Pełna ironii i dowcipu opowieść o dorastaniu u boku sławnego ojca. Niełatwo jest być córką generała, postrzeganego przez większość Polaków jako postać tragiczną. Tym bardziej jest to trudne, gdy się jest nieśmiałą nastolatką, ale również będąc już dojrzałą kobietą, idącą przez życie z „gorącym” nazwiskiem.
„Towarzyszka Panienka” to opowieść o dorastaniu w cieniu znanego ojca. Pełna niecodziennego poczucia humoru, wielkiego dystansu, ale również przemyślnych obserwacji świata, do którego niewielu z nas miało dostęp.
Jak pisze Monika Jaruzelska w rozdziale wstępnym:
Nie ma w mojej książce etosu ani patosu. Każdy, kto spodziewa się gloryfikacji czy też politycznych uzasadnień, do których winna być zobowiązana córka „komunistycznego dyktatora”, może poczuć się rozczarowany. To jest opowieść o normalnej rodzinie, choć uwikłanej historycznie. Napisana z perspektywy najpierw dziecka, potem dziewczyny, a na końcu dojrzałej kobiety. Z dystansem i ironią, choć bardzo szczerze.
Bycie dzieckiem tak znanej persony jakim był generał Wojciech Jaruzelski nie było łatwe. Tym trudniej, kiedy osoba budzi skrajne emocje wśród ludzi. Oczywiście nazwisko można zawsze zmienić, tym bardziej jeśli jest się kobietą, ale czy jest taka konieczność? Córka generała Wojciecha Jaruzelskiego uważa, że dorastanie przy boku ojca nie zawsze było łatwe, a bycie córką „takiego” ojca nie jest ani powodem do dumy a tym bardziej do wstydu. Rodziców nie wybieramy, ale zawsze mamy wpływ na to jaka drogą pójdziemy, jakich wyborów dokonamy w swoim życiu. A od przeszłości możemy się oddzielić, gdyż nie możemy przed nią uciec.
Sięgnij po audiobook – https://audioteka.com/pl/audiobook/towarzyszka-panienka
Pomimo iż autorka często nadmieniała w różnych wywiadach na łamach prasy, czytelnik zawsze będzie wydawał opinię, że opublikowanie wspomnień wydaje się być swojego rodzaju działaniem autoterapeutycznym, potrzebą usprawiedliwienia za błędy przeszłości ojca. I pewnie nie jest to nic złego, jeśli stać kogoś na taki rodzaj mierzenia się z tym co trudne, z osobistymi lękami. Wszak pisanie to osobista forma terapii (podobnego zdania jest autorka autobiograficznej serii „Młody bóg z pętlą na szyi” Anka Mrówczyńska – książek o złości, smutku, niskim poczuciu wartości, autoagresji, skłonnościach samobójczych), więc dlaczego nie przelać tego na papier? Tym bardziej jeśli w ten sposób nie godzi to w żaden sposób nikogo.
Monika Jaruzelska zrobiła to bardzo profesjonalnie, nie wylała niepotrzebnych żali, nie ujawniając za dużo szczegółów, a jednak to co przedstawiła ma swój głęboki przekaz. I chociaż w zasadzie nic szczególnego ponad to co ujawniła dziennikarzom nie doszukamy się w treści to jest tam cała masa zabawnych wydarzeń z dzieciństwa, okresu młodzieńczego (poważniejszych miłości) wiele relacji z podróży, w których jest w towarzystwie znanego ojca a także kilka ciekawych historii znajomości z ludźmi znanymi z radia czy telewizji a także wiele cennych refleksji na różne życiowe tematy.
,,Łóżeczko, z którego wyjęłam miłość” to krótka, ale przejmująca historia adopcji małego Alanka, opowiedziana z perspektywy jego (już) zastępczej matki, Magdaleny Madei, która jest autorką tej miniksiążki. Nieprzypadkowo jej podtytuł brzmi: ,,Adopcja chorego dziecka zmieniła nasze życie” – to naprawdę historia o rewolucji zarówno w życiu dziecka, jak i rodziny.
,,Powiatowe Centrum Pomocy Rodzinie w Elblągu zwróciło się do nas z prośbą o przyjęcie półtoramiesięcznego chłopczyka. Dziecko po urazie mózgowo-czaszkowym, po trepanacji czaszki, które przebywało w szpitalu. Stan chłopczyka był na tyle poważny, że żadna rodzina zastępcza zawodowa nie chciała podjąć się jego opieki. Byliśmy ostatnią deską ratunku, by uchronić go przed placówką opiekuńczą. Alanek, tak miał na imię chłopczyk, w dziesiątej dobie swojego życia wypadł z wózka na schody. Liczne krwiaki, pęknięta podstawa czaszki oraz walka o życie w samotności, bez bliskiej mu osoby u boku, wywarły ogromny wpływ na dalszy jego rozwój fizyczny i psychiczny”.
Książeczka Magdaleny Madei opisuje drogę do pełnej adopcji Alanka, ale też wszelkie zmagania natury zdrowotnej, jakie temu towarzyszą. Najpiękniejsze jednak jest to, że w całym tym bólu, licznych wyrzeczeniach i trudach, zawsze zwycięża jedno – miłość. Bo ,,Łóżeczko, z którego wyjęłam miłość” to wzruszająca historia o Rodzicielstwie przez duże ,,R”.
]]>
Książka „Pamiętnik byłego komunisty” jest autobiografią Ludwika Kowalskiego, polskiego fizyka jądrowego, w latach 1947 – 1963 członka ZWM, ZMP i PZPR, a później aktywnego… antykomunisty. Powstała w oparciu o dzienniki prowadzone w Polsce, Francji i Stanach Zjednoczonych, które obecnie są przechowywane w amerykańskim archiwum historycznym. Kilka lat temu ukazało się angielskie wydanie pamiętnika.
Książka godna polecenia każdemu, kogo zajmuje współczesna historia Europy. W tej fascynującej autobiografii fragmenty cytowane z dziennika autora dostarczają udokumentowanego świadectwa wydarzeń. Książkę pochłania się kartka po kartce. Na szczególną uwagę zasługuje przemiana Ludwika, który z oddanego komunisty stał się wrogiem tego systemu.
Wynagrodzenie autorskie ze sprzedaży „Pamiętnika byłego komunisty”, zgodnie z wolą autora, przekazywane będzie na rzecz Fundacji „Lustro Marzeń” wspierającej Dom Dziecka nr 1 w Warszawie.
]]>