Stefania Jagielnicka-Kamieniecka w swojej najnowszej powieści „Transplantacja duszy” rozpościera przed czytelnikiem ponurą wizję Europy i świata przyszłości. Niemal wszystkimi państwami na świecie rządziła demoniczna partia Unii Globalnej Świadomości.
„Powołali ją do życia zdegenerowani agenci przeróżnych służb specjalnych, którzy postanowili działać z otwartą przyłbicą. Sprzymierzyli się z nimi naziści oraz inni różnego pokroju faszyści, usiłując wykorzystywać manipulację do opanowywania świata. Funkcjonariusze tej partii, tak zwani informatorzy i animatorzy, nazywali siebie z dumą duszą społeczeństwa, lecz potocznie mówiono o nich „inwigilatorzy” i „manipulatorzy”, gdyż rządzili głównie drogą perfidnej inwigilacji i tak zwanych „środków uwalniania i poszerzania świadomości”, czyli narkotyków. Popularność partii spadła, gdy ów „wspaniały” styl życia spowodował epidemię chorób psychicznych, często kończących się samobójstwem. Psychiatrzy twierdzili, że przyczynę stanowią też praktyki ezoteryczne i parapsychologiczne oraz zaśmiecanie wyobraźni plugawą sztuką, literaturą i piekielną muzyką, obrazami gwałtu, zboczonego seksu, a przede wszystkim wszelkie „środki uwalniania i poszerzania świadomości”.
Z czasem partia przegrywa wybory w państwach Europy Zachodniej, jednak dobrze się trzyma w Europie Wschodniej, w tym w Polsce. Z tego powodu nasz kraj zostaje wykluczony z Unii Europejskiej, a opozycja skupiona wokół ruchu Wolnej Jaźni jest prześladowana. Jedną z aktywniejszych działaczek tego opozycji jest dziennikarka Celina. Zostaje internowana. Po wyjściu na wolność decyduje się na emigrację do Niemiec, gdzie Unii Globalnej Świadomości została już zdelegalizowana. Szybko się jednak okaże, że nie oznacza to poczucia bezpieczeństwa dla bohaterki powieści…
„Transplantacja duszy” jest przepuszczonym przez filtr science fiction swoistym komentarzem współczesnego świata. Świata wątłych wartości moralnych, zrujnowanych autorytetów, braku poczucia duchowego oraz intelektualnego bezpieczeństwa, z którym borykają się ludzie inteligentni i wrażliwi.
Powieść napisana dynamicznie, obrazowo z kobiecą wrażliwością i dziennikarską dociekliwością. Bardzo dobra lektura.
]]>Czy ktoś, kto nie zna języka niemieckiego może z własnej nieprzymuszonej woli wylądować za Odrą, podjąwszy się arcytrudnej misji pełnienia roli opiekuna – stróża dwojga starszych, do tego poważnie schorowanych ludzi, a do tego – wypełniać to zadanie z optymizmem i powodzeniem? Ano, może – jak pokazuje niniejsza opowieść. Niezbadane są bowiem wyroki boskie i po trzykroć tajemnicze pozostają siły i talenty nam dane, dopóki los ich przed nami nie odkrywa. I choć niektóre decyzje mogą wyglądać jak czyste szaleństwo, to okazuje się jednak, że Duch Święty wie, co robi i umie swoje założenia co do ludzi przeprowadzać. Niemcy, dla nieprzywykłej do gotowania, lecz wychowanej wśród rodzimych zwyczajów kulinarnych bohaterki, początkowo jawiły się jako niemożliwy do przetrawienia szok kulturowy. Oczywiście, będące pod jej opieką małżeństwo zapewne uważało wtedy coś uderzające w deseń „i vice versa.” Cóż, polska kuchnia skontrastowana z niemiecką, tajemniczą zupą – horrorem chociażby, to jak pojedynek Godzilla kontra Mothra. I gdyby ktoś pytał, co stanie się, gdy niepowstrzymalna siła napotyka na nieporuszalny obiekt, to można by zaryzykować stwierdzeniem, że mniej, lub bardziej to, co w tej historii. W końcu, czy dla pełnej determinacji i wiary niezwykle bystrej i obrotnej kobiety są rzeczy niemożliwe? No właśnie. Dwa nieprzystawalne światy da się pogodzić, trzeba tylko bardzo tego chcieć. I wierzyć.
]]>