rozszerzyliśmy naszą ofertę o możliwość udzielenia zarówno kredytu samochodowego, jaki i skorzystania z leasingu – dodaje M. Słodownik.
Leasing a kredyt samochodowy
|
Leasing |
Kredyt samochodowy |
|
|
Opracowanie: Flotis.pl
Niezależnie od wyboru sposobu finansowania samochodu ważne jest to aby dokładnie zapoznać się z przedstawioną ofertą, a w przypadku wątpliwości po prostu pytać. Jeśli doradca oferujący usługę nie potrafi lub nie chce w przystępny sposób wyjaśnić wątpliwości to najlepiej z takiej umowy zrezygnować. Kontrakt warto również skonsultować z kimś, kto posiada większą wiedzę o finansach, a o jego podpisaniu powinny decydować przede wszystkim twarde fakty, a nie reklama.
PR
AF
Odpowiedzialni za dziury
Zgodnie z art. 19 ustawy o drogach publicznych z dnia 21 marca 1985 r., zarządcą drogi jest organ administracji rządowej lub jednostki samorządu terytorialnego, do którego należą sprawy z zakresu planowania, budowy, przebudowy, remontu, utrzymania i ochrony dróg. W zależności od rodzaju drogi, odpowiedzialni za szkody wynikłe z jej użytkowania są odpowiednio:
dla dróg krajowych – Generalny Dyrektor Dróg Krajowych i Autostrad,
dla dróg wojewódzkich – zarząd województwa,
dla dróg powiatowych – zarząd powiatu,
dla dróg gminnych – wójt (burmistrz, prezydent miasta).
W granicach miast na prawach powiatu zarządcą wszystkich dróg publicznych, z wyjątkiem autostrad i dróg ekspresowych, jest prezydent miasta. Zadania związane z administrowaniem dróg przekazywane są jednak najczęściej właściwym jednostkom organizacyjnym. Natomiast drogami wewnętrznymi zarządza właściciel terenu, najczęściej jest to spółdzielnia lub wspólnota mieszkaniowa. Art. 20 ustawy o drogach publicznych wskazuje, iż na zarządcy drogi spoczywa szereg obowiązków, w tym tych związanych z utrzymaniem nawierzchni dróg, chodników, przeprowadzaniem okresowych kontroli stanu dróg, jak również wykonywaniem robót interwencyjnych, utrzymaniowych i zabezpieczających. Inaczej mówiąc to właśnie zarządca drogi jest zobowiązany do odśnieżania czy też zwalczania śliskości w porze zimowej.
Kiedy po odszkodowanie?
Jeżeli na skutek złego stanu drogi doszło do uszkodzenia samochodu poszkodowany może domagać się od zarządcy drogi wypłaty odszkodowania. Odpowiedzialność zarządcy jest oparta o zasadę winy. Zgodnie z art. 415 Kodeksu cywilnego kto z winy swej wyrządził drugiemu szkodę, zobowiązany jest do jej naprawienia. Obowiązek naprawienia szkody przez zarządcę drogi powstaje w momencie działania lub zaniechania, które noszą znamiona winy i polegają na naruszeniu obowiązków określonych w przepisach prawa – tłumaczy mecenas Jakub Brykczyński z Kancelarii Adwokackiej Brykczyński i Partnerzy. Coraz więcej osób zaczyna dochodzić swoich praw, licząc na pozytywne rozpatrzenie złożonego przez nich wniosku. Zwiększony ruch roszczeniowy powinien skłonić władze do przemyślenia kwestii sposobu zarządzania drogami – dodaje mec. J. Brykczyński.
Jak przygotować dokumentację?
Aby móc dochodzić odszkodowania od zarządcy drogi należy przygotować stosowną dokumentację oraz ustalić kto odpowiada za stan drogi. Zgodnie z art. 6 Kodeksu cywilnego, ciężar udowodnienia faktu spoczywa na osobie, która z tego faktu wywodzi skutki prawne. Oznacza to, iż na właścicielu samochodu, który występuje z roszczeniem do zarządcy spoczywa obowiązek zebrania dowodów dotyczących szkody. Ciąży również na nim obowiązek udowodnienia, że szkoda jest wynikiem złego stanu lub nieodpowiedniego przygotowania drogi oraz że istnieje związek przyczynowy pomiędzy szkodą, a złym stanem drogi. Pomocne w tym są zdjęcia miejsca, w którym doszło do powstania szkody, zdjęcia uszkodzonego pojazdu, notatka policji lub straży miejskiej, zeznania świadków, czasami nawet opinia rzeczoznawcy. Od ilości i jakości dowodów zależy wysokość odszkodowania, a także czas w jakim możliwe będzie jego uzyskanie.
Wezwanie policji lub straży miejskiej na miejsce zdarzenia nie jest konieczne, ale notatka sporządzona przez te służby będzie bardzo pomocnym dowodem w sprawie. Należy pamiętać także, iż zebrane dowody wcale nie przesądzają o tym, że szkoda jest wynikiem złego stanu drogi. Warunek uzyskania odszkodowania jest jeden – szkodę musi spowodować zły stan drogi, a nie na zły stan techniczny pojazdu albo nadmierna prędkość. Dodatkowym dowodem w podobnej sprawie może być zapis trasy z monitoringu pojazdu, w którym oprócz samej historii jest również informacja o prędkości (w km) z jaką poruszał się pojazd – mówi Małgorzata Słodownik manager działu handlowego monitoringu pojazdów Flotis.pl.
Informację o zarządcy drogi można uzyskać w urzędzie gminy lub miasta, a wniosek o odszkodowanie należy złożyć do zarządcy drogi lub bezpośrednio do jego ubezpieczyciela. Na rozpoznanie sprawy przeznaczone jest 30 dni. Poszkodowany ma wybór, czy szkodę zgłosi zarządcy, czy też bezpośrednio powiadomi zakład ubezpieczeń (informacje o zakładzie ubezpieczeń można uzyskać u zarządcy).
W przypadku odmowy wypłaty odszkodowania pozostaje nam droga sądowa.
PR
AF
Przezorny zawsze ubezpieczony
Choć obowiązek posiadania opon zimowych nie jest w Polsce uregulowany prawnie, jednak większość kierowców decyduje się na ich zmianę. Znaczna część zmotoryzowanych wymienia opony przed Wszystkimi Świętymi lub równo z pojawieniem się pierwszego śniegu bądź przymrozku. O poślizgi, kolizje czy wypadki w takiej sytuacji nie trudno. Przed rozpoczęciem sezonu warto zadbać o stan techniczny swojego auta. Bezwzględnie należy sprawdzić hamulce, światła czy też wycieraczki. Co zrobić kiedy zima już nadejdzie? Przede wszystkim przed ruszeniem w trasę dokładnie odśnieżyć auto, a podczas jazdy zachować szczególną ostrożność.
Kolizja drogowa i co dalej?
Niestety bywa i tak że mimo zachowania największej ostrożności na drodze dojdzie do kolizji. Należy pamiętać, że w tym przypadku nie ma obowiązku wzywania służb. Jako kolizję należy rozumieć zdarzenie drogowe bez ofiar w ludziach, szkodzie ulega tylko mienie, czyli na przykład pojazdy.
Jak w takiej sytuacji spisać oświadczenie o zdarzeniu drogowym? Przede wszystkim warto posiadać przy sobie standardowy formularz, którym możemy posłużyć się. Z doświadczenia wiemy, że wypadkom i kolizjom drogowym często towarzyszą silne emocje i stres co niewątpliwie utrudnia sporządzenie odpowiedniego i pełnego oświadczenia – komentuje Małgorzata Słodownik manager działu handlowego monitoringu pojazdów Flotis.pl. Posiadając monitoring pojazdów z łatwością można sprawdzić drogę i prędkość z jaką poruszał się kierowca. Niejednokrotnie ułatwia to dochodzenie roszczeń, w przypadku pojawienia wątpliwości, który z kierowców ponosi winę za kolizję – wyjaśnia M. Słodownik. Co zrobić jeśli nie posiadamy przy sobie takowego formularza? Nic nie stoi na przeszkodzie, aby oświadczenie z miejsca zdarzenia było spisane własnymi słowami.
Konieczne jest aby całe oświadczenie zostało spisane przez sprawcę zdarzenia, w innym wypadku może się on wyprzeć dokumentu, nawet jeśli widnieje na nim jego podpis. W oświadczeniu należy zawrzeć następujące informacje:
imię i nazwisko sprawcy i poszkodowanego,
adres zameldowania obu kierowców,
numer oraz organ wydający prawa jazdy obu kierowców,
numer rejestracyjny obu pojazdów,
numer dowodów osobistych obu kierowców,
numer polisy ubezpieczenia OC sprawcy oraz nazwa ubezpieczyciela,
jasne oświadczenie o tym kto jest sprawcą zdarzenia,
prosty szkic i opis zdarzenia,
podpisy obu kierowców.
Jeśli w konkretnej sytuacji nie jesteśmy przekonani czy zaistniałe zdarzenie drogowe jest kolizją bądź sprawca zdarzenia drogowego, niechętnie udziela informacji itp. należy wezwać policję. Po każdej kolizji konieczne jest także poinformowanie ubezpieczyciela sprawcy kolizji. Można to zrobić np. dzwoniąc na infolinię towarzystwa ubezpieczeniowego.
PR
AF
OC, czyli o czym powinien wiedzieć każdy kierowca
OC samochodu to nic innego jak ubezpieczenie majątkowe na podstawie którego zakład ubezpieczeń przejmuje na siebie ekonomiczne skutki wyrządzonych osobom trzecim szkód. Zawierając umowę ubezpieczenia OC, odpowiedzialność taką przejmuje ubezpieczyciel. Najważniejszą kwestią, o której najczęściej zapominają kierowcy jest fakt, że OC nie pokrywa szkód, które ponosi jej właściciel. W tym przypadku konieczne jest posiadanie ubezpieczenie AC (auto-casco).
Istotne jest również to, że OC jest ubezpieczeniem obowiązkowym. Każdy kto posiada pojazd podlegający rejestracji musi taką polisę wykupić. Ubezpieczenie działa przez 12 miesięcy 24 h/dobę, bez względu na to kto prowadzi samochód lub gdzie znajduje się auto np. na parkingu czy w garażu. Umowę zawierana jest na okres 12 miesięcy z wybranym towarzystwem ubezpieczeniowym, chyba że pojazd zarejestrowany jest na czas krótszy niż rok (możliwe jest wówczas zawarcie umowy krótkoterminowej). Brak wypowiedzenia umowy skutkuje automatycznym przedłużeniem jej na następny rok.
Decydując się na opłacenie ubezpieczenia OC w ratach należy pamiętać, że przed upływem jednego roku od jego zawarcia nie można skutecznie wypowiedzieć umowy.
Przezorny zawsze ubezpieczony
W przypadku zakupu nowego samochodu umowę ubezpieczenia OC należy zawrzeć najpóźniej w dniu rejestracji. Natomiast jeśli kupujemy auto używane, najprawdopodobniej jest ono już ubezpieczone. Wówczas wystarczy tylko sprawdzić kiedy wygaśnie termin polisy. W takim przypadku można kontynuować OC u obecnego ubezpieczyciela lub złożyć wypowiedzenie. Jeśli zdecydujemy się na opłacanie składek w tym samym zakładzie ubezpieczeń, konieczne jest zgłoszenie zmiany właściciela polisy OC.
Sytuacja staje się bardziej skomplikowana jeśli kierowca posiada klika lub kilkanaście aut. Najczęściej ma to miejsce w firmach, które posiadają flotę samochodową. Skutecznym sposobem na uniknięcie nieprzyjemności jest posiadanie odpowiedniego systemu przypominającego o zbliżającym się terminie wygaśnięcia ubezpieczenia lub przeglądu technicznego – mówi Małgorzata Słodownik manager działu handlowego monitoringu pojazdów Flotis.pl. Korzystając z urządzeń do monitoringu pojazdu użytkownik może otrzymywać informację o wygaśnięciu polisy nawet 30 dni przed. Dzięki temu może odpowiednio wcześniej zareagować. Jest to rozwiązanie niezwykle przydatne jeśli w firmie znajduje się kilka lub kilkanaście aut – dodaje M. Słodownik.
Kary za brak OC
Wiele osób zastawiania się nad konsekwencjami braku ubezpieczenia OC. Jak się okazuje nawet kilkudniowa jazda bez ważnej polisy może przynieść bolesne skutki dla naszego budżetu. W przypadku braku ubezpieczenia OC kierowca może otrzymać karę finansową, która jest nakładana przez Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny (UFG).
Kary za brak OC
|
do 3 dni |
4-14 dni |
powyżej 14 dni |
|
|
samochód osobowy |
600 zł |
1500 zł |
3000 zł |
|
samochód ciężarowy/ autobus |
900 zł |
2250 zł |
4500 zł |
|
Pozostałe pojazdy |
100 zł |
250 zł |
500 zł |
Opracowanie: Flotis.pl
Inaczej wygląda sprawa jeśli kierowca spowoduje wypadek i nie będzie posiadał ważnej polisy OC. W takiej sytuacji oprócz kary finansowej, konieczny będzie zwrot kwoty odszkodowania, którą UFG musiał wypłacić poszkodowanemu.
PR
AF